"Praga, Praga, tu się spełniają sny"

W drugiej połowie października TVP 1 rozpoczęła emisję nowego serialu obyczajowego pt. "Wiedźmy". Akcja filmu toczy się na Pradze. W nowej, eleganckiej kamienicy, wtopionej w przedwojenną, praską zabudowę, spotykają się trzy dość różne kobiety. Pierwsza z nich, Mariola (Katarzyna Figura), energiczna prażanka, prowadzi tu sklep i hurtownię z damską bielizną. Sporo kłopotów przysparza jej mąż Karol, który mimo przebytego zawału nie stroni od napojów wyskokowych. Druga, Agata (Maria Seweryn), kieruje niewielką agencją reklamowo-poligraficzną oraz wychowuje młodszą siostrę, zbuntowaną nastolatkę, która koniecznie chce być dorosła. Do Marioli i Agaty dołącza niebawem Dorota (Magdalena Różczka), trzydziestoparoletnia prawniczka. Po rozstaniu z dotychczasowym partnerem i szefem postanawia spróbować samodzielnej działalności i otwiera w kamienicy własną kancelarię prawną. Panie spotykają się po raz pierwszy w windzie. Winda staje między piętrami, więc Mariola, Agata i Dorota mają czas, aby się lepiej poznać. Okazuje się, że każda z nich ma jakieś problemy zawodowo-sercowe i podobną wrażliwość na ludzką krzywdę. Te trzy kobiety połączy nie tylko wynikająca z sąsiedztwa przyjaźń, ale i głębokie przekonanie, że ludzie powinni sobie pomagać. Większość problemów, z jakimi mają do czynienia, wydaje się niemożliwa do rozwiązania w prosty sposób. Rozwiązują je więc przy pomocy inteligencji i kobiecego sprytu, z wdziękiem i humorem.

Każdy odcinek opowiada odrębną historię. W całość łączą je losy głównych bohaterek oraz miejsce akcji - niepowtarzalna, stara Praga. Rozmawiamy z reżyserem filmu "Wiedźmy", Janem Kidawą-Błońskim.

Skąd wziął się pomysł, aby akcję serialu umieścić na Pradze? Czy zadziałała tu moda, czy Pana osobiste związki i zainteresowania tą dzielnicą?

Umieszczenie akcji filmu na Pradze to był pomysł scenarzystów, Roberta Bruttera i Tomasza Piotrowskiego. Ja tylko dostałem propozycję, aby to reżyserować. Nie ukrywam, że pomysł bardzo mi się spodobał. Pochodzę ze Śląska i na Pradze odnajduję podobne klimaty, do tych w śląskich miastach. Architektura, ludzie, obyczaje stwarzają trochę podobną atmosferę. Kiedy poruszam się po Pradze, sięgam do wspomnień z dzieciństwa, spędzonego na Śląsku. Czerpię z osobistych przeżyć i przenoszę je na praski grunt. Chociaż mieszkam w lewobrzeżnej Warszawie, w praskich klimatach bardzo dobrze się czuję.

Gdzie były kręcone poszczególne odcinki serialu?

Większość filmu była kręcona na ulicy Małej. Założeniem scenariusza było miejsce, gdzie styka się nowoczesność i tradycja. Szukaliśmy takiego autentycznego miejsca na Pradze, gdzie wśród starej zabudowy powstał nowy budynek, który przyciąga nowych ludzi. Taki nowoczesny budynek jest pierwszą jaskółką czegoś nowego, przyciąga ludzi z lewego brzegu, takich jak Dorota. Ludzi, którzy chcą coś zmienić w swoim życiu, a którzy przy okazji wnoszą coś nowego do tradycyjnego środowiska i właśnie o to w tym serialu chodzi. Znaleźliśmy takie miejsce na ulicy Małej. Oczywiście, akcja dzieje się szerzej. W zależności od potrzeb poszczególnych odcinków, kręciliśmy i na bazarze Różyckiego, i w pobliżu Dworca Wschodniego, i w innych miejscach, które mieszkańcy Pragi na pewno rozpoznają.

Czy historie przedstawiane w poszczególnych odcinkach są całkowicie wymyślone, czy też oparte są na autentycznych wydarzeniach?

To są z pewnością historie, które mają korzenie w autentycznych wydarzeniach. Więcej na ten temat mogliby powiedzieć scenarzyści. Zbieranie haraczu, sprawa własności praskich kamienic, piosenki śpiewane przez kapele podwórkowe - to tematy wzięte z życia. Czuję w tym podwaliny czegoś prawdziwego, ale szczerze mówiąc, moje śledztwo reżyserskie na tym się kończy. Dla mnie są to historie wiarygodne.

Tematy wzięte z życia: zbieranie haraczu od drobnych właścicieli firm, korupcja urzędników, plagiat piosenki, porzucone dziecko, to nie są problemy dotyczące tylko Pragi. Czy film sugeruje, że właśnie w tej dzielnicy takie zjawiska występują częściej?

Takie zdarzenia miały miejsce wszędzie. Ściąganie haraczu, w pewnym momencie, to była plaga w całej Warszawie. Teraz ten proceder został już w dużej mierze ukrócony. Scenariusze do filmu zostały napisane kilka lat temu, kiedy ten problem był jeszcze bardzo aktualny. Nie chcieliśmy przedstawiać Pragi w złym świetle, wręcz przeciwnie.

Praga i jej mieszkańcy przedstawieni zostali z sympatią, ale jednak bardzo plebejsko. Czy Praga taka jest rzeczywiście? W założeniu Praga miała być plebejska. To było istotą całego pomysłu, żeby ją taką pokazać. Oczywiście wiemy, że Praga ulega teraz gwałtownej transformacji i to też staraliśmy się pokazać. W następnych odcinkach będzie jeszcze więcej elementów nowoczesnych.

Muszę przyznać, że mnie się ta plebejskość podoba. Ona odróżnia Pragę od innych dzielnic. Jeżeli by jej nie było, mogłaby to być opowieść np. o Ursynowie, czy Śródmieściu; byłoby jak wszędzie.

To plebejskość w dobrym tego słowa znaczeniu, nie jakaś nijaka, upodlona. Dla mnie to jest plebejskość szlachetna, która jest nośnikiem tradycyjnych wartości, takich jak honor, wzajemna pomoc w potrzebie. Przedstawieni przez nas mieszkańcy Pragi żyją w świecie wartości, do których się przywiązali. Ci ludzie pomagają sobie, mają swój honor. Plebejskość nie oznacza tutaj czegoś złego, nie należy spychać jej w stronę jakiejś pauperyzacji. To system wartości, może nawet ciekawszy i lepszy, niż wyznawany w środowiskach, które próbują się szybko transformować i po drodze tracą to, co najcenniejsze.

Przygody bohaterek serialu przedstawione zostały na tle obyczajowych kontrastów-między specyficznym charakterem "szemranej" Pragi i nowym ładem, między rdzennymi prażanami a nowymi mieszkańcami. I myślę, że tak jest rzeczywiście.

Muzykę do filmu i wiodącą piosenkę napisał Jan Borysewicz, lider zespołu Lady Pank. Jak układała się z nim współpraca?

Piosenka Jana Borysewicza funkcjonuje w serialu jako typowa praska piosenka. Jan Borysewicz zagrał nawet w jednym odcinku samego siebie. Współpraca z nim układała się bardzo dobrze. Na ogół muzycy, którzy mają już duży dorobek, cieszą się, kiedy mogą zrobić coś dla kina. To dla nich duża satysfakcja. Tytułowa piosenka jest zgodna z całym założeniem filmu, którym było pokazanie ludzi Pragi w ciepły sposób. Na Pradze spełniają się sny, wszystko się dobrze kończy. Ludzie chcą sobie pomagać, widzą w tym jakiś sens. To warto było pokazać.

rozmawiała Joanna Kiwilszo
zdjęcia: Ośrodek Nowe Media-PAT fot. Leszek Wróblewski


Jan Kidawa-Błoński: Reżyser, scenarzysta, producent filmowy. Ur. W 1953 r. w Chorzowie. Studiował architekturę na Politechnice Śląskiej, potem reżyserię w łódzkiej PWAFTViT (dyplom w 1980r.) W latach 1982-91 był członkiem Zespołu Filmowego SILESIA, a po jego rozwiązaniu kolejno ZF OKO i ZF ZODIAK. Od 1990 r. członek Komitetu Kinematografii. W latach 1990-94 prezes Stowarzyszenia Filmowców Polskich. W październiku tego roku został prezesem Rady Nadzorczej Polskiego Radia. Jego debiutem reżyserskim był film "Trzy stopy nad ziemią" (1984). Inne filmy to: "Pamiętnik znaleziony w garbie", "Męskie sprawy" i "Wirus". Ostatnio do kin trafił jego film "Skazany na bluesa", opowieść o wokaliście Dżemu, Ryszardzie Riedlu.





Żeby powiększyć miniaturę kliknij na niej