Oda do Brukseli

Miłe panie i panowie bardzo mili, czytający „Nową Gazetę Praską”- dziś zapraszamy Was na spacer po Brukseli. Stolica Belgii, jednego z najmniejszych państw europejskich, ma prawie milion mieszkańców, w tym ok. 60 tysięcy Polaków. Najwcześniejsza wzmianka o tym mieście znajduje się w pochodzącym z VII wieku manuskrypcie biskupa z Combrai: „Broucsella czyli osada na bagnach.” Jako początek Brukseli historycy przyjmują założenie twierdzy Lotara I, jednego z wnuków Karola Wielkiego. W latach 30. XV wieku Bruksela została stolicą Burgundii – administracyjnym i kulturalnym centrum, słynącym ze wspaniałych rezydencji oraz handlu wyrobami rzemieślniczymi.

W południowej części Belgii mieszkają Flamandowie, związani z kulturą niderlandzką i niemiecką; na południu - Walonowie, francuskojęzyczni Belgowie, kulturowo bardziej zbliżeni do Francji. W latach 1970-94 wniesiono poprawki do konstytucji, tworząc państwo federalne z 3 odrębnymi regionami: flamandzką północą, walońskim południem i 2-języczną Brukselą. Dlatego m.in. nazwy ulic na tabliczkach na murach domów zobaczymy napisane w dwóch językach.

Miasto nie doznało zniszczeń wojennych. Podczas spaceru można podziwiać zabytki architektoniczne z różnych epok i stylów. Wszyscy turyści spotykają się na Grand Place, jednym z najpiękniejszych zabytków architektury barokowej na świecie. Góruje nad nim ratusz z początku XV wieku, z gotycką fasadą i wysmukłą wieżą. W lata parzyste, w sierpniu, brukowany plac usłany jest milionami kwiatów, z których układa się historyczne scenki. Kwietny dywan ma 1860 m kw. Nie można ominąć klejnotu architektury klasycystycznej XVIII w. – Palais Royal – oficjalnej rezydencji belgijskiego monarchy. Od końca lipca do początku września rezydencja jest otwarta dla zwiedzających.

Przed pałacem rozciąga się Park de Bruxelles, gdzie z okazji narodowego święta Belgii 21 lipca, w rocznicę uzyskania niepodległości w 1831 roku, odbywają się wojskowe defilady.

Nawet podczas najkrótszej wizyty w Brukseli warto odwiedzić Manneken Pis. Skąd wziął się pomysł wykonania figurki siusiającego chłopca, nie wiadomo. Jedna z legend głosi, jakoby w XII wieku syn księcia został przyłapany na siusianiu pod drzewem w czasie bitwy; jego postać została uwieczniona w brązie jako symbol narodowej odwagi. Z nowoczesnych budowli nie sposób pominąć gmachu Parlamentu Europejskiego. Tu obraduje Rada Europy, zbierają się komisje, pracują eurodeputowani i dziennikarze. 13 korespondentów (w tym 6 kobiet) relacjonuje wydarzenia i przekazuje opinie dla polskich odbiorców.

Rafał Rudnicki, korespondent Radia Zet i krakowskiego „Dziennika Polskiego”, najwięcej czasu spędza w Komisji Europejskiej, na konferencjach prasowych rzeczników lub realizując własne tematy. Odwiedza też Radę Ministrów i Parlament Europejski, gdzie o temat prasowy jest znacznie trudniej. Ocenia, że wnioski o dotacje z Polski są spóźnione i źle przygotowane; odesłane do poprawki – wracają w nie lepszej formie. Jako najbardziej aktywnego spośród 54 posłów z Polski Rafał wymienia Ryszarda Czarneckiego, który ma na swym koncie najwięcej wygłoszonych wystąpień. W opinii dziennikarza, Bruksela trochę się przestraszyła rządu Kazimierza Marcinkiewicza; opinię popsuła mu prasa zachodnia, rozdmuchując m.in. sprawę zakazu zorganizowania parady równości.

Wybrani na 5-letnią kadencję posłowie do Parlamentu Europejskiego spędzają w Brukseli dwa tygodnie w miesiącu: uczestniczą w posiedzeniach komisji parlamentarnych i w spotkaniach ugrupowań politycznych; jeden tydzień - w Strasburgu, gdzie odbywają się sesje plenarne. Przewodniczący Parlamentu Europejskiego wybierany jest na pół kadencji; po tym terminie może być zatwierdzony na kolejne 2,5 roku.

Paweł Piskorski należy do ugrupowania PPE-DE (Chrześcijańscy Demokraci i Europejscy Demokraci), liczącego 267 osób. Jest członkiem komisji spraw zagranicznych oraz zastępcą przewodniczącego komisji handlu zagranicznego do kontaktów z NATO. Tygodniowo musi zapoznać się z dokumentami liczącymi do tysiąca stron. Zanim nastąpi głosowanie, wraz z innymi deputowanymi uczestniczy w żmudnej pracy nad projektami uchwał, rezolucji i innych dokumentów. W sali plenarnej parlamentarzyści przemawiają ze swoich miejsc . Wystąpienia mają ściśle określony czas: 1 minuta, w imieniu frakcji – 3 minuty. Dotarcie do wszystkich zapewnia system tłumaczeń. Polskie wystąpienia tłumaczone są na języki: angielski, francuski i niemiecki, a z tych – na inne.

Zapytany o gorący dla warszawiaków temat dotacji dla metra, Paweł Piskorski obiecał to, co możliwe, czyli lobbowanie. Czy więcej uda się komisarzowi ds. rozwoju regionalnego, Danucie Huebner, która koordynuje wydatki Unii w ramach Funduszu Spójności?

Od poważnych tematów podczas wizyty w Brukseli można odpocząć, wędrując po małych uliczkach, gdzie co krok kuszą bary, kawiarenki i witryny sklepów z wyrobami czekoladowymi i cukierniczymi – specjalnością miasta. Wiele godnych uwagi pamiątek można znaleźć w XIX-wiecznym pasażu handlowym Galeries St-Hubert. W kiosku z prasą można porozmawiać ze sprzedawcą po polsku; podobnie jest w jadalni hotelu De Boeck´s. W restauracji z ponad 100-letnią tradycją, Chez Leon, warto zakosztować owoców morza, takich jak mule. Można zrobić sobie zdjęcie pod portretem Karola Marksa - uchodźcy, dla którego Bruksela stała się schronieniem. Amatorów innych pamiątek zadowoli figurka świętego, umieszczona z drugiej strony okna.

Na wycieczkę po Brukseli nasi Czytelnicy, za pośrednictwem wysłannika NGP, zostali zaproszeni przez Pawła Piskorskiego Grupa dziennikarzy prasy lokalnej z Warszawy i okolic gościła w tym mieście na początku listopada. Nad sprawnym przebiegiem wyprawy czuwał Maciej Białecki.


K.
fot. MGR-Mariusz A. Czajewicz-Nowacki






Żeby powiększyć miniaturę kliknij na niej

8462