Przeciw "Czajce"

W ubiegłym tygodniu prawie stu mieszkańców przyszło do ratusza Białołęki, by uczestniczyć w obradach sesji rady dzielnicy, które w części miały dotyczyć rozbudowy oczyszczalni "Czajka". Wprawdzie sesja została odwołana (o czym nie wiedzieli), ale w sali konferencyjnej mieszkańcy spotkali się z kilkoma radnymi i przedstawicielami zarządu: burmistrzem Jerzym Smoczyńskim i jego zastępcą, Tadeuszem Semetkowskim.

Plany rozbudowy "Czajki" istniały od dawna, dlaczego mieszkańcy zaczęli protestować dopiero teraz – pytamy Jerzego Smoczyńskiego, który jest burmistrzem już trzecią kadencję, i też jest przeciwny rozbudowie oczyszczalni, szczególnie budowie spalarni.

-Została złamana umowa społeczna, zawarta z mieszkańcami – mówi J. Smoczyński. - Dlatego ich reakcja, podobnie jak moja, jest w pełni uzasadniona.

Przybliżmy niezorientowanym Czytelnikom, o co chodzi. O rozbudowie i modernizacji oczyszczalni mowa była od dawna i istniało na to społeczne przyzwolenie. Związane to było z kanalizacją całej Białołęki oraz zhermetyzowaniem oczyszczalni w taki sposób, by przestała być dokuczliwa dla mieszkańców. Od lat wiadomo było także, że na Bielanach znajduje się rezerwa terenu pod budowę drugiej (po "Południe") oczyszczalni dla lewobrzeżnej Warszawy – "Pancerza". W miarę równomiernie wówczas rozłożyłaby się uciążliwość tego rodzaju inwestycji dla obu stron stolicy. Tymczasem...

-Niedawno urząd miasta przekazał nam do zaopiniowania wersję roboczą studium rozwoju miasta, w tym, oczywiście, Białołęki – mówi burmistrz Smoczyński. – W tym dokumencie, ku naszemu zdumieniu, okazało się, że 1/3 naszej dzielnicy jest pozbawiona kanalizacji, mimo obietnic miasta, że wszystkie osiedla, istniejące do końca maja 2005 r. zostaną skanalizowane. Trudno się dziwić mieszkańcom, że protestują przeciwko ściąganiu do nas ścieków z odległych dzielnic, m.in. z Wawra, a w przyszłości także ze Śródmieścia, jeśli sami nie mają dostępu do kanalizacji! A to studium jest przecież podstawą rozwoju kanalizacji dla naszej dzielnicy. Kończy się ona na trasie Mostu Północnego i ulicy Orneckiej.

-Na dodatek z planów zniknęła rezerwa terenu pod "Pancerz" na Bielanach. Na oczyszczalni "Czajka" pojawiła się spalarnia. Mieszkańcy się na te inwestycję nie zgodzą, bo stracili przez wiele lat budowane zaufanie. Przekreśla je to studium: w poprzedniej kadencji opracowaliśmy i uchwaliliśmy miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego dla większości terenów. Studium w ogóle ich nie uwzględnia, ba, w wielu przypadkach stanowi wręcz odwrotnie. Przykładem może być cały obszar za Kanałem Żerańskim, między ul. Ornecką a Markami. Obowiązują tam plany miejscowe, które m.in. przewidują niską zabudowę mieszkaniową do 3,5 kondygnacji i 30-60% zieleni. A teraz nagle w planach miasta jest zabudowa do 10 metrów! Jeśli ni stad, ni zowąd tak drastycznie zmienia się obowiązujące – ogłoszone zresztą przecież w Dzienniku Urzędowym – plany miejscowe, to jakie ma być zaufanie mieszkańców? Ktoś może powiedzieć, że to projekt, czy też wersja robocza. To jednak nie zmienia faktu, że coś takiego jest rozważane, i to już źle rokuje. Plan miejscowy to umowa społeczna między mieszkańcami a samorządem. Mieszkańcy zaufali, a projektanci burzą to zaufanie. W studium jest jeszcze wiele takich "kwiatków". Na tych terenach np. gdzie obecnie rośnie las, zaznaczono mały procent zieleni (czyli przewidziano je pod budownictwo), a z kolei na terenach do niedawna rolniczych, gdzie ze względu na bardzo niską jakość ziemi zaplanowaliśmy budownictwo, autorzy studium proponują posadzić las. Naszym zdaniem, mówi burmistrz Smoczyński, aby można było w ogóle dyskutować o rozbudowie "Czajki", muszą zostać dotrzymane wcześniejsze deklaracje: kanalizacja całej Białołęki, znalezienie innego sposobu utylizacji osadowej i przywrócenie lokalizacji oczyszczalni „Pancerz” po lewej stronie Wisły.
(T)
5721