Kobiety przed wyborami

W tradycyjnym modelu mężczyzna jest głową rodziny, kobieta - szyją. A jak jest w polityce, w samorządach? Z badań dr Elżbiety Sękowskiej-Grodziskiej z Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego wynika, że w naszym społeczeństwie wciąż panuje przekonanie, iż polityka jest dla mężczyzn; kobietom zostawia się działania w najbliższym otoczeniu, w sferze prywatnej. Mimo dokonujących się przemian gospodarczych i społecznych - udział kobiet w polityce i samorządzie nie jest na miarę ich potrzeb.

Według Ewy Desperak, kobiety to wielkie przegrane polskiej transformacji. One, w nieproporcjonalnie większym stopniu niż mężczyźni, zostały obciążone trudami przemiany ustrojowej. Ich prawa i wolność są kwestionowane, a nawet stały się przedmiotem ataku. Trzeba też odnotować zmiany pozytywne: system prawny przekształca się w kierunku rozwiązań niedyskryminacyjnych, np. prawo pracy. W praktyce społecznej daje się jednak zaobserwować nierówność w dostępie do awansu i stanowisk oraz dyskryminację płacową - utrzymujące się różnice w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn (przeciętna płaca kobiet stanowi ok. 70% płacy mężczyzny na tym samym stanowisku). Kobiety stanowią większość długotrwale bezrobotnych; wykształcenie chroni je przed bezrobociem w mniejszym stopniu niż mężczyzn.

Miejsce kobiet w polityce najzwięźlej oddaje stwierdzenie, że im wyższy udział we władzy - tym mniej kobiet (dotyczy to nie tylko władzy politycznej, ale także awansu zawodowego). Mimo konstytucyjnego zapisu antydyskryminacyjnych równości obywateli, bez względu na płeć i coraz liczniejszych przepisów antydyskryminacyjnych - równość kobiet i mężczyzn wobec prawa jest fikcją - uważa autorka referatu wygłoszonego na konferencji "Udział kobiet w polityce", zorganizowanej 24 czerwca przez Ligę Kobiet Polskich wspólnie z Fundacją im. Róży Luksemburg.

Przewodnicząca Zarządu Głównego LKP, dr inż. Apolonia Klepacz, adiunkt Uniwersytetu Opolskiego, przypomniała, że Polki uzyskały prawa wyborcze w 1918 roku, razem z odzyskaniem niepodległości kraju; Francuzki i Włoszki dopiero po II wojnie światowej, a Szwajcarki - w 1956 roku. Pomimo zagwarantowania formalnej równości praw politycznych, podejmowanie decyzji w sferze publicznej pozostaje dotychczas obszarem zdominowanym przez mężczyzn.

Udział kobiet w polskim parlamencie ilustrują liczby: w I kadencji - 9%, w III - 13%, w IV - 21% w Sejmie i 23% w Senacie. W wyborach do samorządu I kadencji (r. 1990) w skali kraju kobiety stanowiły 15% kandydatów i 11% wybranych; w wyborach do samorządu II kadencji, odpowiednio: 18% i 13%. Kobiety to 51,4% obywateli Rzeczypospolitej Polskiej. W radach stołecznych dzielnic też stanowią mniejszość: na Targówku 9 kobiet jest radnymi (36%), na Białołęce - 8 (38%), na Pradze Północ - 11 (50%).

Co trzeba zrobić, by reprezentacja kobiet w organach przedstawicielskich zwiększyła się po jesiennych wyborach samorządowych? Uczestniczki konferencji chcą przekonywać wyborców, by głosowali na kobiety; walczyć, by na listach wyborczych kobiety znalazły się na miejscach mandatowych; popierać programy zgłaszane przez kobiety; wzbogacać programy o zagadnienia ważne dla danego środowiska.

Miłym akcentem spotkania było uhonorowanie mgr Marii Szelążek. Za wieloletnią pracę społeczną w Lidze Kobiet Polskich, prowadzenie przez 50 lat poradni prawnej przy Zarządzie LKP w Wołominie, sędzia Maria Szelążek otrzymała Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski. Odznaczenie wręczyli: Cezary Pomarański - wicewojewoda mazowiecki, Jerzy Mikulski - burmistrz Wołomina i Artur Marczewski - burmistrz Pragi Północ. Gratulacje złożyły koleżanki, m.in. Maria Norin - przewodnicząca Oddziału Warszawskiego LKP.

Gościny uczestniczkom konferencji udzielił Urząd Pragi Północ. Wydatną pomoc okazała Elżbieta Guziewicz - naczelnik wydziału spraw społecznych i zdrowia.

K.

5724