Stop agresji w szkole!

Dzisiejsza szkoła przypomina pole walki. Przeżywanie i wyśmiewanie, szarpanie i bicie jest na porządku dziennym. Zwykle grupa prowodyrów, mających tzw. cechy przywódcze i posłuch w klasie, znajduje sobie "ofiarę", tj. dziecko, które w jakiś sposób różni się od innych. Może jest gorzej ubrane, źle się uczy lub uczy się za dobrze, co przecież nie jest w modzie. Czasem ma jakiś defekt fizyczny, albo jest nieśmiałe. A czasem po prostu nie chce robić tego, co nakazuje przywódca, np. palić papierosów przy śmietniku lub w toalecie.

Wtedy takie dziecko "nie ma życia". Mało wybredne przezwiska i głupie kawały to najmniej groźne konsekwencje odstawania. Najgorsze jest odrzucenie, odizolowanie. Prawo zachowania stadnego powoduje, że mało kto przeciwstawia się grupie, bo boi się losu kolejnej ofiary. A ci, którzy mają odwagę powiedzieć "nie", płacą ogromną cenę - objawiającą się nerwicą, strachem przed pójściem do szkoły i brakiem wiary w siebie. Niektórzy tego nie wytrzymują. Przykładem są ostatnie wypadki samobójstw gimnazjalistów z Gdańska i Włocławka. Szkoła nie radzi sobie z falą agresji. Nauczyciele twierdzą, że nie mają możliwości ani praw, aby karać winowajców. Sprawców wykroczeń nawet nie wymienia się imiennie np. na zebraniu rodziców czy apelu. Rodzice udają, że o niczym nie wiedzą.

Ostatnio, po tragicznych wydarzeniach w Gdańsku i Włocławku bezwzględną wojnę szkolnej agresji wypowiedział minister Roman Giertych. Przedstawił on program "Zero tolerancji dla przemocy w szkole". W walce z agresywnymi zachowaniami wśród młodych ma także pomóc ustanowienie "godziny bezpieczeństwa dla nieletnich", co, niestety, nieodparcie kojarzy się z godziną policyjną. Czy pomysły MEN poprawią sytuację i zapobiegną kolejnym tragediom?

Na pewno wprowadzenie większej dyscypliny w polskich szkołach nie zaszkodzi, ale chyba też nie rozwiąże problemu. Sprawy zaszły już za daleko. Kary, kontrole i godzina policyjna nie nadrobią braków w wychowaniu i przestrzeganiu elementarnych norm społecznych. Jeżeli rodzina nie wpoiła dziecku pewnych wzorców zachowań, to nagłe restrykcje, bez pokazania tych wzorców niewiele pomogą. Okazuje się jednak, że są ludzie, którzy już od kilku lat starają się walczyć z agresją nie represjami, lecz poprzez uczenie alternatywnych zachowań.

W Ośrodku Pomocy Społecznej Dzielnicy Białołęka powstał, pod kierunkiem Edyty Mańk, Lokalny Program Profilaktyki Uzależnień. Jednym z zadań programu jest ograniczenie rozmiaru problemowych zachowań dzieci i młodzieży, poprzez prowadzenie różnych zajęć pozalekcyjnych i kółek zainteresowań. Częścią Programu Profilaktyki Uzależnień jest również Program Zastępowania Agresji "ART".

Podstawą tego programu jest metoda amerykańskiego pedagoga Arnolda Goldsteina "Trening Zastępowania Agresji TZA". Powstała w latach 70-tych metoda, rozprzestrzeniła się szybko w Europie; w Polsce znana jest od lat 90-tych. Twórca metody uznał, że dzieci zachowują się agresywnie, ponieważ nie mają utrwalonych pewnych umiejętności społecznych, np. umiejętności odmawiania, proszenia o pomoc, podejmowania decyzji. Nie znając odpowiednich wzorców, w sytuacjach trudnych reagują agresją. Goldstein pomyślał, że można nauczyć te dzieci nie agresywnych zachowań.

TZA polega właśnie na uczeniu pozytywnych zachowań poprzez modelowe przedstawienie zachowań pożądanych i ich „trenowanie” podczas odgrywanych scenek sytuacyjnych. Nabywanie danej umiejętności prospołecznej ułatwiają „kroki”, według których uczniowie postępują odtwarzając role.

Program Zastępowania Agresji "ART" metodą TZA realizowany jest od 2003 r. w Szkole Podstawowej nr 154 przy ul. Leśnej Polanki 63/65. Panie pedagog, Joanna Karazińska i Beata Ignaczak prowadzą zajęcia z ART-u w klasach IV-tych i V-tych. Są to zajęcia pozalekcyjne, dobrowolne. Dzieci uczęszczają na nie za zgodą rodziców.

- Nie możemy do tych zajęć przymusić - mówi Joanna Karazińska - możemy tylko zasugerować rodzicom, że dziecko powinno na nie uczęszczać dla własnego dobra.

Na zajęciach ćwiczy się podstawowe umiejętności prospołeczne, takie jak: proszenie o pomoc, udzielanie wskazówek, wyrażanie swoich uczuć, radzenie sobie z czyimś gniewem, radzenie sobie ze strachem, praktykowanie samokontroli, obrona własnych praw, reagowanie na złośliwość, unikanie bójek, przezwyciężanie wstydu, radzenie sobie z odrzuceniem, reakcja na namawianie, radzenie sobie z presją grupy.

Trening odbywa się według tych samych, wcześniej ustalonych zasad. Po powitaniu grupy następuje zapoznanie się z umiejętnością, która ma być tego dnia trenowana. Dzieci same ją definiują, a potem podają przykłady z życia. Dalej odczytują "kroki", które pomogą im odegrać role. Głównym punktem zajęć jest odgrywanie scenki, ilustrującej daną umiejętność.

Wybrani uczniowie - aktorzy - wychodzą z trenerem, który reżyseruje scenkę. Pozostali z drugim trenerem dzielą się na oceniających poszczególnych aktorów. Po kilku minutach przygotowań aktorzy przychodzą i przedstawiają scenkę. W pewnym momencie reżyser zatrzymuje tok dialogu, mówiąc: "stop klatka". Pierwszy aktor analizuje wtedy „kroki”, z których ostatni brzmi: "Wybierz najlepszy sposób i zastosuj go" i jest zarazem generalną zasadą treningu.

Po wymienieniu wszystkich kroków reżyser wznawia akcję, scenka dobiega końca. Teraz następuje omawianie scenki, ocena gry aktorów, uwagi obserwujących. Widzowie mówią, co podobało im się w grze kolegów, co zrobiliby inaczej itd.

Uczestniczyłam w zajęciach trenujących umiejętność "radzenia sobie z presją grupy". Brało w nich udział siedmioro dzieci z klasy V: Asia, Eliza, Patrycja, Marek, Przemek, Patryk i Mariusz. Wszyscy wraz z trenerkami, Joanną Karazińską i Beatą Ignaczak usiedli w kręgu. Dla rozruszania trenerka zainicjowała grę "Paweł i Gaweł". Następnie uczniowie zajęli się zdefiniowaniem umiejętności, podawali przykłady z własnych doświadczeń. Do odegrania wybrali sytuację, w której grupa uczniów namawia kolegę do przeszkadzania na lekcji pani od języka polskiego.

Pierwszym aktorem został Patryk i to on musiał sobie poradzić z namowami drugich aktorów, Przemka i Mariusza. Po kilku zdaniach Joanna Karazińska zatrzymała akcję. Patryk odczytał "kroki":

1. Zastanów się, co grupa chce żebyś zrobił i dlaczego.

2. Zdecyduj, co ty chcesz zrobić

3. Zdecyduj, w jaki sposób poinformować grupę o tym, co chcesz zrobić.

4. Powiedz grupie, co zdecydowałeś.

Patryk zdecydował się odmówić kolegom, choć oni nie ustąpili tak łatwo. Wreszcie udało mu się powiedzieć "nie". Po odegraniu scenki wypowiadali się obserwatorzy. Dziewczynki zarzuciły Patrykowi, że nie był dość zdecydowany, powinien odmówić od razu. Jednak jego wahania były bardzo prawdziwe, nie tak łatwo jest się przeciwstawić presji grupy. Na końcu zajęć dzieci dostały pracę domową, raporty, które trzeba wypełnić po zastosowaniu trenowanej umiejętności w rzeczywistym życiu.

No właśnie. Sytuacje ćwiczone w ramach programu "ART" są sztuczne, wymyślone na potrzeby treningu. Wiadomo, że życie jest trudniejsze i nieprzewidywalne. Prawdziwe zdarzenia rozgrywają się często w błyskawicznym tempie, i w nieprzyjaznych okolicznościach, nie ma czasu na zastanawianie się i analizowanie "kroków". A jednak coś na pewno zostanie po tych zajęciach. Uczestnik treningów w problemowej sytuacji może skojarzyć sobie podobne, ćwiczone zdarzenie i zamiast od razu wdać się w bójkę lub zareagować gniewem, pomyśli, że można by tę sytuację "rozegrać" inaczej.

Świadczą o tym wypowiedzi uczniów w raportach. Piszą oni, że nauczyli się panować nad emocjami, poznawać swoje uczucia. Jedna dziewczynka napisała, że zajęcia pomogły jej "wyjść cało" z trudnej sytuacji.

Można dyskutować o skuteczności programu "ART", ale jedno jest pewne, dobrze jest, że ktoś próbuje przeciwdziałać fali szkolnej agresji. Program Zastępowania Agresji "ART" jest jedną z propozycji uzdrowienia sytuacji w szkole. Dobrze jest, że dręczeni uczniowie oraz często zdesperowani rodzice mają się do kogo zwrócić o pomoc. Białołęccy pedagodzy szkolni zostali przeszkoleni w kierunku programu i nawet, jeżeli nie prowadzą zajęć takich, jak w szkole przy Leśnej Polanki, to zawsze służą poradą indywidualną. Program Zastępowania Agresji "ART” to krok w stronę bezpiecznej i przyjaznej dla uczniów szkoły.

Joanna Kiwilszo

10359