|
Chodzi tylko o pieniądze
Kampania wyborcza w pełni. Wszyscy pokazali już swoje listy wyborcze, jest więc szansa, by się nad nimi zastanowić. Należy mieć nadzieję, że coraz więcej wyborców zagłosuje na tych, o których coś wie - najlepiej dobrego. Kończąca się kadencja była, w większości dzielnic, kadencją straconych szans, przede wszystkim za sprawą niekompetentnych radnych i wybieranych przez nich zarządów. Nie umieli oni i - co gorsza - nie chcieli, wykorzystać pieniędzy, które dzielnice dostały. Najjaskrawszym tego przykładem była dzielnica Praga Północ. Tu rządzący PiS przeszedł sam siebie: w ciągu ostatniego roku oddano łącznie aż 10 mln zł, których zarząd nie umiał wykorzystać. Są w tym także środki na inwestycje! Afery, sprawy w prokuraturze, nadużycia, kombinacje mieszkaniowe. Dziennikarze mieli co robić: takie nazwiska jak Konopko, Sosnowski, Jeznak powinny zostać zapamiętane na zawsze, z uwagą: nigdy więcej! A mimo to rodzina Jeznaków, pani Jadwiga i pan Włodzimierz nadal brylują na listach PiS. Stosunkowo najspokojniej było w Białołęce, ale przede wszystkim zapewne dlatego, że tam w zarządzie dzielnicy główne skrzypce grała doświadczona "Gospodarność", rządząca nieprzerwanie przez trzy kadencje. Ale i tu władzom PiS można zadać pytania (na które zapewne nie dostaniemy odpowiedzi, chyba, że udzielą jej wyborcy, nie głosując na tych radnych): jak to się stało, że przymknięto całkowicie oczy na wyczyny radnego Sosnowskiego (z "tych" Sosnowskich), który jest głównym bohaterem afer, zakończonych wyrokiem skazującym. Afery te od paru lat opisujemy w cyklu "Kargul, podejdź no..." Stefan Sosnowski nic sobie nie robi z wyroków sądu, a jego partia - PiS - najwyraźniej, wbrew wcześniejszym zapowiedziom, nie bierze tego pod uwagę. Radny Oracz natychmiast po uzyskaniu mandatu, podjął prace w OPS Białołęka, czego robić nie powinien. Radny Stańczyk - obecnie przewodniczący rady - dotychczas nie złożył oświadczenia majątkowego, co jest ustawowym obowiązkiem. Raczej nie wynika to z przeoczenia... Rekordy pobił Targówek. Przewodniczący klubu PiS, Jerzy Raczyński nie przepracował się pod żadnym względem, aczkolwiek w swoim oświadczeniu majątkowym wykazał naprawdę wysoki stopień powiększenia majątku. Na sesjach się nie odzywał, interpelacji nie składał, arkuszy interwencyjnych (co się robi, w przypadku załatwiania spraw mieszkańców) też nie pisał. Wybrany na prestiżową funkcję przewodniczącego komisji rewizyjnej, której niezwykle ważnym zadaniem jest kontrolowanie pracy zarządu dzielnicy, pracą się nie skalał. Przez 4 lata odbyły się zaledwie dwa posiedzenia komisji - ostatnie dwa lata temu. Sprawozdania też nie napisał, choć każdy przewodniczący ma taki obowiązek. Ten radny jest także znany z czego innego (nie wspomnimy o jego powszechnie znanych, a uciążliwych słabościach, które zapewne nieco mu pracę utrudniają). Otóż, mieszkając na Targówku Fabrycznym, w żaden sposób nie chce stamtąd kandydować. Czyżby to właśnie wspomniane słabości powodują, że obawia się nad wyraz negatywnej opinii sąsiadów? Tym razem startuje z Bródna, oczywiście z pierwszego miejsca na liście PiS. Biada tym, którzy uwierzą w jego obietnice wyborcze! Targówek wsławił się także aferą z radną Edytą Sosnowską, de domo Grzywacz, która nie tylko wyłudziła mieszkanie na Pradze Północ (pod światłym protektoratem małżonka, Roberta Sosnowskiego, z którym mieszka na Szmulkach), ale także wmawiała wszystkim, że jako radna Targówka mieszka właśnie w tej dzielnicy. Najpierw jakoby była zameldowana u wspomnianego wyżej Jerzego Raczyńskiego, potem, gdy zainteresował się tym komisarz wyborczy, nagle odnalazła się z meldunkiem na ul. Palestyńskiej. W jej przypadku jednak cierpliwość władz PiS wyczerpała się - nie znalazła się na liście. Nic to jednak dla niej: o Targówku i przywiązaniu do tej dzielnicy natychmiast zapomniała i... znalazła sobie miejsce na liście wyborczej Praskiej Wspólnoty Samorządowej - firmowanej przez znanego dilera samochodów Tadeusza Szewczyka. Nad wyraz interesujące jest to, że zebrani są tam niemal wszyscy z różnych partii usunięci za kombinacje mieszkaniowe jak np. właśnie Edyta Sosnowska, Barbara Leoniak (poprzednio PiS) czy Kazimierz Mioduszewski (poprzednio LPR). Rodzina pani Sosnowskiej nie zerwała jednak wszystkich kontaktów z PiS. Na listach tej partii odnajdujemy jej młodszego brata Rafała Grzywacza. Pisać na ten temat można bardzo wiele. Nie jest to jednak pora, by po kolei wytykać, co zrobiono źle, a czego w ogóle, bo trzeba by napisać książkę, której już raczej nikt by nie przeczytał. Listy są gotowe. Można jedynie liczyć na rozsądek nas wszystkich, którzy będą głosować. Nadzieja, pokładana w Prawie i Sprawiedliwości w kończącej się kadencji zawiodła całkowicie. Chcąc, by w każdej z dzielnic było lepiej, warto to wziąć pod uwagę, a przede wszystkim wziąć udział w głosowaniu.
(T)
|