Ostatnia sesja Rady dzielnicy Praga Północ została zdominowana przez dzielnicowy załącznik do budżetu. Od tego, co uchwalili radni, zależy teraz, na co i w jakim stopniu możemy liczyć w przyszłym roku na terenie zaniedbanej przecież przez lata dzielnicy. O komentarz do bardzo obszernej uchwały poprosiliśmy dyrektora Zarządu Dzielnicy Ireneusza Tonderę, który najpierw skomentował jednym słowem, że jest to

Budżet prospołeczny

Wszędzie mamy dziury budżetowe. Czy północnopraski jest zbilansowany? Tak. Jest to najwyższy jak na razie nasz budżet - 110 mln zł. Jest zrównoważony zarówno po stronie dochodów jak i wydatków. Normalną rzeczą jest, że będzie w ciągu roku podlegał korektom - zawsze jest tak, że dzielnica dostaje część pieniędzy od gminy Centrum, a część od wojewody. Wtedy będziemy mogli dokonywać przesunięć. Ale nie dotyczy to spraw podstawowych.

Co jest dla tego budżetu najbardziej charakterystyczne?

Właśnie jego charakter prospołeczny, dlatego od tego zacząłem. Przede wszystkim prawie 50 mln złotych przeznaczamy na oświatę i edukacyjna opiekę wychowawczą. Pod tym tajemniczym określeniem kryją się środki na świetlice szkolne, przedszkola, pomoc materialna dla uczniów. Te nowe nazwy wynikają ze zmieniającej się niemal co roku klasyfikacji budżetowej. Proszę zwrócić uwagę na wysokość kwoty - to prawie połowa naszego budżetu! Na potrzeby opieki społecznej przewidzieliśmy około 17 mln zł. To także bardzo znaczna pozycja. Część tych środków tradycyjnie pochodzi od wojewody. Najważniejsze jest tu zapewnienie pieniędzy dla ośrodka pomocy społecznej, którego zadania niestety z roku na rok poszerzają się, gdyż coraz więcej jest osób, które nie radzą sobie w obecnej rzeczywistości. Z tych pieniędzy pochodzą zasiłki na opał na zimę, zasiłki stałe, ale także finansowane są pogrzeby osób, których nie ma kto pochować...

W budżecie zaplanowaliście także dofinansowanie służby zdrowia. Nie jest to zadanie ani dzielnicy, ani gminy Centrum, ale powiatu. Wywołało to dyskusję na sesji....

Nie do końca prawdą jest, że nie jest to nasze zadanie. Bo w dział „służba zdrowia” włączone jest np. przeciwdziałanie alkoholizmowi i narkomanii, a to już są nasze własne zadania. W tym samy dziale chcemy jednak przeznaczyć pewne środki - tak jak w roku ubiegłym - na pomoc dla placówek znajdujacych się na naszym terenie.

Czyli?

Mamy ZOZ Szpital Praski i ZOZ na Jagiellońskiej 34, który dysponuje trzema przychodniami lecznictwa otwartego (Otwocka, Jagiellońska i pl. Hallera). Na ich potrzeby zaplanowaliśmy 200 tys. zł. Wszystkie wnioski o pomoc, składane przez te placówki, zyskały poparcie komisji zdrowia i merytorycznych wydziałów urzędu. Powiat permanentnie nie ma pieniędzy, więc nie ma na co liczyć. Z tych placówek korzystają nasi mieszkańcy i to jest wystarczającym uzasadnieniem. My także określamy, na co te środki maja być przeznaczone - powiat jest tylko pośrednikiem w przepływie pieniędzy. O najpilniejszych potrzebach wiemy bezpośrednio od ZOZ.

Na co więc pójdą te pieniądze?

Częściowo na remonty, ale także np. za zakup urządzeń i odczynników. Gdy w Szpitalu Praskim zepsuła się wirówka, pokazująca Rh, kupiliśmy ją natychmiast... Są sytuacje, gdy nie ma o czym dyskutować, bo zależy od tego życie.

Od ubiegłego roku wspieracie także policję...

Tak. Kupujemy samochody, komputery, przeznaczamy 50 tys. zł na nagrody dla najlepszych funkcjonariuszy. Wychodzimy z założenia, że im lepiej jest policjant opłacany, tym lepiej pracuje. Udało się też ocalić pieniądze przeznaczone na monitoring najruchliwszych i najbardziej niebezpiecznych miejsc w dzielnicy. Nowa Gazeta Praska pisała już o tym, toteż tylko przypomnę, że być może jeszcze w końcu tego roku zacznie u nas funkcjonować 16 kamer.Po raz pierwszy przeznaczyliśmy też 50 tys. zł na naszą straż pożarną na Marcinkowskiego. To niewielka kwota, ale chodzi głównie o zakup tzw. środków ochrony osobistej, przede wszystkim odpowiednich ubrań czy rękawic. Gmina Centrum obiecała, że też się dołoży.

Nie wspomniał Pan o planowanym od dawna centrum, czy też domu kultury, który miał powstać na Dąbrowszczaków 2.

Prace trwają. Zaplanowane jest na to 1600 tys. zł. Chcemy ten dom uruchomić na początku maja. Niestety, sprawy się przewlekły, bo pierwszy przetarg na dokumentację techniczna musieliśmy unieważnić. Teraz już wszystko nabrało tempa. W tym miesiącu rozstrzygamy przetarg na remont, modernizacje i instalacje windy dla niepełnosprawnych. Warto też wspomnieć, że wzbogacamy istniejące i otwieramy nowe biblioteki, jak np. przy DOSiR na Jagiellońskiej. W tym roku na to zaplanowaliśmy 3 mln zł. Jesteśmy też jedyna dzielnica, która nie ma w urzędzie wydziału kultury fizycznej i sportu. Te funkcje z powodzeniem pełni dzielnicowy ośrodek, który w tym roku ma otrzymać 6 mln zł. Są to także pieniądze na coroczne akcje „Lato” i „Zima” dla dzieci i młodzieży.

Część mieszkańców interesują na pewno sprawy inwestycji. Co z drogami i budynkami?

Na drogi i drogownictwo przeznaczamy 2,5 mln zł. To przede wszystkim remonty i konserwacje, ale i nowe tytuły inwestycyjne. Chcemy dokończyć ulicę Brechta, w przyszłym roku odcinek od Jagiellońskiej do Dąbrowszczaków. Zamierzamy wejść w ulice wewnątrzosiedlowe. Jedną z nich, zaplanowaną na 2002 r., jest kręta ulica Kameralna na Pradze I. Jest ona pokryta grubą, starą trylinką. Nie są tam w stanie zmieścić się dwa samochody. Większość praskich ulic ma już asfalt - jest to jedna z dwóch, których jeszcze nim nie pokryto. Druga jest ul. Objazdowa. Ta jednak będzie robiona w pełnej koncepcji przebudowy Kawęczyńskiej aż do Bazyliki.

Na remonty dróg przeznaczyliśmy 1200 tys. zł. Analiza będzie jednak przeprowadzona po okresie zimowym, gdy wychodzą wszystkie niespodzianki. Na gospodarkę mieszkaniową przeznaczyliśmy 2,4 mln zł. Będziemy kontynuować to, co zaczęliśmy na Ząbkowskiej w odniesieniu do budynków nr 2 i 11. Przede wszystkim robione będą elewacje, wymieniane okna. Jeśli starczy pieniędzy - będziemy remontować także klatki schodowe. Na razie jednak czekamy na informację, ile pieniędzy w przyszłym roku gmina Centrum przeznaczy na likwidacje tzw. zagrożeń budowlanych.

Jest wiele budynków komunalnych, dramatycznie wołających o pomoc...

Mam te świadomość. Mamy 1000 budynków, z czego 240 to wspólnoty, a reszta całkowicie należy do dzielnicy. Program „Ząbkowska” jest wizytówką dzielnicy, ale nie przesłania innych potrzeb. Na ostatniej sesji wystąpiliśmy do gminy Centrum z prośbą o zadbanie o walory kulturowe wartościowych budynków, które mają być włączone do tzw. programu rewitalizacji. Chcemy powołać zespół, który w porozumieniu z konserwatorem zabytków oceni, które domy powinny być zachowane, a które można wyburzyć. Problemów nie brakuje.

Rozmawiała Ewa Tucholska




 
Żeby powiększyć miniaturę kliknij na niej