|
Gorąco przy Czajce
Tak burzliwych i tak długotrwałych obrad, jak na XXXII sesji, jeszcze w tej kadencji nie było. Sesja wielokrotnie przerywana była oklaskami, wybuchami niezadowolenia, okrzykami. Paweł Stańczyk, przewodniczący rady, wielokrotnie przywoływał salę do porządku, ogłosił nawet techniczną przerwę dla ostudzenia atmosfery. A wszystko za sprawą oczyszczalni Czajka, a raczej wizji jej rozwoju przedstawionej przez miasto i całkowicie pomijającej - według mieszkańców - ich zdanie i ich potrzeby. Siedmiogodzinne obrady mogły zmęczyć najbardziej wytrzymałych. Dyskusję rozpoczął wiceprezydent Sławomir Skrzypek, deklarując poczucie odpowiedzialności władz miasta za największą w Europie inwestycję. Modernizacja i rozbudowa oczyszczalni Czajka, poszerzona o budowę spalarni osadów będzie kosztowała ponad 1 miliard zł - projekt przedsięwzięcia musi zostać zgłoszony do finansowania przez środki unijne do 30 czerwca tego roku. Czas nagli, a wokół sprawy narosły - jak powiedział prezydent Skrzypek - niedomówienia i niepokoje. - Rozumiem państwa niepokój - nie ufacie nam, bo wielokrotnie obiecywano wam modernizację Czajki, tymczasem od lat nic się nie zmienia. Wasz żal jest uzasadniony. W tym momencie licznie zgromadzeni na sali mieszkańcy Białołęki podnieśli do góry transparent, na którym m.in. pojawiło się słowo, tak lubiane przez ugrupowania opozycyjne wobec Lecha Kaczyńskiego, słowo określające formę sprawowania przezeń władzy - kaczyzm. Z sali padło - Konkrety, konkrety ... . Zdenerwowany Sławomir Skrzypek odpalił, że tego typu transparenty przywołują na pamięć niedawną Paradę Równości. Publiczność odpowiedziała buczeniem. Burmistrz Jerzy Smoczyński przypomniał, że mieszkańcy Białołęki przez dziesiątki lat byli uszczęśliwiani zakładami przemysłowymi degradującymi środowisko naturalne. Latami byli oszukiwani, że Czajka lada chwila zostanie zmodernizowana. Latami wąchali smrody, nie mając nic w zamian. Białołęka nie była skanalizowana. Czas samodzielności został dobrze wykorzystany - udało się wybudować kanalizację dla części ówczesnej gminy. Miasto nie dotrzymało zobowiązań - projekt modernizacji Czajki nie przewiduje dostępu do oczyszczalni dla nie skanalizowanej części Białołęki. - Białołęka ma być dzielnicą ekskluzywną i będzie. Dobra oczyszczalnia musi być, a ta śmierdzi. Kanalizacji wokół Czajki w planie nie ma. W planach nie ma również oczyszczalni dla lewobrzeżnej Warszawy, a powinna być (oklaski). Utylizacja osadów w Czajce nie może szkodzić mieszkańcom - powiedział burmistrz Smoczyński. Lidia Polit była wzburzona brakiem rzeczowych argumentów i zadała pytanie, jak miasto wyobraża sobie dalsze funkcjonowanie z jedną oczyszczalnią, skoro szacuje się, że liczba ludności Warszawy wyniesie w 2015 roku 3 mln osób. Radny miasta stołecznego Drzewiecki próbował mówić o faktach - oczyszczalnia istnieje 30 lat, jej docelowa przepustowość (600 tys. m sześciennych na dobę) została zaakceptowana w głosowaniu rady (wówczas jeszcze gminy) Białołęki. Radni o tym wiedzieli. Modernizacja musi być - hermetyzacja komory zbiorczej i utylizacja szlamów poosadowych, które - jak dotychczas - śmierdzą na hałdach. Spalarnia musi być. To stwierdzenie wywołało burzę, na którą radny odpowiedział niezbyt fortunnym - Wam to nie odpowiada, każdy chce mieć własne szambo, własną kupkę. Te słowa wywołały jeszcze większe wzburzenie mieszkańców. Prostując wypowiedź Lidii Polit przypomniał, że dla Warszawy pracują oczyszczalnie w Zawadach i Pruszkowie, a także wiele małych oczyszczalni osiedlowych. Piotr Oracz podziękował za obywatelskie zaangażowanie Stowarzyszeniu Nasza Choszczówka, które od lat walczy z Czajką, to właśnie m.in. mieszkańcy Choszczówki najbardziej cierpią z powodu fetoru. Oczyszczalnia doskwiera również Dąbrówce Szlacheckiej i Płudom. Radny stwierdził, że nie stać miasta na rezygnację z modernizacji Czajki i utratę unijnych pieniędzy. Zaproponował modernizację z uwzględnieniem pełnej kanalizacji Choszczówki, Dąbrówki Szlacheckiej i Płud, ułatwienia finansowe przy wykonywaniu przyłączy w budynkach położonych na powyższych terenach i działania osłonowe w postaci rekompensat finansowych dla mieszkańców mających domy w pobliżu oczyszczalni. Andrzej Półrolniczak, radny Warszawy zwrócił uwagę na niewłaściwy sposób konsultowania modernizacji z mieszkańcami, co skutkuje takimi, a nie innymi nastrojami. Dodał, że nie może być mowy o swoistym targu - kanalizacja za spalarnię. Głosy mieszkańców wszystkie bez wyjątku były krytyczne. Kiedy kupowaliśmy tu mieszkania, nikt nas nie informował, że pod bokiem będziemy mieć oczyszczalnię ścieków, obsługującą trzy czwarte Warszawy i największą w Polsce spalarnię. (...) MPWiK zastosowało bezczelną propagandę i przeciwstawiło mieszkańców Białołęki reszcie Warszawy. Zamiast dialogu jest twierdzenie, że my nie rozumiemy dobrodziejstw tej modernizacji. Zebraliśmy pięć tysięcy podpisów pod protestem. Jeśli MPWiK nie dołączy tego protestu do wniosku o unijne pieniądze, sami dostarczymy go do Brukseli. (...) Mieszkam 600 metrów od Czajki, smród wącham od lat, nie mam kanalizacji, nie mam dostępu do tej oczyszczalni. Ostatnio MPWiK o 10 zł podwyższyło opłatę za wywóz szamba. To chyba w taki sposób zbiera się pieniądze na spoty reklamujące rozbudowę Czajki, które można oglądać w TVP3. Na ten projekt nie stać Warszawy. Tam mieszkają ludzie, którzy postawili domy, wydając na nie dorobek całego życia, oni się stamtąd wyprowadzą, ale najpierw zażądają od miasta słonych odszkodowań. I wygrają. (...) Pewnie po tej sesji znów pojawi się płatne ogłoszenie MPWiK - za nasze zresztą pieniądze - jak to banda oszołomów blokuje takie rewelacyjne przedsięwzięcie. (...) Z kominów spalarni posypią się na głowy warszawiaków tony popiołu. Nie ma żadnych podstaw do rozbudowy oczyszczalni, badali to niezależni naukowcy. Wybrano najdroższy wariant - spalanie monolityczne. Czy ktoś zadał sobie trud policzenia, ile 10-tonowych ciężarówek z popiołami ze spalarni przejedzie w tygodniu Modlińską? Ja policzyłem - 84! Jak to wytrzyma i tak permanentnie zakorkowana główna arteria Białołęki? Jak to wytrzymamy my - mieszkańcy tej dzielnicy? Czy miasto zamierza wypłacić nam odszkodowania za ciągłe przesuwanie terminu hermetyzacji komory mieszania? Czy nie grozi nam wybuch spalarni, kiedy już powstanie? W ciągu ostatnich dwóch lat miały miejsce dwa takie przypadki - w styczniu 2004 roku w Argentynie i w listopadzie w USA. Zginęli ludzie. (...) Czy policzono koszty tłoczenia ścieków pod dnem Wisły z lewego brzegu na prawy? Czy twórcy projektu zdają sobie sprawę, że pod te rurociągi trzeba zarezerwować kosztowne warszawskie tereny? Kładzenie rury tłoczącej pod Modlińską potrwa 1,5-2 lata. To wymusi naprzemienne zamykanie pasów jezdni. Już dziś dusimy się w korkach. Co będzie po wyłączeniu części jezdni? (...) Wiceprezydent Sławomir Skrzypek przyznał, że nie sposób odpowiedzieć na wszystkie pytania postawione przez mieszkańców. Przypomniał, że jest realizowana oczyszczalnia Południe - rekord świata, jeśli chodzi o koszty i długotrwałość inwestycji - ma być zakończona w tym roku. Wykonano cztery ekspertyzy i po analizie kosztów i wielu czynników zapadła decyzja o rozbudowie Czajki - upadła sprawa Pancerza i budowy oczyszczalni na terenie dawnej Huty Luccini. Jeśli chodzi o spalarnię nie można w tym przypadku zastosować tego terminu. To będzie zakład utylizacji termicznej, bardzo nowoczesny - technologia, metoda i projekt nie zostały jeszcze określone. MPWiK stara się ograniczać uciążliwości. Od dwóch lat z własnych środków miasta stosuje się dezodoryzację. Zdecydowano, że nie będzie się czekać na unijne środki ze względu na uciążliwości dla mieszkańców. Hermetyzacja komory mieszania nastąpi w sierpniu - również ze środków własnych - i sytuacja radykalnie się poprawi. Miasto deklaruje, że wykupi grunty wszystkich mieszkańców, którzy mają działki w promieniu 300 metrów od Czajki i będą sobie tego życzyli. Już można podpisywać umowy przedwstępne i będą one stanowiły swojego rodzaju zabezpieczenie, że kupno nieruchomości będzie mogło nastąpić w dogodnym dla właściciela terminie. Warunkiem jest podpisanie umowy przedwstępnej. Kto tego nie zrobi teraz, traci szansę w przyszłości. Długa, ale bardzo merytoryczna była odpowiedź p. Bortkiewicza, prezesa MPWiK. Na początek przeprosił mieszkańców Białołęki za nieporadnie prowadzoną kampanię informacyjną i podkreślił, że MPWiK nie ma osobistego interesu, by akurat w Czajce powstała spalarnia. W tym miejscu sala zawrzała na tyle głośno, że trzeba było ogłosić pięciominutową przerwę. Po niej prezes Bortkiewicz kontynuował bez większych przeszkód. Projekt modernizacji określił jako dobry, dyskutowali o nim konsultanci, którym postawiono bardzo wysokie wymagania. Przedsięwzięcie, które określa się mianem spalarni nie jest nią. Ta zwykle kojarzy się z wysokimi kominami, emisją niebezpiecznych związków chemicznych i toksycznymi popiołami. Tymczasem zakład termicznej utylizacji osadów będzie praktycznie bezemisyjny. Tu padły liczby - 3,9 megagrama na rok przy zastosowaniu rozpraszania i dyfuzji. To tyle ile emitowałoby rocznie zapalone ognisko czy włączony silnik jednego samochodu! Nieporównywalnie więcej toksycznych związków emitowałby w ciągu roku jeden żarzący się nieprzerwanie grill. Prezes MPWiK zadeklarował zaproszenie radnych i przedstawicieli białołęckich osiedli do Wiednia, gdzie pracuje najnowocześniejsza spalarnia. Berlińska, którą widzieli już radni i byli pod wrażeniem, powstała 20 lat temu. Ta przy Czajce powstanie na bazie najnowocześniejszych technologii. Czterystu tego typu europejskich zakładów termicznej utylizacji odpadów nie kontroluje się ze względu na znikomą emisję i brak negatywnego wpływu na środowisko naturalne. Opcjonalne spalanie w EC Żerań raczej nie wchodzi w rachubę. Vattenfall musiałby najpierw zainwestować w budowę kosztownych instalacji, by stanąć do przetargu. Mogłoby się zdarzyć i tak, że przetarg wygrałby proponujący niską cenę hochsztapler, który miast utylizować topiłby po cichu osady w Wiśle lub rozrzucał je po polach. MPWiK rozważał nawet powołanie spółki z EC Żerań. - Pomysł spalania w elektrociepłowniach jest - owszem - logiczny, ale nierealny ze względu na komplikacje związane z gąszczem przepisów naszego prawa - powiedział prezes Bortkiewicz i zaproponował gotowość odbycia konsultacji, na które jest zgoda władz miasta i gotowość opłacenia niezależnego konsultanta z któregoś z krajów europejskich. Konsultant zostałby wybrany w drodze przetargu, zaś w komisji przetargowej znaleźliby się przedstawiciele miasta, Białołęki i MPWiK. Stanowisko MPWiK jest jednoznaczne - mamy dostęp do nowoczesnych technologii i do unijnych pieniędzy, więc skorzystajmy. Mieszkańcy uzyskali jednoznaczne zapewnienie, że Białołęka zostanie skanalizowana na koszt MPWiK i potwierdził 300-metrową, dobrowolną strefę wykupu ziemi wokół Czajki. Ostatecznie projekt uchwały o modernizacji oczyszczalni Czajka nie został przegłosowany - powrócił do obróbki w komisjach merytorycznych. W atmosferze ostudzonej o co najmniej kilkanaście stopni przegłosowano uchwały o zmianach w budżecie na ten rok, o nadaniu nazwy nowej ulicy, o wygaśnięciu mandatu radnego Dariusza Ostrowskiego (na jednej z ostatnich sesji został powołany na funkcję wiceburmistrza) i o zmianach w komisjach merytorycznych.
(egu)
|