|
Wydma czy ulica?
Powracamy dzisiaj do tematu rozbudowy węzła drogowego na białołęckim osiedlu Nowodwory-Winnica. Do redakcji NGP wpłynął apel warszawskich towarzystw ekologicznych, skierowany do władz Dzielnicy Warszawa - Białołęka, krytykujący projekt przedłużenia ulicy Światowida przez Wydmę Nowodworską i sugerujący rozpatrzenie alternatywnych wariantów lokalizacji ulicy. Niedawno w rejonie wydmy zbudowano ulicę Dierzgońską i połączono ją z ulicą Światowida. Obecnie rozpoczęły się prace mające na celu kontynuację ulicy Światowida, przez środek wydmy w kierunku ulicy Modlińskiej. Przedstawiciele warszawskich organizacji ekologicznych Zielone Mazowsze, Towarzystwa Turystów, Przyrodników i Krajoznawców oraz Ligi Ochrony Przyrody zwracają uwagę na niezwykle cenne walory przyrodnicze Wydmy Nowodworskiej. Twierdzą oni, że wydmy stanowią rzadkie formy krajobrazu w aglomeracji warszawskiej. Nieliczne z nich, jako paraboliczne wały usypane z piasków, zachowały się w pierwotnej formie w okolicy Młocin, Rembertowa i właśnie Białołęki. Wydma Nowodworska jest obiektem szczególnym dla miasta, również ze względu na porastający ją las wydmowy, unikalny w Warszawie. Według ustaleń planu zagospodarowania przestrzennego las ten wchodzi w skład lasów ochronnych Warszawy oraz podstawowego systemu terenów zieleni miejskiej stolicy. Ekolodzy biją na alarm, że obecna ingerencja zniszczy bezpowrotnie naturalną rzeźbę wydmy, w sposób ostateczny przerwie ciągłość powiązań przyrodniczych, a także spowoduje powolne zamieranie cennych ekosystemów wraz z rosnącymi tu drzewami pomnikowymi. Przedstawiciel Zielonego Mazowsza Krzysztof Moreń oraz prezes Towarzystwa Turystów Przyrodników i Krajoznawców, Artur Ponikiewski przekonują, że planując rozwój infrastruktury lokalnej powinno się brać pod uwagę dobro dziedzictwa przyrody i znaleźć sposób, aby ominąć wydmę, która jest atutem przyrodniczym dzielnicy. Z prośbą o wyjaśnienie tych kwestii zwróciliśmy się do burmistrza Dzielnicy Warszawa-Białołęka Jerzego Smoczyńskiego i zastępcy burmistrza Tadeusza Semetkowskiego. -Przedłużenie ulicy Światowida planowane było już w latach 70 powiedział Jerzy Smoczyński. Plany te powtórzone zostały w roku 1990. Nie jest więc to inwestycja nowa. Budowa drogi od ratusza do Modlińskiej trwa już 9 lat. - Z drugiej strony, Wydma Nowodworska to żaden przyrodniczy unikat dodał Tadeusz Semetkowski. W latach 1946-47 była tam chemiczna fabryka Spiessa. Jeszcze teraz można zobaczyć betonowe płyty i kamienie, świadczące o przemysłowej przeszłości tych okolic. Stare mapy, które Białołęka otrzymała w darze od dzielnicy Berlina - Lichtenbergu, bardzo wyraźnie pokazują zmiany osadnictwa i uwarunkowania przestrzenne tej części doliny Wisły. Charakterystycznym elementem tutejszego krajobrazu są piaszczyste nadrzeczne wydmy. Wydma Nowodworska ciągnie się do samego Nowego Dworu. Na jej terenie znajduje się stara zabudowa. Przy wytyczaniu ulic nie sposób jej ominąć. Ulica Modlińska przechodzi przez tę wydmę, jak również ulica Topolowa, Mehoffera i Sprawna. Przebicie ulicy Światowida także musi być przeprowadzone, i żeby nie wiem jak się starać, zawsze natrafi się na wydmę. Rozporządzenie Wojewody Mazowieckiego o terenach Warszawskiego Obszaru Chronionego z 1997 r. i weryfikowane w 2001 r. nie obejmuje Wydmy Nowodworskiej specjalną ochroną. Istnieje też opinia Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody z 19 grudnia 2003 r. informująca, że teren w rejonie ulicy Światowida nie znajduje się w rejestrze wojewody jako pomnik przyrody. Wojewódzki Konserwator Przyrody nie zgłasza też uwag do planowanej inwestycji, uznając ją za zgodną z obowiązującym planem zagospodarowania m. st. Warszawy. - W planach był także Trakt Nadwiślański, którego budowy chcemy zaniechać mówi burmistrz Jerzy Smoczyński został przez nas negatywnie zaopiniowany i miasto się z niego wycofa. Doceniamy atrakcyjne walory tego terenu. Chcemy na okolicznych 7 hektarach urządzić park. U podnóża wydmy położone jest niewielkie jeziorko, pozostałość dawnego koryta Wisły. Teren jest więc naturalnie predysponowany do pełnienia roli parku. 20-30 lat temu, kiedy budowano kanalizację na Tarchominie, wody gruntowe znacznie się obniżyły. Jeziorko zaczęło wysychać. Zniknęłoby zupełnie, gdyby nie było zasilane. - Chcemy je oczyścić, pogłębić, wyłożyć folią, wokół dosadzić szlachetniejsze drzewa zapewnia wiceburmistrz Tadeusz Semetkowski. Jednym z zarzutów ekologów było właśnie wycięcie, przy okazji budowy, wydmowego lasu. Prezes Artur Ponikiewski twierdzi, że stare, zdrowe drzewa zostały wycięte bezprawnie, a drewno z nich pozyskane przygotowane tak, aby zaniżyć jego wartość. Jednak zgodnie z opinią Konserwatora Przyrody na wydmie nie było starych, pomnikowych drzew. Wydma porośnięta jest dosyć młodymi brzozami. Znajdujące się w okolicy pomniki przyrody pozostały nietknięte. Wszystko odbyło się, jak widać, zgodnie z prawem. Skąd więc te protesty ekologów i niepokój mieszkańców? Ponieważ tereny zielone w nasze dzielnicy, zwanej jeszcze ciągle Zieloną Białołęką kurczą się w zastraszającym tempie. Ponieważ szkoda jest każdego drzewa, które wyciąć można w pięć minut, ale które rośnie kilkadziesiąt lat. Wśród tych drzew mieszkały pewnie jakieś drobne zwierzęta, które teraz muszą się gdzieś przenieść. Towarzystwo Turystów, Przyrodników i Krajoznawców wykonało wstępną waloryzację botaniczną terenu. Nie zdążyło natomiast zrobić pozostałych ekspertyz, np. w zakresie występowania zwierząt. I to jest następny zarzut ekologów. Trzeba zgromadzić pełną dokumentację, przekonać się, jakie gatunki płazów, gadów czy gryzoni tam żyją. Być może, nowa ulica przecinać będzie trasę migracji małych zwierząt, przechodzących od jeziorka na łąki za ulicą Leśnej Polanki. -Teren wydmy to typowa strefa ekotonowa (miejsce kontaktu dwóch biocenoz), taki ekologiczny kocioł, gdzie przemieszczają się różne gatunki zwierząt mówi Artur Ponikiewski, prezes Towarzystwa Turystów, Przewodników i Krajoznawców. Prace budowlane trwają. Teraz chodzi o to, żeby nie było na jezdni rozjechanych zwierząt. Można tego dopilnować. Robi się maleńkie przepusty pod powierzchnią drogi, na wysokości 10-15 cm. Takie rozwiązania zastosowane zostały w okolicach Ojcowa i znakomicie zdają egzamin Organizacje ekologiczne zapowiadają, że będą się starały wykonać pełną dokumentację terenu Wydmy Nowodworskiej, szczególną opieką obejmą starą lipę przy ul. Leśnej Polanki (wiek drzewa obliczony został na 208-220 lat), przypilnują, aby uzupełnione zostały brakujące tabliczki na zabytkowych drzewach. Na szczęście, w tych ostatnich postulatach władze dzielnicy są zgodne z opinią ekologów i zapewniają, że zabytkowe drzewa będą należycie chronione. Wszystkim nam przecież zależy, żebyśmy mieszkali w zieleni. Ale również zależy nam na tym, aby w miarę szybko, bez korków dojechać do pracy. Trzeba sobie zdać sprawę, że żyjemy w mieście, które będzie się nieuchronnie rozwijać. Powstają nowe osiedla i trzeba zbudować do nich drogi dojazdowe. Nie ma od tego odwrotu. Jednak trzeba pamiętać, że rozwój gospodarczy nie może usprawiedliwiać niszczenia środowiska naturalnego. Należy wybierać takie rozwiązania, żeby i człowiek, i przyroda, której zresztą jest on częścią, mogli zgodnie egzystować.
Joanna Kiwilszo
|