Co mieli wyciąć, to wycięli

Przy ul. Odkrytej 18A buduje się przedszkole. Budowa idzie bardzo sprawnie, mury rosną szybko. Obiekt ma być gotowy we wrześniu. Wspaniała wiadomość. Przedszkole jest w tej okolicy bardzo potrzebne. Tarchomin Północny - Nowodwory to dzielnica ludzi młodych, zamieszkana przez rodziny z małymi dziećmi. Miejsc w przedszkolach ciągle brakuje. Jest już lista dzieci zapisanych do budującej się placówki. Tylko czy przedszkole musiało powstać akurat w tym miejscu?

Teren między ulicami Odkrytą, Stefanika, Światowida i Książkową idealnie nadawałby się na park czy skwer, bardzo potrzebny w coraz ciaśniejszej, miejskiej zabudowie. Porośnięta starodrzewem działka była zielonym przerywnikiem wśród bloków. Rosły tam szlachetne dęby czerwone, stare sosny, lipy i akacje. Tymczasem, jak relacjonują okoliczni mieszkańcy, którzy zwrócili się do redakcji z prośbą o interwencję, zieleń została częściowo zniszczona. Wiele drzew, w tym ponad 20 lip zostało wyciętych. Pomiędzy pozostałymi, źle zabezpieczonymi drzewami jeździ ciężki sprzęt. Podczas wykopów uszkodzono i popodcinano liczne korzenie.

Z prośbą o wyjaśnienie sprawy zwróciliśmy się do naczelnika Wydziału Ochrony Środowiska Dzielnicy Warszawa-Białołęka Ilony Kuleczki. Pani naczelnik zapewniła, że drzewa, kolidujące z budową zostały usunięte legalnie, a inwestycją zajmuje się Wydział Infrastruktury.

Nadzorujący budowę z ramienia Wydziału Infrastruktury Krzysztof Krawczyk zdziwił się, że ktoś kwestionuje zasadność budowy. Przecież to świetna lokalizacja na przedszkole. Wcześniej był tam "małpi gaj", gdzie zbierało się podejrzane towarzystwo, a teraz ktoś będzie miał z tego terenu konkretną korzyść. Dzieci będą się bawić wśród drzew i zieleni.

- Generalnie - mówi Krzysztof Krawczyk - nie da się prowadzić budowy bez pewnych uszkodzeń obiektów przyrodniczych. Trzeba iść na kompromis. Drzewa, które trzeba było usunąć, zostały wycięte za zezwoleniem Wydziału Ochrony Środowiska. Najcenniejsze staraliśmy się zachować. Dokonaliśmy nawet pięciu przesadzeń specjalną maszyną. Jest rzeczą oczywistą, że ciężki sprzęt musi wjeżdżać na teren budowy, bo trzeba poprowadzić wodę, kanalizację, gaz. Wykonano też wykop pod ogrodzenie. Możliwe jest, że jakieś korzenie zostały przy okazji naruszone.

Budowę prowadzi firma Strabag i to ona odpowiada teraz za cały teren. Musi zabezpieczyć pnie drzew, bo inaczej zapłaci karę. Zatrudniono inspektora nadzoru z branży ogrodniczej, aby dopilnował budowy od strony ochrony środowiska.

- W procesie inwestycyjnym nie ma szans na nienaruszenie przyrody - tłumaczy Krzysztof Krawczyk - Coś za coś. Pewne drzewa już musieliśmy usunąć, inne, głównie stare drzewa owocowe dopiero będą usunięte. Ale za to teren będzie uporządkowany. Wywieźliśmy dwa samochody śmieci, szkła i żelastwa. Trzeba dokonać jeszcze pewnych zabiegów pielęgnacyjnych wokół istniejących krzewów. Budynek przedszkolny jest niski, dobrze się komponuje z otoczeniem.

Wszystko to racja, trudno nie zgodzić się z tymi argumentami, zwłaszcza, że chodzi o tak szczytny cel, jak przedszkole. Ale swoje racje mają też mieszkańcy okolicznych osiedli, którzy zwracają uwagę na niszczenie naturalnych terenów zielonych w Białołęce. Z przedszkola będzie korzystać tylko określona grupa ludzi, pięknie zagospodarowany plac nie będzie ogólnie dostępny.

Zapytany o opinię w tej sprawie taksówkarz, parkujący samochód przy ul. Stefanika, mieszkaniec Białołęki od 30 lat, stwierdził sentencjonalnie:

- Co mieli wyciąć to wycięli. Gdzie w grę wchodzą duże pieniądze, tam drzewa się nie liczą. Na pewno wkrótce przyjdzie czas, że drzewa zaczną się liczyć, ale będzie już za późno. Najgorsze jest to, że zwykli mieszkańcy dowiadują się o planowanych inwestycjach po fakcie. Nic już nie można zmienić. Drzewa są wycięte i nic nie wróci im życia. Mimo to, trzeba o tym mówić i pisać, bo pewnego dnia obudzimy się w zabetonowanym świecie zamkniętych, strzeżonych osiedli, gdzie wszystko będzie pięknie uporządkowane, asfaltowe alejki wytyczone, tylko nie będzie czym oddychać. Wtedy zatęsknimy choćby za "małpim gajem".

Joanna Kiwilszo