Burmistrz pozostał

Zarówno mieszkańców, jak i dziennikarzy na ostatnią sesję Targówka sprowadziły nie tyle istotne dla wszystkich uchwały, jak np. stawki opłat za posiadanie psów czy za środki transportowe, ale jeden z ostatnich punktów porządku obrad: opinia komisji rewizyjnej w sprawie wniosku 14 radnych o odwołanie burmistrza. Liczba spekulacji prasowych wokół wcześniejszego odwołania dwóch zastępców burmistrza, oświadczenia i rozmaite zarzuty znacznie rozbudziły zainteresowanie gminą. Wiadomo było, że decydującą rolę ma do odegrania klub radnych SLD. Jeśli przyłączy się do wniosku, burmistrz - a wraz z nim cały zarząd - zostanie odwołany.

Pierwsze punkty porządku sesji, uchwalenie stawek podatku, co jest corocznym obowiązkiem każdej gminy przed zakończeniem roku, przebiegało bez specjalnych problemów. Długą dyskusję wywołała przede wszystkim rezygnacja z tradycyjnego już zwolnienia emerytów i rencistów z podatku od posiadania psa. Niby - ktoś mógłby powiedzieć - kwota nie jest duża, bo 36 zł rocznie, ale sumując wydatki na utrzymanie i szczepienie naszego przyjaciela, może stać się kroplą, która przesądzi o jego oddaniu. Dyskusję zaczęła radna Wilczyńska, przypominając te oczywiste prawdy. Wszyscy następni, zabierający głos w rozmaity sposób mówili to samo. Choć radca prawny gminy tłumaczyła, ze rada w każdej chwili może wystąpić o zwolnienie z podatku, także z mocą wsteczną, to jednak radni przeforsowali zmianę. I bardzo dobrze to o nich świadczy.

Przewodniczący komisji rewizyjnej Andrzej Serdiukow przedstawił rozkład głosów w odniesieniu do 7 zarzutów, zawartych we wniosku podpisanym początkowo przez 14 radnych. W ciągu miesiąca swój podpis wycofały dwie osoby, które nie przyszły na sesję. Ostatecznie, po 2 posiedzeniach i wysłuchaniu wyjaśnień burmistrza, 4 członków komisji uznało zarzuty za zasadne, 2 się wstrzymało od głosu, nikt nie był przeciwny. Przewodniczący komisji podkreślił wprawdzie, że część członków komisji podpisała wcześniej wniosek o odwołanie, co nadaje inny sens głosowaniu, ale nie zmienia to jego wyniku.

W odpowiedzi burmistrz złożył oświadczenie, informując, że zaangażował już kancelarię adwokacką, która będzie go reprezentować w sądzie, gdzie trafi pozew o naruszenie dóbr osobistych przez dwóch odwołanych zastępców. Ustosunkował się do zarzutów zawartych we wniosku, przypominając, że gmina nie zaciągała kredytów długoterminowych, lecz tylko na krótki okres, a wszystko odbywało się za zgodą rady; sytuacja finansowa gminy nie jest zła, skoro za I półrocze dochody przewyższyły wydatki o 900 tys. zł. Poinformował także, że 26 listopada otwarty został przetarg na budowę basenu przy Łabiszyńskiej: najniższa oferta wynosi 23 mln zł. (NGP przypomina, że budowa tego basenu była jedną z przyczyn odwołania B. Soporowskiego).

Dyskusja była długa, obie strony stawiały sobie zarzuty, często wykraczające poza dyskusję merytoryczną. - Burmistrz nie panuje nad zarządem, nigdy jeszcze w ciągu trzech lat nie byli wymieniani wszyscy jego członkowie. Może trzeba zmienić jego? - pytała Agnieszka Kuncewicz. - Grzesiu, spójrz mi w oczy, nie dawałeś? - pytał z trybuny A. Kobel swego niedawnego kolegę z zarządu Grzegorza Wolnego. To w kontekście łapówek. To tylko przykłady.

Wreszcie klub SLD poprosił o przerwę. Po ponad godzinie obrad za zamkniętymi drzwiami przystąpiono do tajnego głosowania nad wnioskiem. Za odwołaniem było 11 osób, 30 przeciw i 1 się wstrzymała od głosu. Zapewne takie głosowanie klubu świadczy o niechęci do większej rewolucji niż ta, która już nastąpiła w zarządzie.

Szkoda tylko, że wszystko to odbywa się na parę miesięcy przed wyborami. Następna sesja - 7 grudnia.