Instytut Kresowy z siedzibą na Pradze


Panie Macieju, czym jest Instytut Kresowy i kiedy powstanie?

Instytut Kresowy to samorządowa instytucja kultury. Został powołany przez Radę Warszawy 26 października. Wkrótce zacznie działalność. Zajmie się dokumentacją historyczną, gromadzeniem pamiątek i dokumentów, badaniami nad historią i kulturą polskich kresów wschodnich. Będzie także prowadził działalność edukacyjną dla młodych pokoleń Polaków i popularyzował polską kulturę kresową. Jednym z jego najważniejszych zadań będzie eksponowanie zgromadzonych zbiorów i organizowanie wystaw stałych oraz czasowych.

Skąd wziął się pomysł stworzenia takiej placówki?

Złożyło się tak, ze dwaj moi koledzy z warszawskiego PiS, wiceburmistrzowie różnych dzielnic - Marek Makuch i Tomasz Zdzikot, także mają kresowe korzenie. Wiele razy rozmawialiśmy o dziwnym tabu, jakim jest temat kresów wchodnich. Nie ukrywam, że z podziwem patrzyliśmy na twórców Muzeum Powstania Warszawskiego. Kilka miesięcy temu postanowiliśmy stworzyć podobną placówkę poświeconą kresom. A Pańskie korzenie kresowe? Prosimy coś o nich opowiedzieć. Zajmował się Pan także upamiętnieniem epizodów Powstania Warszawskiego na

Pradze, czy pochodzi Pan z kresów czy z Warszawy?

Rodzice mojej mamy, Owczarkowie, prowadzili sklep na Mokotowie. Odebrali go im komuniści. Moja babcia Honorata Maciejowska prowadziła pensjonat w Druskiennikach. Dziadek Józef Maciejowski był oficerem Korpusu Ochrony Pogranicza (w rzeczywistości służył w tzw. "dwójce" czyli kontrwywiadzie) i stacjonował w Grodnie. Po wybuchu wojny organizował polskie podziemie na tamtych terenach. Zginął wskutek ran odniesionych w Powstaniu Warszawskim. Tak historia Polski połączyła w mojej rodzinie kresy ze stolicą.

Kandyduje Pan z I miejsca na liście do Rady Warszawy. Czym, poza dziedzictwem narodowym, zajmie się Pan jako radny?

Tym, na czym znam się najlepiej. Przede wszystkim wykorzystaniem funduszy unijnych, organizacją sprawnej i nowoczesnej administracji, wsparciem najpotrzebniejszych inwestycji. Bardzo ważne są dla mnie kwestie społeczne - pomoc socjalna, wspieranie działalności społecznej i placówek działających na rzecz potrzebujących wsparcia grup, takich jak emeryci czy dzieci z niezamożnych rodzin.

Czasem partie polityczne wstawiają na listy tzw. "spadochroniarzy". Czy jest Pan związany z prawobrzeżną Warszawą?

Czasem mówię żartem, że moja rodzina okupuje całą Pragę. Moja mama mieszka w Falenicy. Moja kuzynka przy ulicy Targowej. Ja jestem mieszkańcem Białołęki a kilka lat pracowałem w dzielnicy Praga Południe. Ujawnię teraz po raz pierwszy, że planuję siedzibę Instytutu Kresowego ustanowić na terenie Fabryki Wódek "Koneser", której teren chce ratować miasto.


Dziękujemy za rozmowę.

4874