|
Mamy samodzielny budżet
mówi burmistrz Białołęki, Jerzy Smoczyński
Parę dni temu Zarząd złożył projekt budżetu na rok 2002. Jest on rekordowy pod względem kwoty, przeznaczonej na inwestycje -
47 mln złotych.....
... a trzeba do tego jeszcze dodać, na co nie wszyscy zwracają uwagę, 7 mln na remonty. Jakie inwestycje ma Pan na myśli przede wszystkim? Głównie oświatowe. Również remonty dotyczą przede wszystkim placówek oświatowych. Przypomnę, że realizujemy program poprawy warunków w oświacie, który powinien zakończyć się w 2003 roku. Wiąże się to m.in. z poprawą warunków nauki. Gdy zaczynaliśmy, mieliśmy 175 sal, w 2003 roku powinno ich być 288. Założenie jest takie, że nauka będzie się odbywać tylko na jedną zmianę, a w klasie nie powinno być więcej niż 25 dzieci. Ale przecież dzieci w szkołach ubywa - czy ma sens budowa szkół? Tak - to oferta dla ludzi, którzy chcą tu zamieszkać. W ciągu 7 lat przybyło ich ponad 15 tysięcy. Kiedyś zarzucano nam, że budujemy drogi w polu, drogi donikąd. Tymczasem, dzięki tym właśnie drogom, wodociągom i kanalizacji - czyli krótko mówiąc, uzbrojeniu terenu - chętnie przyszli do nas inwestorzy zewnętrzni... Czyli? Przede wszystkim developerzy, spółdzielnie mieszkaniowe, osoby, budujące indywidualnie. Te pozornie bezsensowne w oczach naszych oponentów inwestycje stanowiły element przemyślanej polityki, która nakręciła korzystną dla nas koniunkturę. Ale żeby mieszkać, trzeba mieć także infrastrukturę społeczną - szkoły, przedszkola, przychodnie zdrowia, policję. Konsekwentnie to realizujemy, i to głównie z własnych środków. No właśnie. Ani służba zdrowia, ani wspieranie policji nie należy do zadań własnych gminy. Niedawno przejęliście służbę zdrowia, w tym roku chyba będzie zakończona budowa komisariatu o randze powiatowej. Czy nie lepiej tych pieniędzy przeznaczyć np. na nowe drogi czy kanalizację? Nie. Co prawda, na początku osobiście byłem przeciwny tworzeniu własnego zespołu opieki zdrowotnej, ale jeśli już przejęliśmy powinien być jak najlepszy. Przychodnia na Marywilskiej jest skończona, wyposażona i pracuje. Chcieliśmy oddać dużą przychodnię na Tarchominie, przy Ćmielowskiej (NGP o tym pisała). Niestety, dosłownie kilka dni temu musieliśmy definitywnie z tego planu zrezygnować, bo właściciel budynku (Mostostal) podniósł cenę, a wraz z kosztami adaptacji okazało się to zupełnie nieopłacalne. W związku z tym wracamy do poprzedniej koncepcji. W ciągu roku obok urzędu przy ul. Milenijnej powstanie pełnoprofilowa przychodnia, na naszej działce. Dokumentacja już jest, w ciągu kilku tygodni zostanie rozstrzygnięty przetarg na wykonawcę. A komisariat? Też będzie oddany w przyszłym roku. Koszt jego budowy pochłonie ponad 7 mln złotych, a trzeba do tego dodać jeszcze wartość działki, którą gmina przekazała. Uważam, że jest warta co najmniej 2 mln. Budowa komisariatu czy przychodni zdrowia to zadanie budżetu państwa ale my nie mamy złudzeń i dlatego nie czekamy. To wszystko powoduje, że powinno się tu mieszkać coraz lepiej, wygodniej i bezpieczniej. Jak te wszystkie kwoty mają się do budżetu z 1994 roku, gdy gmina rozpoczynała samodzielny byt? Wtedy mieliśmy tylko jedno półrocze (gmina uzyskała samodzielność po wyborach, które odbyły się w czerwcu - przyp. red.), na które przewidziano 14 mln zł, czyli - 28 milionów to był cały budżet gminy, na wszystko! Oznacza to, że obecne środki na inwestycje, razem z remontami, są prawie dwukrotnie większe niż cały ówczesny budżet. Część tych pieniędzy to środki własne, ale zaciągacie także znaczne kredyty. Czy w sytuacji obecnej recesji nie budzi to Pana niepokoju? Nie. Nas dziura budżetowa bezpośrednio nie dotyczy. W przyszłorocznym budżecie nasze dochody wzrastają o 12%. Mam świadomość, że jest to sytuacja niebywała wręcz w skali europejskiej. Jak jest to możliwe? Jak widać, jest możliwe, a to dzięki temu, że patrzymy na kryzys inaczej niż rząd. Uznaliśmy, że trzeba rzucić pieniądze na rynek. Właśnie w postaci inwestycji. To powoduje, że recesja na rynku nie pogłębia się, a ludzie mają pracę. Część pieniędzy pochodzi z własnych dochodów, a reszta to obligacje. Po raz pierwszy gmina je wyemituje w przyszłym roku, o różnym okresie spłaty. Będą one oprocentowane wyżej niż obligacje państwowe. O tym napiszemy oddzielnie, bo temat jest szeroki i ciekawy. Czy jednak nie będzie ryzykiem kupowanie ich? Nie, taką gwarancje daje bank, który podejmie się emisji. Zresztą przypomnę, że obligacje może emitować tylko taka jednostka samorządowa, która ma mocną i sprawdzoną pozycję finansową. A Białołęka taką ma. Wtedy jest to bardzo korzystny sposób pozyskiwania środków finansowych. |