Sportowy dyktat

Boiska do gry w piłkę zlokalizowane w pobliżu budynków mieszkalnych są przekleństwem. W ubiegłym roku pisaliśmy o placu sportowym położonym tuż pod oknami domu na osiedlu Kamińskiego w Białołęce. Mieszkańcy nie mają chwili spokoju. W dzień i w nocy młodzież gra w piłkę nożną, siatkową i koszykówkę nie szczędząc gardeł. Nie ma co marzyć o otwarciu okien. Nie pomogły protesty w zarządzie RSM „Praga”. Temat powraca, tym razem na Targówku.

Przy Smoleńskiej 73, tuż pod blokiem mieszkalnym, zlokalizowano boisko, które mocno daje się we znaki okolicznym mieszkańcom. Krzyki, hałasy, dewastacja zieleni - oto jak bawi się młodzież. Jak informują nas mieszkańcy, sytuacja jest nie do zniesienia. Poruszający się w okolicy boiska ludzie co rusz obrywają piłką, nasadzone krzewy zostały wyrwane. - Mamy dość tego boiska, chcemy jego likwidacji. Co to za porządki, żeby uszczęśliwiać ludzi wbrew ich woli? Kto słyszał, żeby tak zakłócano nam spokój? Płacimy ciężkie pieniądze za nasze mieszkania i nie mamy w nich spokoju. Czy wszędzie musi panować dyktat młodości? Wszystko ma być dla młodzieży? A kto myśli o komforcie nas - ludzi starszych i w średnim wieku?

Te pytania są wielce zasadne, tyle, że niestety niewiele można zrobić. Żadne przepisy nie regulują w Polsce kwestii lokalizacji placów zabaw dla dzieci i boisk osiedlowych. W związku z tym - chcemy czy nie chcemy - musimy znosić krzyki, odgłosy odbijania piłki, przenikliwe dźwięki gwizdków, a bywa, że i soczyste przekleństwa bawiącej się młodzieży. I nie ma co liczyć na kulturę lokalizujących te obiekty w pobliżu miejsc zamieszkania władz spółdzielni czy zarządców nieruchomości komunalnych, którzy twierdzą, że organizując place zabaw i boiska spełniają wolę mieszkańców. A przecież wydaje się to tak oczywiste - place sportowe i miejsca zabaw dzieci powinny być sytuowane tak, by nikomu nie przeszkadzały. Przeciwnikom boisk i placów zabaw położonych tuż pod oknami budynków nie pozostaje chyba nic innego poza skrzyknięciem się i doprowadzeniem do uchwalenia ustawy, która raz na zawsze rozwiązałaby ten problem. Wszak każdy obywatel ma inicjatywę ustawodawczą, a więc - kupą mości panowie. Jeśli będzie nas wielu, możemy wygrać.

(egu)



4112