Nie chcemy "Lidla"!

Zwracamy się do Państwa z prośbą o zainteresowanie się sprawą, która bulwersuje wielu mieszkańców dzielnicy Białołęka. W samym centrum dzielnicy, u zbiegu ul. Światowida i ul. Myśliborskiej władze Białołęki "bezinteresownie" zezwoliły na wybudowanie obrzydliwego baraku-marketu "Lidl". Teren, na którym został wybudowany market, jest jednym z najbardziej atrakcyjnych i najładniejszych placów w centrum naszej dzielnicy. Barak "Lidla" był budowany w zawrotnym tempie, od świtu do późnego wieczora, nawet przy minus 20 st. Aby jak najszybciej wybudować, aby jak najmniej mieszkańców zorientowało się, jaką niespodziankę szykują urzędnicy. Na przestrzeni ok.800 m!!! będzie to TRZECI market - obok znajdują się "Champion" i "Leader Price"

Jaki architekt - urbanista "bezinteresownie" wydał zezwolenie na wybudowanie w takim ładnym miejscu drewniano-betonowej stodoły? Jeżeli bardzo chcieli uszczęśliwić mieszkańców Białołęki kolejnym marketem, to dlaczego nie znaleziono inwestora, który wybuduje nowoczesne centrum handlowe na miarę XXI wieku, z marketem, galerią butików, sklepów, kawiarni, barów, itp. Zdaniem wielu mieszkańców naszej dzielnicy na tym miejscu powinien powstać park z prawdziwego zdarzenia, z nowoczesnym placem zabaw dla dzieci. A małych dzieci w Białołęce mamy bardzo, bardzo dużo i mamy nadzieję, że będzie ich przybywało. Jak na razie wielu rodziców wozi swoje dzieci na wspaniały plac zabaw przy pl. Wilsona. Abyśmy mieli gdzie spędzać czas, władze dzielnicy wydały także zgodę na budowę osławionej "Biedronki" pomiędzy ul. Odkrytą a ul. Światowida. Kolejna tandeta wciśnięta do Białołęki.

Jeszcze raz prosimy o zainteresowanie się "bezinteresownym" faworyzowaniem marketu "Lidl" - znanego śmietnika - przez wysokich urzędników dzielnicy Białołęka.
(Nazwiska i adresy do wiadomości redakcji)
Takich listów, maili i telefonów było więcej. Z wyrażonymi tu opiniami - co do "Lidla", "Leader Price" i "Biedronki" zgadzamy się całkowicie. O odniesienie się do tematu poprosiliśmy burmistrza Jerzego Smoczyńskiego, wywołanego do tablicy przez rozgoryczonych mieszkańców.
Nie ten adres
- Przykro mi, że mimo tak powszechnej dyskusji na ten temat, mieszkańcy wciąż nie zdają sobie sprawy z tego, że w wyniku zmiany ustawy warszawskiej w 2002 r. nowo powstałe dzielnice utraciły prawo decydowania o tak istotnych sprawach, jak architektura i urbanistyka, geodezja i nieruchomości. Obecnie decydują o tym władze m.st. Warszawy za pośrednictwem swoich delegatur, które wprawdzie znajdują się na terenie urzędu, ale stanowią integralne i niezależne od niego jednostki - mówi Jerzy Smoczyński.

Dlatego wszelkie uwagi krytyczne na temat powstania "Lidla" czy planów zbudowania "Biedronki" należy kierować tam i tylko tam. "Lidl" powstał na działce, którą kiedyś kupił WARDOM od samodzielnej wówczas gminy Białołęka. Planował tam zbudowanie osiedla. Z sobie tylko znanych przyczyn osiedla nie zbudował, a działkę odsprzedał "Lidlowi". Od strony formalno-prawnej mógł to zrobić, gdyż na tym terenie przewidziana była zabudowa mieszkaniowo-handlowo-usługowa. Z drugiej jednak strony, ponieważ dla tego terenu nie było opracowanego planu miejscowego zagospodarowania przestrzennego, zgodnie z obowiązującymi przepisami, "Lidl" musiał wystąpić o tzw. decyzję w sprawie warunków zabudowy, którą wydaje delegatura naczelnego architekta miasta. Dzięki temu my, jako zarząd dzielnicy, w ogóle się o tym dowiedzieliśmy. Gdyby taki plan był, o pozwolenie na budowę wystąpiono by wprost do naczelnego architekta Warszawy.

Zaczęliśmy od razu protestować, przede wszystkim - bo to był jedyny racjonalny argument - ze względu na to, że obiekt "Lidla" nie nawiązuje do istniejącej zabudowy centrum Tarchomina. Całkowicie się zgadzam z określeniem, że jest to coś pośredniego między barakiem a stodołą. Dotychczas udawało nam się doprowadzić do zmiany projektów architektonicznych - przykładem tego jest "Champion", który miał być również płaskim Błaszakiem. Także tak krytykowany "Leader Price" ma u nas nieco odmienny wygląd niż w innych częściach Warszawy, choć może i tak nie najlepszy. Niezależnie od urody takich sklepów, są ludzie mniej zamożni, którzy tam robią zakupy. Dlatego nie kwestionuję samego istnienia takich sklepów, ale ich lokalizacje. Narożnik Myśliborskiej i Światowida jest przecież jednym z bardziej eksponowanych w dzielnicy.

Decyzja o warunkach zabudowy została wydana w 2003 r., w oparciu jeszcze o stare przepisy planu ogólnego zagospodarowania Warszawy, który był znacznie liberalniejszy. Protestowaliśmy my, jako zarząd dzielnicy, podkreślając, że architektura "Lidla" daleko odbiega od okolicznej zabudowy. Protestował także zarząd RSM "Praga". Delegatura naczelnego architekta miasta odmówiła (w lipcu 2005 r.) wydania pozwolenia na budowę. Zgodnie z procedurą prawną, "Lidl"odwołał się do wojewody. A wojewoda decyzję uchylił, zresztą nas o tym nie zawiadamiając, bo formalnie nie musiał, jako że stroną jest prezydent miasta. O tym, że takie pozwolenie zostało wydane, dowiedzieliśmy się, gdy budowa wyszła z ziemi. Obecnie inwestycja ta jest zaskarżona do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, ale nie wierzę w możliwość rozebrania tej budowli.

Natomiast "Biedronka" - o ile to rzeczywiście będzie ten sklep, bo wszelkich ustaleń dokonywała firma Tryboń - ma powstać na działce, odkupionej od prywatnej osoby. Nie jest to miejsce eksponowane, a ponadto przebiega tamtędy linia wysokiego napięcia - 1100 kV. Uniemożliwia to zabudowę mieszkaniową, a powstanie każdego innego obiektu, także handlowo-usługowego, wymaga wielu uzgodnień z energetykami.

Od redakcji. Wprawdzie nie zmieni to sytuacji, że "Lidl" stoi i straszy, ale przynajmniej wiadomo, kto za to odpowiada. Do sprawy placów zabaw wrócimy wkrótce.

(T)