|
Ostatnia przed przerwą wakacyjną sesja Rady Gminy
Targówek przyniosła zmiany, które wcześniej szeroko dyskutowane były w prasie. Dlatego, choć panował
upał, do końca obrad wytrwali praktycznie wszyscy. I wszyscy czekali na 15. punkt obrad - zmiany w
statucie i regulaminie organizacyjnym urzędu. Chodziło o likwidację stanowiska dyrektora Biura
Burmistrza i przekazanie jego obowiązków dwóm społecznym członkom zarządu - Mariuszowi Bartkowskiemu
i Sebastianowi Kozłowskiemu.
Stanowiska i pieniądze Rozmowa z burmistrzem Targówka, Markiem Kamińskim W poprzedniej kadencji stanowisko dyrektora nie było obsadzone, choć było w statucie. Teraz nie tylko rezygnujecie z dyrektora, ale i likwidujecie zapis w statucie. Po co ta rewolucja? Najwyraźniej ta gmina nie ma szczęścia do dyrektorów. W poprzedniej kadencji był dyrektor, ale krótko. Sekretarza natomiast nie było. W tej kadencji funkcja dyrektora, jako nie wymagająca akceptacji rady gminy, została obsadzona "z klucza" partyjnego. Sekretarza szukaliśmy długo. Potem radni mieli wątpliwości. Prawie rok trwała cała procedura, zanim udało się zatwierdzić sekretarza. Natomiast dyrektorowi podlegały referaty informacji i promocji, zamówień publicznych i informatyki. W ostatnim jednak okresie sytuacja zaczęła być napięta. Dochodziło do konfliktów personalnych z podległymi mu wydziałami. Dziennikarze narzekali, że utrudniony jest dostęp do informacji. Dyrektor, który jednocześnie jest radnym powiatu i pełni funkcję sekretarza generalnego jednej z partii, jest bardzo zajęty innymi sprawami, niż urzędu, zwłaszcza w sytuacji zbliżających się wyborów parlamentarnych... Trochę odeszliśmy od tematu, ale czy nie było tak, że na ostateczną decyzję wpłynęła "Informacja o działalności referatu promocji i informacji", którą na jednej z poprzedniej sesji otrzymali radni? To moim zdaniem była kropla, która przepełniła nie tyle czarę goryczy, ile naszą cierpliwość. Przypomnę, że ta "Informacja", która została totalnie (i słusznie) skrytykowana przez radnych, wbrew obowiązującym zasadom nie została przedstawiona na posiedzeniu zarządu. Taki jest obyczaj, że wszystkie materiały, jakie otrzymują radni, najpierw trafiają do zarządu. Tu się tak nie stało. Sam ten obszerny materiał przeczytałem dopiero na sesji. Materiał był niesprawiedliwy w stosunku do poprzedników i nieprawdziwy. Dlaczego jednak likwiduje Pan stanowisko? Faktycznie nie jest ono potrzebne. Dwaj społeczni członkowie zarządu zadeklarowali, że przejmą nadzór nad tymi referatami. Z racji swojego wykształcenia znają się na tych dziedzinach. Czyli w tym momencie staną się etatowymi członkami zarządu... Nie. Obaj pracują gdzie indziej na etatach, z których nie chcą rezygnować. Będą nadal pracować za diety, które otrzymują jako radni. Trzeba jednak dodać, że likwidacja stanowiska dyrektora wymaga pewnej procedury, która trwa. Dlaczego? Przede wszystkim działania rutynowe: wojewoda ma 30 dni, w czasie których w ramach swojego nadzoru może naszą uchwałę o zmianie statutu uchylić. Potem musi być ona ogłoszona w dzienniku urzędowym województwa mazowieckiego, co może potrwać dwa- trzy miesiące. Dopiero potem, w ciągu 14 dni, uchwała wchodzi w życie. Teraz dyrektor jest na zaległym urlopie. Ustaliliśmy jednak, że rozstaniemy się za porozumieniem. Sądzę jednak, że i tak niezbędne formalności mogą potrwać kilka miesięcy. Jeśli jednak członkowie zarządu pozostaną społeczni, to nie będzie Pan miał formalnych podstaw egzekwowania od nich wykonywania nadzoru nad tymi referatami... Wręcz przeciwnie. Ponieważ zobowiązali się do określonych obowiązków, to mogę ich z tego rozliczać, bez względu na sposób zawarcia umowy. Dotyuchczas społecznego członka zarządu można było odwołać praktycznie tylko z powodów politycznych - gdy np. zmieniała się koalicja. Teraz będzie można także z powodów merytorycznych. Wprawdzie wolałbym, żeby taka sytuacja nie miała miejsca, ale...
Rozmawiała Ewa Tucholska
|