|
Miłe złego początki
Mieszkańcy budynku przy Krasiczyńskiej 10 założyli wspólnotę mieszkaniową niecałe dwa lata temu. Liczyli, że pod własnym zarządem będą gospodarowali oszczędniej, cieszyli się, że będą w stanie lepiej rozpoznawać potrzeby inwestycyjne swojego domu. Wygląda na to, że ich radość była przedwczesna. Jak mówią, problemy zaczęły się piętrzyć - Przed naszym blokiem i praktycznie na całej naszej ulicy nie ma wyznaczonego przejścia dla pieszych. Zwróciliśmy się w tej sprawie najpierw do ZGN Toruńska, a następnie do Urzędu Dzielnicy Targówek i niestety dostaliśmy odpowiedź odmowną. Mieszkańcy bloku, szczególnie kobiety z wózkami muszą się przeciskać pomiędzy zaparkowanymi samochodami wzdłuż ulicy. Przejście przez ulicę to też nie lada wyczyn, gdyż kierowcy aut nie zwracają uwagi na przechodzących pieszych. Na pismo skierowane do wydziału infrastruktury Urzędu Dzielnicy Targówek m. st. Warszawy, otrzymali odpowiedź tej treści - Odpowiadając na Państwa pismo (...), które wpłynęło do Urzędu Dzielnicy Targówek m.st. Warszawy (...) dotyczące wyznaczenia przejścia dla pieszych pomiędzy blokiem przy Krasiczyńskiej 10 a blokiem przy ul. Krasiczyńskiej 9, uprzejmie informuję, iż nie przewiduje się możliwości wyznaczenia powyższego przejścia, ponieważ kierowałoby pieszych na miejsca postojowe, co stwarzałoby zagrożenie bezpieczeństwa zarówno pieszych jak i kierujących pojazdami. Jednocześnie wyjaśniamy, że istnieje możliwość bezpiecznego przejścia przez ulicę Krasiczyńską przy skrzyżowaniu z ulicą Tokarza, co reguluje prawo o ruchu drogowym. Odpowiedź nieco dziwna. Nikt przecież nie wymaga, by tworzyć przejście dla pieszych na miejscach postojowych dla aut. Wystarczy zlikwidować część miejsc postojowych na rzecz przejścia dla pieszych. Od budynku przy Krasiczyńskiej 10 do przejścia dla pieszych na skrzyżowaniu z ulicą Tokarza jest pół kilometra, trochę daleko. Mieszkańcom Krasiczyńskiej 10 marzyło się estetyczne otoczenie budynku - Kolejnym problemem, z jakim zwracaliśmy się do ZGN i Urzędu Dzielnicy to teren zielony wokół bloku - właścicielem terenu jest gmina. Teren jest zaniedbany i wymaga rekultywacji - poprosiliśmy o nawiezienie brakującej ziemi i ogrodzenie trawników niską siatką zabezpieczającą przed wydeptywaniem. Niestety oprócz przycięcia kilku przerośniętych krzewów i usypania dosłownie odrobiny ziemi pomiędzy klatkami schodowymi nic więcej nie uczyniono. I problem bodaj największy - dostosowanie budynku do wymogów przepisów bezpieczeństwa przeciwpożarowego. Największy w sensie kosztów - 300 - 400 tys. zł - Nie stać naszej wspólnoty na tak olbrzymie wydatki, jakie się z tym wiążą. Na utrzymanie budynku zbierane są zaliczki od mieszkańców, których większość stanowią emeryci i renciści. A trzeba zrobić sporo - wyposażyć klatki schodowe w urządzenia zapobiegające zadymieniu, zapewnić właściwą długość dojść ewakuacyjnych do pomieszczeń, a więc zgodnie z przepisami budowlano - technicznymi - 60 metrów. W budynku przy Krasiczyńskiej dojścia są dwa razy dłuższe. Trzeci punkt ustaleń pokontrolnych Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej nakłada na wspólnotę obowiązek wyposażenia klatek schodowych w instalację wodociągową przeciwpożarową z zaworami hydrantowymi. Najłatwiejszym do zrealizowania punktem jest usunięcie materiałów palnych, m.in. mebli, z klatek schodowych na niektórych piętrach. Zarząd wspólnoty skorzystał z przysługującego prawa odwołania się od powyższych decyzji do Komendanta Wojewódzkiego PSP. Bez efektu - wszystkie wymagania zostały utrzymane w mocy. Kluczowe w całej sprawie jest sformułowanie zawarte w uzasadnieniu do trzeciego punktu ustaleń pokontrolnych Komendy Miejskiej PSP - Ponadto fakt przekroczenia o ponad 100 % dopuszczalnej długości dojścia ewakuacyjnego w obiekcie istniejącym stanowi zagrożenie dla życia ludzi. Tak kategoryczne sformułowanie powoduje, że jakiekolwiek odwoływanie się od decyzji, choćby do Sądu Najwyższego, jest bezprzedmiotowe. No i mieszkańcy mają kłopot. Działając w ich imieniu, zarząd wystosował pismo do burmistrza Targówka z prośbą o pomoc finansową w wykonaniu zaleceń Straży Pożarnej, powołując się na fakt, iż wspólnota nie prowadzi działalności gospodarczej i nie jest w stanie w ciągu najbliższych lat zebrać potrzebnej na dostosowanie budynku kwoty 300 - 400 tys. zł - Liczymy na pomoc lub przekazanie mieszkańcom naszego bloku lokali zastępczych, ponieważ budynek nasz został zakwalifikowany jako budynek zagrażający życiu ludzi. Oczekujemy na konkretne propozycje w załatwieniu naszej sprawy biorąc pod uwagę to, że ponad trzydzieści lat budynek zarządzany był przez gminę. W marcu 2005 r. Wspólnota Mieszkaniowa przejęła go od ZGN 2 Dzielnicy Targówek, nie będąc świadoma, że budynek ten nie jest dostosowany do obowiązujących przepisów. Tak oto, na własnej skórze, mieszkańcy Krasiczyńskiej 10 doświadczają trudów samodzielnego gospodarowania. Ci, którzy biorą sprawy we własne ręce czasem potrzebują pomocy. Mamy nadzieję, że uzyskają tę pomoc od samorządu dzielnicy.
Elżbieta Gutowska
|