|
Co z Portem Praskim?
Piękny, dobrze położony i doskonale skomunikowany z centrum stolicy teren. Kilka lat temu Port Praski stał się własnością firmy Elektrim S.A. Cóż z tego, skoro nic się tam nie dzieje, nie widać śladów jakichkolwiek inwestycji. O losy Portu Praskiego zapytaliśmy Ewę Bojar, rzecznika prasowego Grupy Elektrim.
Teren został zakupiony przez Elektrim w czasach, kiedy firma podejmowała działania deweloperskie. Do zarządzania nieruchomością została powołana spółka córka Elektrimu - Port Praski. Dziś dysponujemy zarówno ofertami na odkupienie terenu jak i ofertami na własne zagospodarowanie Portu. Wszelkie rozmowy grzęzną ze względu na brak miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, stąd zastój. Przypomnę plany jakie mieliśmy w związku z nieruchomością. Teren jest trudny, być może zbyt daleko idącym będzie porównanie z Wenecją, ale coś w tym jest - grunty są podmokłe. Były plany stworzenia w tym miejscu centrum finansowego na wzór londyńskiego City. Przygotowaniem projektu zabudowy zajął się słynny hiszpański architekt Ricardo Bofill. Odwiedził Warszawę, oglądał teren i zachwycił się nim. Miał koncepcję takiego zagospodarowania architektonicznego terenu, by nowoczesną strukturę budynków harmonijnie wkomponować w otaczającą przyrodę. Nie była to tania koncepcja, zważywszy, że wieżowce centrum finansowego należałoby umieścić na pneumatycznych palach, właśnie ze względu na podmokły teren. Wartość inwestycji oceniano nawet na 2 mld dolarów. Miasto odstąpiło od budowy wieżowców w tym miejscu, ale nie pojawiły się alternatywne koncepcje zagospodarowania Portu Praskiego. W tej chwili mamy kilka pomysłów na zagospodarowanie terenu, kilka firm oczekuje na decyzje, m.in. poważny kanadyjski kontrahent. Nikt jednak nie wejdzie w ten interes dopóki nie będą uporządkowane podstawowe sprawy - plany zagospodarowania. Na marginesie tej sprawy warto się zastanowić nad pewnym paradoksem - Warszawa jest odwrócona tyłem do Wisły, zupełnie inaczej niż miasta europejskie położone nad rzekami, które maksymalnie wykorzystują ten walor. Od lat trwa dyskusja czy zagospodarować brzegi Wisły czy pozostawić je w stanie naturalnym, nienaruszonym. Z pewnością utrudnia decyzję fakt, iż brzegi Wisły są unikatowe w skali Europy - m.in. tereny lęgowe słowika szarego, remiza - ale zupełne zaniechanie inwestycji nad rzeką chyba nie jest możliwe. Warszawa jest miastem, które potężnie się rozwija, będzie przybywać inwestorów. Wydaje się, że trzeba szybko znaleźć wyjście z tej sytuacji. Z pewnością jest możliwe pogodzenie ekologów z inwestorami. Trzeba szanować naturę, ale jednocześnie myśleć przyszłościowo. Miasto musi się rozwijać.
(egu)
|