|
Rzekami Europy na Żerań
ONiecodziennych gości miała niedawno Śluza Żerań. 24 kwietnia wpłynęła do żerańskiego portu łódź motorowa z europejską flagą i z przemiłą kobiecą załogą. Trzy młode Niemki, Kathrin Wüst, Dorothée Ruge i Ines Mücke, należące do stowarzyszenia "Bateau Itinérant Trans-européen", co można tłumaczyć jako "Statek Przemierzający Europę", przypłynęły Wisłą z Sandomierza i w drodze do Płocka zatrzymały się w Warszawie. Dwie z nich mieszkają na stałe we Francji Ines w Strasburgu, a Dorothée w Montpellier, natomiast Kathrin pochodzi z Berlina. Jakie wiatry czy raczej prądy rzeczne przywiodły je na Pragę? Łódka nosi nazwę "Oui", co po francusku oznacza "Tak". Tak dla Europy, a ściślej dla nowej Europy. Kiedy w 2004 roku Unia Europejska zdecydowała się poszerzyć swoje granice, zrodził się pomysł rejsu transeuropejskiego. Trasa miała obejmować 10 krajów, w tym 4 nowo przyjęte. Odkrywanie Europy poprzez jej rzeki i kanały, poznawanie europejskiej historii i dziedzictwa wokół wielkich tradycyjnych wodnych dróg oto cel tej wspaniałej podróży. Oui wypłynęła na cześć zjednoczonej Europy 1 maja 2004 roku z portu Gallician na południu Francji. Ma do przebycia 9000 km po rzekach i kanałach europejskich. Płynęła już Rodanem, Sekwaną do Paryża, dalej Marną, Renem i Menem przez Niemcy, następnie Dunajem dotarła do Budapesztu. Karpaty "przeskoczyła" na ciężarówce i znalazła się w Sandomierzu. Stąd Wisłą przypłynęła do Warszawy, aby po kilku dnach wyruszyć do Płocka. Trasa przewiduje odwiedziny 9 stolic : Paryża, Wiednia, Bratysławy, Budapesztu, Warszawy, Berlina, Pragi, Amsterdamu i Brukseli. Francusko-niemieckie stowarzyszenie "Bateau Itinérant Trans-européen" zostało założone przez 25 osób różnych zawodów. Są wśród nich muzycy, architekci, informatycy i pracownicy agencji artystycznych. Tworzą 12 ekip, zmieniających się co pewien czas na trasie. Mają zamiar promować wymianę kulturalną pomiędzy miastami, szkołami i podobnymi organizacjami w poznawanych krajach. Łódka Oui ma już 25 lat. Stowarzyszenie dostało ją i wyremontowało. Liczy 13 m długości i 3,40 m szerokości. Płynie z prędkością 10 km /h. Rejs transeuropejski planowany był na 51 tygodni. Nieprzewidziane okoliczności spowodowały jednak jego przedłużenie. Jednym z powodów była polska zima i niski stan wody w Wiśle. Już wcześniej na trasie Oui napotykała przeszkody. Dunaj okazał się zdradliwą rzeką i koło Wiednia łódka osiadła na mieliźnie. Później blok betonowy znacznie uszkodził kadłub. Po tych przygodach Oui szczęśliwie dotarła do Komarna, gdzie została załadowana na wielką ciężarówkę. W ten sposób przebyła górzystą Słowację i dotarła do Polski. W Sandomierzu dokonano niezbędnych napraw i łódź była gotowa do dalszej drogi. Niestety, poziom wody w Wiśle był bardzo niski. Ekipa czekała 2 tygodnie, ale mimo padającego deszczu, stan wody nie podwyższył się. Trzeba było zostawić łódkę na zimę i kontynuować rejs wiosną. Tak więc "Oui" przezimowała w Sandomierzu, a w kwietniu wyruszyła Wisłą w dalszą drogę. I w ten sposób znalazła się w Warszawie. Kathrin, Ines i Dorothée opowiadają, jak płynąc z Sandomierza kilka razy osiadały na wiślanych piaskach. Podkreślają jednak, że wszędzie spotykały się z dużą życzliwością. Kiedy potrzebowały pomocy, słyszały :"nie ma problemu!". Ekipa żerańskiej śluzy zapewniła im przewodnika do Płocka. Żegnając sympatyczną załogę łódki "Oui", życzymy jej "szerokiej wody"! Mamy nadzieję, że jeszcze kiedyś przypłynie do nas w kolejnym rejsie transeuropejskim.
Joanna Kiwilszo
|