Kołderka za uśmiech

Karolek z Suwałk stracił stopę i długo leżał w szpitalu, Zuza ma rozszczep kręgosłupa, Agatka – porażenie mózgowe, a Nata nie widzi. Naprawdę trudno pomóc dzieciom w takiej sytuacji, niełatwo jest też znaleźć sposób na przyniesienie im radości. Ale w życiu tych doświadczonych przez los maluchów pojawiły się dobre ciocie, które miały świetny pomysł. Podarowały im zupełnie niezwykłe kołderki.

Takich czarodziejskich kołder nie kupi się w żadnym sklepie, bo składają się one z kwadracików wyhaftowanych przez różne osoby, mieszkające w wielu zakątkach Polski. Owe kwadraty wędrują do kolejnej cioci, która szyje z nich cudnej urody patchworkową kołderkę – objaśnia Karolina Bylińska. Karolina mieszka na Bródnie, podobnie jak Kamila Pietroń, która pierwszy swój kwadracik wyszyła w listopadzie zeszłego roku.

Pomysłodawczynią akcji w Polsce jest Małgorzata Forster. Małgosia działa w Niemczech w grupie Solak, przygotowującej patchworkowe kołderki dla osób cierpiących na przewlekłe choroby oraz w grupie Love Quilts, która zajmuje się szyciem takich kołderek dla chorych dzieci. W marcu 2004 r. zaproponowała połączenie sił i umiejętności i znalazła bardzo szeroki odzew – mówi Lenka Galińska. Lenka wyszywać nauczyła się w szkole i zapewnia, że jest to taka umiejętność jak jazda na rowerze – raz opanowana zostaje na zawsze.

Przy kołderkach za jeden uśmiech wiosną zeszłego roku pracowało zaledwie kilka pań: dziś to grupa prawie 400 kobiet z całej Polski. I chociaż przygotowanie kołderki trwa od 3 do 5 miesięcy, do tej pory zdążyły ich uszyć ponad 140. W ciągu niespełna dwóch lat tyle dzieci dostało w prezencie wesołe i kolorowe okrycia. Tylu dzieciom sprawiły przyjemność dobre ciocie, które poznały się przez internet. To zazwyczaj dzieci przewlekle chore, przebywające często w szpitalach – chcemy im w ten sposób umilić te nieprzyjemne i zarazem w większości smutne chwile – tłumaczy Kamila Pietroń. W każdą kołderkę staramy się włożyć jak najwięcej serca i siebie.

W tym roku zaczęłyśmy przygotowywać również kołderki "paluszkowe" dla dzieci niewidomych lub słabo widzących. Zasada jest taka, że muszą być one wykonane z materiałów o różnej fakturze i w jaskrawych kolorach. Pierwsza była kołderka dla Naty – były na niej okiennice zamykane na rzep, za nimi okienko, a w okienku kotek na parapecie, rybka z odstającymi łuskami, pluszowy miś, kangur z kangurzątkiem. Na takich kołderkach zawsze wiele się dzieje. Wszystkie miłe w dotyku kwadraciki miały odstające elementy, żeby dziecko mogło paluszkami poznawać kształty - dodaje Karolina Bylińska

Aż trudno uwierzyć, że w dzisiejszym skomercjalizowanym świecie znalazło się tyle osób, które bezinteresownie niosą radość schorowanym maluchom. Panie, które między swoją nauką, pracą i opieką nad własnymi dziećmi znalazły chwilkę czasu, żeby wyhaftować bajkowe królewny dla Kingusi, samochody dla Adrianka czy ułożyć i uszyć piękny patchwork z nadesłanych kwadratów. Co można zrobić dla autystycznego dzieciaczka, który mieszka gdzieś daleko od nas? Można mu współczuć, rozpłakać się z żalu nad jego losem lub wyszyć dla niego krzyżykami kołderkę pełną papug, biedronek i psów. Uszyć cieplutki patchwork pełen miłości. I dostać w zamian uśmiech.


Ludmiła Milc
Wszystkie osoby, które chcą przyłączyć się do akcji zapraszam na stronę
www.kolderki.org






Żeby powiększyć miniaturę kliknij na niej