|
W ubiegłym tygodniu doszło do kolejnej katastrofy budowlanej na Pradze Północ. Zapewne pod wpływem
intensywnych deszczy zawaliły się stropy w kamienicy przy Stalowej 43. Na szczęście nie było w niej
lokatorów. Zostali wykwaterowani na początku br. Fatalny stan budynków komunalnych w dzielnicy jest
powszechnie znany. Co w tej dziedzinie robią władze, jakie mają perspektywy mieszkańcy domów zagrożonych?
Rozmawiamy o tym z dyrektorem Zarządu Dzielnicy Praga Północ, Ireneuszem Tondera
Są plany, nie ma pieniędzy
Ile jest jeszcze takich budynków?
Cztery, którymi administruje Zarząd Nieruchomości Komunalnych. Właśnie Stalowa 43, Stalowa 48 i dwa domy przy Zaokopowej. Mieszkańcy zostali z nich wykwaterowani, partery mają zamurowane lub zabite deskami okna i drzwi, stoją tablice ostrzegawcze. Ponadto na początku roku były 23 domy zagrożone i zamieszkane. Obecnie w wyniku kolejnych wykwaterowań pozostało ich jeszcze 21. Czego mogą spodziewać się lokatorzy tych domów? Niestety, w całej gminie Centrum na wykwaterowanie czeka 1500 rodzin. Najbardziej nabrzmiały ten problem jest u nas, na Pradze - tu czeka na to 500 rodzin. Staramy się systematycznie prowadzić wykwaterowania. Jest to jednak o tyle trudne, że nowe lokale uzyskujemy na razie wyłącznie w wyniku naturalnego ruchu: ktoś się wyprowadzi, ktoś umrze. W ten sposób tych mieszkań przybywa bardzo powoli. Dlatego duże nadzieje pokładamy w Towarzystwie Budownictwa Społecznego. Pierwszy budynek w tym systemie zostanie oddany w l kwartale przyszłego roku przy Strzeleckiej 33. Będzie tam 187 mieszkań. 60 z nich chcemy zarezerwować dla osób wykwaterowanych z budynków zagrożonych. Czy mieszkańców będzie na to stać? Mamy obietnicę na piśmie (i to jest najważniejsze), że gmina Centrum pokryje tzw. opłatę partycypacyjną dla tych osób. To znaczne ułatwienie, bo jej wysokość sięga 30% wartości mieszkania. To jednak nie wyczerpuje problemu, bo potem trzeba przecież spłacać kredyt... Niestety, w tej dziedzinie już nic zrobić nie możemy. Osoby, które się na taką formę zdecydują, muszą zadeklarować spłatę kredytu, który zawarty jest w czynszu. Powoduje to, że za 1 m kw. stawka sięga nawet 9 zł. Mieszkania przy Strzeleckiej mają przeciętnie 30-40 m kwadratowych, ale są i takie, które liczą i 60 m2. Toteż nie każdego będzie stać na czynsz. Dlatego z myślą o większych rodzinach ubiegaliśmy się w Ministerstwie Obrony Narodowej o teren u zbiegu 11 Listopada i Szwedzkiej po byłej jednostce wojskowej. Planowaliśmy, że część znajdujących się tam budynków nadawałaby się do adaptacji na mieszkania, a pozostały teren - do zabudowy w systemie budownictwa komunalnego. Niestety, 3 lipca obecnie już były wiceminister obrony, Romuald Szeremietiew kategorycznie nam odmówił, informując, że będzie to przekazane Agencji Mienia Wojskowego z zamiarem ewentualnego umieszczenia tam orkiestry...Teraz, po odwołaniu go, będziemy nadal o ten teren występować. Może się uda? Kiedyś wspominał Pan o budownictwie komunalnym na Pradze. Jakie są szansę, że ruszy? Potrzeba na to terenu i pieniędzy. Teren wskazaliśmy - Jagiellońska 49, tam, gdzie powstaje kompleks 1200 mieszkań dla policjantów. Obok jest jeszcze sporo miejsca. Nie ma jednak pieniędzy i na razie nie bardzo widać na nie szansę. Czy były robione przymiarki finansowe? Szacunkowo można to zrobić od ręki. Potrzeba 500 mieszkań. Jeśli policzy się, że średnio takie mieszkanie powinno mieć 50 m kw., a koszt 1 m wynosi (nie licząc klatek schodowych i piwnic) 2,5 tys. zł, to potrzeba 60 mln zł. Roczny budżet dzielnicy wynosi 100 mln. Natomiast gmina Centrum ma jeszcze, oprócz nas, sześć innych dzielnic. Ze swojego budżetu buduje mosty, drogi, zagłębienie Wisłostrady... Budżet, niestety, nie jest z gumy. Czy uzyskał Pan chociaż jakieś deklaracje? Deklaracjami, podobnie jak dobrymi chęciami, jest piekło wybrukowane. Dopóki nie będę miał w ręku uchwały Rady Gminy Centrum o przyznaniu na ten cel konkretnych środków, nie będę mógł mówić, że powstaną nowe budynki komunalne. We wrześniu zaczynają się prace nad budżetem na następny rok. Zrobię wszystko, by nasze budownictwo komunalne znalazło się w planach, związanych z pieniędzmi. Konkretnymi. Na dziś pewny jest tylko TBS i opłaty partycypacyjne pokryte przez gminę Centrum.
Rozmawiała Ewa Tucholska
|