Sześć samochodów marki polonez na cywilnych numerach do pracy operacyjnej, cztery kompletne komputery Optimus i dziewięć drukarek (Hewlett Packard i OKI) to dar dzielnicy Praga Północ dla komisariatu przy Cyryla i Metodego. Uroczyste przekazanie odbyło się 22 czerwca.

Bezpieczeństwo pod lupą

rozmowa z dyrektorem Zarządu Dzielnicy Praga Północ, Ireneuszem Tondera

Skąd wzięły się na to pieniądze?

W lutym rada dzielnicy dokonała korekty budżetu. Dzięki przesunięciom środków, wygospodarowaliśmy 300 tys. zł na tytuł, określany ogólnie jako "bezpieczeństwo". W uzgodnieniu z Komendą Stołeczną Policji postanowiliśmy, że 250 tys. zł przeznaczymy na sprzęt, a 50 tys. - na nagrody dla policjantów. Czy sądzi Pan, że przyczyni się to do zwiększenia bezpieczeństwa? Praga uważana jest za dzielnice niebezpieczną, choć uważam, że nie jest to sprawiedliwe. Dane liczbowe wykazują, że wcale nie jest tu inaczej niż w innych dzielnicach. Mieścimy się mniej więcej w środku policyjnej statystyki. Z informacji, jakie jednak na bieżąco otrzymuję od komendanta naszego komisariatu przy Cyryla i Metodego wiem, że u nas wykrywalność przestępstw sięga 30%, a w pozostałej części Warszawy jest niższa. Na pewno nowoczesny sprzęt, służący działaniom operacyjnym ma wpływ na poprawę skuteczności działań, to już nie ta epoka, by wystarczyła pałka i telefon na korbkę. Moim zdaniem jednak kluczowe znaczenie ma dzielnicowy. Znający wszystkich, zaprzyjaźniony z mieszkańcami, zorientowany kto i co robi.

Czy są tacy?

Dzisiaj nie. W ostatnich latach rotacja w policji była bardzo duża. Ostatnio wprawdzie komendant stołeczny policji chwalił się, że wszystkie etaty są obsadzone, ale jeszcze niedawno kilkaset czekało na chętnych. Dobry dzielnicowy to taki, który przez lata związany jest z konkretnym terenem; nawet najlepszy policjant przez kilka miesięcy nic nie zrobi. Jakie jest rozwiązanie? W zasadzie są dwa rozwiązania. Pierwsze - to wprowadzenie w życie od dawna postulowanego przez radnych gminy Centrum dodatku stołecznego dla policjantów. Obecnie tabela płac jest taka sama dla policjantów w małych miejscowościach i w Warszawie. Nikt przecież nie wątpi, że w stolicy ta praca jest dużo trudniejsza! Drugim rozwiązaniem jest mieszkanie. Tu jesteśmy już na dobrej drodze.

Ma Pan na myśli budynki na Golędzinowie?

Tak. Ze środków gminy Centrum powstanie tam 1200 mieszkań właśnie dla policjantów. Powinno to częściowo rozwiązać problem.

Budowa była jednak kwestionowana...

Owszem, nie wszystko zostało uzgodnione z konserwatorem zabytków. Jeden budynek przeprojektowano. Teraz budowa trwa bez zakłóceń. Mieszkania powinny być gotowe pod koniec przyszłego roku. W ubiegłym roku wiele mówiło się o monitoringu dzielnicy. Potem nagle wszystko przycichło. Dlaczego? Mówiło się o tym od dwóch lat. Monitoring nie powstał, bo pieniądze, które na ten cel były fizycznie w budżecie dzielnicy - 1,6 mln zł - nie przeszły do tzw. wydatków niewygasających. To błąd moich poprzedników. Teraz, dosłownie w ostatniej chwili, udało się te środki odzyskać. Znajdują się jednak w budżecie miasta, które zajmuje się tym organizacyjnie. Rozstrzygnięto już przetarg. W całej Warszawie będzie 97 kamer, z czego na Pradze - 15.

Gdzie i kiedy?

Szczegółowej lokalizacji jeszcze nie ma. Wiadomo, że będą instalowane w pobliżu szkół i innych często odwiedzanych miejsc, wszędzie tam, gdzie statystyki policyjne wykazują zagrożenia. Obraz będzie nagrywany na taśmie wideo, która w razie czego jest dowodem sądowym. Niezależnie w komisariacie na Cyryla i Metodego jest już gotowe stanowisko, z którego obraz będzie obserwowany i w razie potrzeby podejmowana interwencja. System może być rozbudowywany. Zapewne będzie to konieczne. Przecież w wielkich miastach Europy życie na ulicy nadzoruje po kilkadziesiąt tysięcy kamer. Powinny być zainstalowane na przełomie roku.

Czy to poprawi bezpieczeństwo?

Statystyka wykazuje, że po włączeniu kamer przestępczość spada o około 30%. Zobaczymy.


Rozmawiała Ewa Tucholska
fot. Maciek Pilipczuk




   

Żeby powiększyć miniaturę kliknij na niej