Samorządowcy uhonorowani

Ponad 70 radnych, pełniących tę funkcję co najmniej 10 lat, zaproszonych zostało na uroczystość w Pałacu Kultury i Nauki. Ich praca, na wniosek przewodniczących rad dzielnic, została doceniona i nagrodzona. Otrzymali dyplomy, medale i książki o Warszawie.

Osobiście podziękowanie złożył im przewodniczący Rady Warszawy, Jan Maria Jackowski, a w liście do przewodniczącego Rady Warszawy - prezydent Lech Kaczyński.

Czy sprostaliśmy zadaniom, jakie postawili przed nami wyborcy? - to pytanie, sobie i innym, postawił weteran pracy samorządowej z 15-letnim stażem, Andrzej Szyszko.

My poprosiliśmy kilku radnych z Targówka, Pragi Północ i Białołęki o refleksje na temat pracy w zmieniających się w ciągu minionych lat uwarunkowaniach działań samorządu.

Zdaniem Witolda Harasima, o wiele łatwiej, bardziej konstruktywnie można było działać w ramach samodzielnej gminy, gdy radni podejmowali uchwały, decydujące o kształcie budżetu, o wydatkach, po prostu o kształtowaniu tego obszaru Warszawy. Teraz rola dzielnicowego radnego sprowadza się do opiniowania. Pełniąc przez 3 kadencje funkcję przewodniczącego komisji inwestycyjnej, W. Harasim uważa, że trzeba zmienić ustrój samorządowy w Polsce. Trzeba doprowadzić do tego, by radny, a zwłaszcza przewodniczący komisji, był formalnie odpowiedzialny za skutki podejmowanych decyzji.

Zbigniewowi Johne każda cząstka kadencji przynosiła więcej radości i zadowolenia niż zwątpienia, nawet gdy wynik nie był pełny, na miarę oczekiwań. Gdy powstała nowa jednostka, Gmina Centrum, radni dostrzegli swoją szansę, niezależnie od różnic światopoglądowych. Wszystko podporządkowane było wspólnym, dobrze pojętym interesom mieszkańców. Tworzył się układ pracy organicznej. Z inspiracji praskich radnych powstało przedsięwzięcie, w sensie formalno-prawnym zaadoptowane przez Gminę Centrum, które znalazło się w uchwale Rady Warszawy: uruchomienie funduszu celowego na usuwanie zagrożeń. Uchroniło to wiele rodzin, nie tylko praskich, przed nieszczęściami z powodu zagrożeń gazowych i budowlanych. Także w budownictwie mieszkaniowym Praga była prekursorem wielu rozwiązań (choć do dziś można się spotkać i z krytycznymi ocenami).

Na początku radni mogli zrobić o wiele więcej, był też większy zapał - ocenia Danuta Kubiak, która jest radną od 12 lat. Przez cały czas włącza się w inicjatywy na rzecz poprawy warunków życia i zdrowia mieszkańców Pragi Północ. Pracując w komisjach: mieszkaniowej, pomocy społecznej i kultury, przez cały czas spotyka się z ludzką biedą, przemocą w rodzinie, osobami i rodzinami uzależnionymi. Udało się jej pomóc wielu ludziom, np. zatrzymać eksmisję na bruk rodziny, pomóc wyjść z bezradności wobec przemocy. Utrzymuje kontakt z tymi osobami, spotyka się z wdzięcznością i życzliwością

Dla Jerzego Świtalskiego 10 lat pracy w samorządzie to z jednej strony dużo (lata rzeczywistego poświęcenia dla samorządu, dla mieszkańców); z drugiej strony - stosunkowo mało, bo radni chcieli, by na Pradze powstało znacznie więcej inwestycji, by była to dzielnica reprezentacyjna. Nie wszystko udało się zrealizować. Nie chce oceniać, że jedne koalicje były lepsze, inne gorsze; to byłyby oceny polityczne. Z punktu widzenia samorządowca uważa, że minione 10 lat nie było stracone. Udało się przywrócić Pradze należne jej miejsce w Warszawie, przestała być postrzegana jako miasto typu B, niedoinwestowane, gdzie mieszkają ludzie drugiej kategorii. Praga zaczyna być jednym z piękniejszych miejsc, jeśli chodzi o odrestaurowane zabytki, staje się pomału centrum kultury (Fabryka Trzciny). Ma nadzieję, że w tej kadencji uda się zakończyć sprawę bardzo dużej inwestycji dotyczącej Portu Praskiego. Jego zdaniem, Praga zaczyna być coraz bezpieczniejsza i coraz ładniejsza, ale wciąż jest tu wiele do zrobienia.

Zdaniem Ewy Kołaczyk, w pierwszej kadencji było zdecydowanie łatwiej, choć radni nie mieli żadnego doświadczenia i wszyscy musieli się bardzo dużo uczyć. Mniejszą rolę odgrywały sprawy polityczne. Wszyscy walczyli o rozwiązanie lokalnych problemów i większą pomoc dla ludzi. Dzięki staraniom radnych powstawały drogi, szkoły, przedszkola, piękny, funkcjonalny budynek urzędu, posterunek policji. Radni mogą się szczycić tym, że Białołęka tak się rozwinęła. Gdy zaczynali kadencję, było 18 tysięcy mieszkańców, teraz jest 60 tysięcy, docelowo – 200 tysięcy, jak na Ursynowie.

Henryk Rębelski reprezentuje tereny zielone Białołęki. Tu wiele zostało zrobione: gazociągi, wodociągi, telefonizacja. Odkąd powstała gmina, powstają wciąż nowe drogi i chodniki. Gmina Białołęka przygotowała wiele planów zagospodarowania przestrzennego. Dzięki temu może się teraz rozwijać.

Bardzo miłe refleksje ma Anna Woźniakowska, radna Białołęki: samorządność w naszej gminie spełniła się. Białołęka rozwija się tym torem, który rozpoczął się w 1994 roku. Rada zainicjowała wszystkie inwestycje, które prowadzone są do tej pory. Należy wrócić do dawnej struktury, by Białołęka ponownie stała się gminą.

Z grona białołęckich pionierów samorządowych, na spotkanie w PKiN nie został zaproszony Jerzy Smoczyński. Dobrze, że otrzymał podziękowanie choć na lokalnym, dzielnicowym forum.

Poniżej publikujemy nazwiska wyróżnionych radnych z terenu Białołęki, Pragi Północ i Targówka, którzy pełnili swe funkcje od początku istnienia odrodzonego samorządu: Witold Harasim, Antoni Jakubowski, Jadwiga Jeznak, Zbigniew Johne, Jan Kisiel, Andrzej Kobel, Ewa Kołaczyk, Danuta Kubiak, Maciej W. Młodkowski, Hanna Mochecka, Jacek Pużuk, Henryk Rębelski, Jerzy Świtalski, Anna Woźniakowska


K