|
Art Maker w fabs
Dużo osób zgromadziło się 9 lutego w galerii Stowarzyszenia Artystów fabs przy ul. Brzeskiej 7, aby uczestniczyć w otwarciu wystawy praskiego artysty Marka Sułka, pt. "Art Maker". W poprzednim numerze zapowiadaliśmy tę wystawę i przedstawiliśmy sylwetkę artysty. Teraz tylko pokrótce przypomnimy, że Marek Sułek (rocznik 1963) jest absolwentem ASP w Warszawie i Rietveld Akademie w Amsterdamie. Jako artysta multidyscyplinarny zajmuje się malarstwem, rzeźbą, fotografią oraz działaniami w przestrzeni publicznej. W swoich pracach chętnie łączy materiały sztuczne, np. plastik z naturą. Jedna z serii jego realizacji nosi tytuł NES - Never Ending Story (Nigdy Niekończąca się Opowieść). To rodzaj ewoluującej wystawy, złożonej z szeregu odrębnych, oddzielonych czasowo wydarzeń. Każda kolejna ekspozycja z tego cyklu, obok nowych działań, zawiera jakieś elementy z poprzednich prezentacji. W ten sposób zapewniona jest ciągłość akcji, pewne zdarzenia wynikają z poprzednich. 9 lutego w fabsie Marek Sułek również zgromadził kilka eksponatów ze swoich poprzednich akcji. Dwie prace, połączenie malarstwa i fotografii, nawiązywały do pokazywanych wcześniej rzeźb jednorazowego użytku, czyli malowanych ciał. W tym wypadku fotografie pomalowanej modelki umieszczone zostały w centrum zamalowanego szarą farbą płótna. Z ostatnich instalacji pochodził szklany pojemnik z zanurzoną w żelu lalką i niebieski aniołek z masy ceramicznej. Na ścianie, w formie obrazka za szkłem, można było zobaczyć zakonserwowane muchy z techno-biologicznej instalacji "Trans-formacja 2006". Znając zaskakujące pomysły Marka Sułka, związane z odrealnianiem rzeczywistości, wszyscy ciekawi byli, co nowego artysta zaprezentuje tym razem. Myślę, że się nie zawiedli. Nowym elementem cyklu NES była tym razem Maszyna do robienia sztuki - Art Maker, a właściwie do robienia rzeźb. Składała się ona z szeregu tulejek napełnionych pianką PCV i połączonych z nimi prostopadle listewek, uzbrojonych w gwoździe. Przygięcie listewki powodowało przebicie gwoździem tulejki i gwałtowne wydostanie się na zewnątrz pianki PCV, która pęczniała i zastygała w różnych, nieoczekiwanych formach. Każdy mógł stworzyć rzeźbę. I rzeczywiście, chętne osoby z publiczności uczestniczyły w akcie tworzenia obiektu sztuki. Rzeźba powstawała na naszych oczach. Tradycją wernisaży w galerii stowarzyszenia fabs jest rozmowa z prezentującym swoje dzieła artystą. Pytano Marka Sułka, dlaczego często łączy materię naturalną z materią sztuczną, np. plastik i ciało. Artysta tłumaczył, że pokazuje coś, co istnieje w rzeczywistości, tylko w trochę inny sposób. Przecież farbujemy włosy czy malujemy paznokcie. Jego malowanie ciała to jedna z wizji, związanych z kolorem. - Staram się nie używać symbolu - mówi Marek Sułek - używam intuicji. Każdy ma prawo do dowolności odbioru moich dzieł. Artysta przyznaje się do nawiązywania w swoich działaniach do ulicznej sztuki cyrkowej. Na Starym Mieście widzimy czasem żywe rzeźby, pomalowane, stojące nieruchomo postacie. To szuka uliczna, często na granicy dobrego smaku - Staram się tej granicy nie przekraczać - mówi Marek Sułek ale ta sztuka mnie fascynuje. Jest tak "nie fajna", że aż "fajna". Spotkanie z Markiem Sułkiem 9 lutego w galerii fabs było bardzo udane. Mieliśmy okazję zobaczyć dzieło w trakcie powstawania. Była to bardzo interesująca forma sztuki wizualnej, a przy tym wszyscy dobrze się bawili. Jeszcze tylko dwa dni (do 22 lutego) można będzie po uzgodnieniu telefonicznym oglądać Maszynę do robienia sztuki oraz inne dzieła Marka Sułka w galerii Stowarzyszenia Artystów fabs, przy ul. Brzeskiej 7. Tel.: 0505-12-14-17, 0606-92-81-24.
Joanna Kiwilszo
|