|
Targi Pracy Białołęka 2005
Oficjalnie mamy dziś ponad 19% bezrobocie. Na tym tle Warszawa wypada nie najgorzej. Stopa bezrobocia w stolicy wynosiła na koniec lutego 2005 r. 6,6%. Na koniec marca 2005 r. w Urzędzie Pracy m. st. Warszawy zarejestrowanych było 65.537 osób, w tym 32.679 kobiet. Wśród zarejestrowanych bezrobotnych najliczniejszą grupę - 39.720, to jest 60%, stanowią osoby długotrwale bezrobotne oraz osoby powyżej 50 roku życia (28%). Jednak bezrobocie dotyka też ludzi młodych. W rejestrze pozostają 7463 osoby, które nie ukończyły 25 roku życia. W tym roku w stolicy przygotowano projekt zapobiegający bezrobociu o nazwie Plan Działania na Rzecz Zatrudnienia w Warszawie na rok 2005. W ramach tego projektu 14 kwietnia w Białołęckim Ośrodku Sportu przy ulicy Strumykowej 21 odbyły się Targi Pracy Białołęka 2005. Głównymi organizatorami imprezy były : Urząd Dzielnicy Warszawa Białołęka, Urząd Pracy m. st. Warszawy, Departament Spraw Socjalnych i Rekonwersji Kadr MON, Wojskowe Centrum Aktywizacji Zawodowej oraz Stowarzyszenie Niepełnosprawni dla Środowiska EKON. Targi stanowiły znakomitą okazję do zapoznania się z ofertami pracy z rożnych dziedzin gospodarki. Wzięło w nich udział 75 firm i instytucji, które zgłosiły ponad 5 tys. ofert pracy. Najwięcej oferowały branże mundurowe, m. in. Straż Graniczna - 1325 ofert, oraz Komenda Stołeczna Policji - 400 ofert. Ponad 400 ofert pracy zaproponowało także przedsiębiorstwo handlu detalicznego AHOLD, a 300 Polskie Centrum Marketingowe. Sporo propozycji miały także przedsiębiorstwa budowlane Budomax i J. W. Construction Holding S.A. Pracę w usługach hotelarskich oferowało Przedsiębiorstwo Usług Hotelarskich i Turystycznych oraz Hotel Hyatt. Część targowych propozycji adresowana była do konkretnych grup społecznych. I tak Fundacja Bez Względu Na Niepogodę, która prowadzi na terenie Warszawy Młodzieżową Agencję Pracy, przedstawiła oferty pracy dla młodzieży. Telefoniczna Agencja Informacyjna TAI, świadcząca usługi dla przedsiębiorstw w zakresie informacji gospodarczej i baz danych oraz monitoringu mediów, w pierwszej kolejności zatrudnia osoby niepełnosprawne. Oferowała 4 miejsca pracy. Na białołęckich targach swoje oferty przedstawiały nie tylko polskie firmy. Wśród zagranicznych wystawców zaprezentowała się Francuska Izba Przemysłowo-Handlowa (CCIFP), zrzeszająca ponad 270 firm z kapitałem zarówno francuskim, jak i polskim. Oczywiście warunkiem zgłoszenia swojej kandydatury do tej firmy jest znajomość języka francuskiego. Wreszcie zupełnie nietypowa oferta pracy. Jak powiedział dyrektor Biura Polityki Społecznej Urzędu m. st. Warszawy Paweł Wypych, po raz pierwszy prezentowane było stoisko, w którym praca przychodzi do domu. Zgodnie bowiem z nową ustawą o pomocy społecznej jest możliwość prowadzenia profesjonalnej, zawodowej rodziny zastępczej, czyli rodzinnego domu dziecka. Na targach prezentowały się również warszawskie kluby pracy, które świadczą nieodpłatnie usługi i pomoc wszystkim osobom bezrobotnym i poszukującym zatrudnienia. Można tu uzyskać poradę indywidualną lub wziąć udział w zajęciach grupowych. Można nieodpłatnie korzystać z prasy, telefonu i faksu, internetu, komputera, drukarki i ksero. Pracownicy klubu pomogą napisać CV i list motywacyjny, przeprowadzą analizę predyspozycji zawodowych, pomogą przygotować się do rozmowy kwalifikacyjnej. Kluby prowadzą też warsztaty aktywnego poszukiwania pracy. W Białołęce Klub Pracy mieści się przy ul. Milenijnej 2a. Inne praskie klubu to Klub Pracy Praga-Północ, przy ul. Śnieżnej 3 oraz Klub Pracy Targówek, przy ul. Św. Wincentego 85. Targi trwały od godz. 10 do 15. Duża ilość ofert, bezpośrednia możliwość porozmawiania z wieloma pracodawcami spowodowały, że zainteresowanie było ogromne. Aby ułatwić bezrobotnym udział w imprezie, na czas targów uruchomiono bezpłatny transport. Mimo ogromnej ilości ludzi, stoiska były tak rozmieszczone, że dostęp do nich był łatwy. Sprawnie działała informacja. Po zwiedzeniu stoisk zainteresowani zapraszani byli do wzięcia udziału w warsztatach aktywnego poszukiwania pracy. Burmistrz Jerzy Smoczyński podkreślił, że targi mają duże znaczenie dla Białołęki, która jest dzielnicą rozwijającą się, której ciągle przybywa mieszkańców. Chodzi o to, aby byli to mieszkańcy aktywni. Sens takich imprez polega również na tym, aby bezrobotni wyszli z domu, zorientowali się w możliwościach i sposobach poszukiwania zatrudnienia. Organizatorzy zgodnie stwierdzili, że jeżeli z tych 5 tysięcy proponowanych ofert pracy 1 tysiąc zostanie właściwie wykorzystany, to już można mówić o sukcesie targów. Najważniejsza jednak ocena imprezy należy do osób najbardziej zainteresowanych, czyli do osób poszukujących pracy. Hanna Machul, mgr biologii, niegdyś pracownik służby zdrowia, bezrobotna od kilku lat, mimo wysokich kwalifikacji, uczęszcza regularnie do Klubu Pracy Białołęka. Na targach pracowała jako wolontariuszka. Właśnie w klubie dowiedziała się o takiej możliwości. -Od strony organizacyjnej targi oceniam bardzo pozytywnie. Natomiast, jeśli chodzi o możliwości pracy, powtarzały się oferty z poprzednich targów, tzn. dużo było ofert pracy w ochronie, straży miejskiej, policji. Dużo było, i to cieszy, propozycji dla niepełnosprawnych. Niestety, wyraźnie brak było ofert dla osób z wyższym wykształceniem, w średnim wieku, po długiej przerwie w pracy. Nie było żadnych ofert zatrudnienia w sektorze państwowym, np. w służbie zdrowia, szkolnictwie, administracji czy w państwowych służbach kontroli. I jeszcze jedno spostrzeżenie. Prezentujące się firmy na ogół poszukują ludzi na konkretne stanowiska, już przygotowanych, nie proponując im szkolenia w firmie. Widać z tego, że nie chcą inwestować w pracownika. Targi Pracy Białołęka 2005 miały służyć przede wszystkim promocji zatrudnienia, zwalczaniu negatywnych skutków bezrobocia wśród mieszkańców Warszawy i woj. mazowieckiego oraz propagowaniu aktywnych metod poszukiwania pracy. Było to miejsce konfrontacji oferty rynkowej z oczekiwaniami i potrzebami osób, poszukujących zatrudnienia. Miejmy nadzieję, że konfrontacji z pozytywnym efektem.
Joanna Kiwilszo
|