|
Burmistrz Smoczyński dementuje W gminach warszawskich zawrzało: po wyborach samorządowych zostaną zwolnieni wszyscy pracownicy. Skąd się wzięła taka karkołomna opinia? Tłumaczy to burmistrz Białołęki, Jerzy Smoczyński: 4 grudnia ub.r. grupa posłów SLD na ręce marszałka Sejmu złożyła projekt nowej ustawy warszawskiej. (Nawiasem mówiąc, NGP o obawach z tym związanych pisze od dawna: likwidacja gmin “wianuszka” jest początkiem recesji na tych terenach, bez względu na określenia, jakich by przy tej okazji użyto). Odebranie samodzielności finansowej, a więc możliwości kształtowania dochodów i wydatków budżetu spowoduje, że to, co od 1994 roku zrobiono dla mieszkańców (wtedy to bowiem zaczęła obowiązywać ustawa warszawska, przyznająca gminom samodzielność w decydowaniu o własnym losie i bycie), zacznie upadać: kogo w m. st. Warszawie jako jednolitej gminie będzie interesowało, czy na ul. Odkrytej np. palą się latarnie, a na ul. Szczęśliwej zapadł się chodnik? Na dodatek, zgodnie z art. 20 wspomnianego projektu ustawy – sejmowy druk nr 164 – w ustępie 2, czytamy: “Z dniem wyborów do rady m.st. Warszawy, pracownicy samorządowi gmin warszawskich, związku komunalnego oraz powiatu warszawskiego stają się pracownikami samorządowymi urzędu m.st. Warszawy”. To jeszcze nie budziłoby kontrowersji, gdyby nie następował po tym ust. 3: ”Stosunki pracy z pracownikami, o których mowa w ust. 2, wygasają z ostatnim dniem miesiąca, w którym upływa 6 miesięcy od dnia opublikowania przez Wojewódzkiego Komisarza Wyborczego wyników wyborów do rady m.st. Warszawy, jeżeli na miesiąc przed upływem tego terminu nie zostaną im zaproponowane nowe warunki pracy lub płacy na dalszy okres lub w razie ich nieprzyjęcia w ciągu 14 dni od dnia ich zaproponowania”. Nie ulega wątpliwości, że każda władza ma swoją kadrę. Nie oznacza to jednak, że wszyscy mają być zwalniani! W gminach pogłoski nabierają gigantycznych rozmiarów, bo przecież każdy lubi wiedzieć, za co może stracić pracę. Na pewno nie wpływa to ani na życzliwość do interesantów, ani na merytoryczne zgłębianie problemów. Na wszelki wypadek, każdy zaczyna szukać alternatywy. I jest to oczywisty, zrozumiały, czysto ludzki odruch. Burmistrz Smoczyński kategorycznie te pogłoski dementuje: przede wszystkim, projektów co do zmiany ustawy warszawskiej było wiele. Wprawdzie SLD wygrał wybory do parlamentu, ale to jeszcze nie przesądza sprawy bytu gmin i wyników wyborów do samorządu gminnego.My nie mamy zamiaru zwalniać nikogo tylko z tego powodu, że będą wybory. O byt gmin będziemy walczyć na każdym dostępnym froncie. Zobowiązali nas do tego mieszkańcy, którzy w konsultacjach społecznych w 92% opowiedzieli się za istnieniem samodzielnej gminy Białołęka, w której chcą żyć. Myślę, że będą o gminę walczyć również wszyscy pracownicy samorządowi - bo każdy chce pracować, a likwidacja gmin oznacza także, że ich miejsca pracy będą poważnie zagrożone. A w tle Trybunał Konstytucyjny.... |