PO warszawsku

Marywilska, budżet i nadzieje

O przewidzianym przesunięciu realizacji ul. Marywilskiej słyszeli zapewne wszyscy mieszkańcy Białołęki. Pamiętam, jak zabiegaliśmy o jej budowę, kiedy jeszcze byłem radnym Białołęki. Nie tylko w kontekście hal targowych, ale też po prostu dlatego, że to ważna inwestycja - wiem, ponieważ jestem z Białołęki. Tak było też w tym tygodniu. Poza licznymi rozmowami z mieszkańcami, byłem także obecny na nadzwyczajnym posiedzeniu Rady Dzielnicy Białołęka. Podsumowałem wówczas moje starania, jak i zadeklarowałem wysiłki w celu realizacji ul. Marywilskiej. Radni dzielnicy jednomyślnie podjęli stanowisko, które recenzowałem podczas debaty nad Wieloletnią Prognozą Finansową i budżetem Warszawy. Przy tej okazji, pierwsza uwaga i pytanie w kierunku radnych PiS, szczególnie tych w Radzie Warszawy: dlaczego nie przyszliście? Wasi koledzy z rady dzielnicy musieli tłumaczyć waszą nieobecność, której ja kompletnie nie rozumiem. Ale to nic nowego.

Budżet w 2011 roku jest bardzo ciężki, musimy mierzyć się ze skutkami spowolnienia gospodarczego, zmniejszonymi wpływami do budżetu. Jest też rekordowy, ponieważ na inwestycje przeznaczamy najwięcej pieniędzy w historii. Jest więc odważny i odpowiedzialny, a oznacza to, że szukamy dodatkowych dochodów, ale i oszczędności, ponieważ musimy dbać o równowagę w finansach Warszawy. Podczas sesji Rady Warszawy otrzymaliśmy zapewnienie i deklarację od wiceprezydenta Jacka Wojciechowicza, że budowa ul. Marywilskiej zostanie przyspieszona jak tylko można, gdy pojawią się zwiększone dochody. Dodatkowo wspierają nas dwie najważniejsze komisje: Infrastruktury i Inwestycji oraz Budżetu i Finansów, która w swoim stanowisku "zwraca się do Pani Prezydent z prośbą o powtórne przeanalizowanie możliwości zrealizowania tego zadania we wcześniejszym terminie. Zadanie te ma istotne znaczenie dla Dzielnicy Białołęka i m.st. Warszawy. Wskazane byłoby zakończenie przebudowy tej ulicy do 2015 roku." Uzyskałem więc zapewnienia ze strony władz miasta i radnych o najwyższym priorytecie tej inwestycji. Podczas sesji Rady Warszawy, poza obowiązkowym wystąpieniem przewodniczącego klubu PiS radnego Wąsika (były wiceszef CBA) i jego deklaracjami szkolenia mnie z "naciskania" nie słyszałem głosu radnych, reprezentujących Białołękę. Zobligowany do odpowiedzi na moje słowa wystąpił radny Cierpisz, którego twarz ostatnio miałem możliwość widzieć na Białołęce na plakatach blisko kościoła i ulotkach podczas jego kampanii wyborczej w 2007 roku. Nie otrzymałem od kolegów z PiS żadnego wsparcia. Poza wykrzykiwaniem pustych deklaracji z mównicy, mieszkańcy Białołęki od PiS nie mogą się spodziewać niczego ponad to.


Dariusz Dolczewski
radny Rady Warszawy
(Platforma Obywatelska)
www.dolczewski.pl
4601