I sesja Białołęki

Pierwsza niedokończona



      Uroczysta, aczkolwiek zaprawiona pewną dozą smutku sesja dzielnicy Białołęka miała niewiele punktów - wszystko wskazywało na to, że po zrealizowaniu porządku obrad szybko się zakończy. Na sali nowe twarze i nowe ugrupowania. Poza niezmienną - na szczęście - Gospodarnością koalicja SLD-UP, Prawo i Sprawiedliwość, Platforma Obywatelska. Na miejscach dla publiczności zasiedli m.in. byli radni, wśród nich Andrzej Półrolniczak z SLD, który reprezentuje teraz Białołękę i Pragę Północ w Radzie Warszawy. Zebrani wysłuchali informacji na temat przebiegu wyborów w Białołęce. Frekwencja wahała się - w zależności od okręgu - od 38 do 44 proc., średnia wyniosła 40,5 proc. Przedstawiciele Gospodarności uzyskali 7 mandatów, PiS-u 6, SLD-UP 5 i PO 4.
      Wyborcy docenili osiągnięcia Jerzego Smoczyńskiego jako burmistrza byłej już gminy - otrzymał największą ilość głosów wyborców, drugi był wiceburmistrz Tadeusz Semetkowski. Wysoko w tym rankingu znalazł się również wiceburmistrz Krzysztof Jeż.
      Wszyscy radni złożyli uroczyste ślubowanie. Po przegłosowaniu porządku obrad Jerzy Smoczyński zgłosił formalny wniosek o przerwę w obradach do wtorku 26 listopada.
      Nowa ustawa o ustroju Warszawy nie precyzuje bowiem, czy radny musi się zrzec swojego mandatu by pełnić np. funkcje kierownicze w jednostkach dzielnicy. W rozmowie z NGP Jerzy Smoczyński powiedział, że nie ma w tej kwestii zgodności. Co innego mówi MSWiA, co innego Państwowa Komisja Wyborcza. - Uprzedzaliśmy, że ta ustawa to bubel i że będzie zamieszanie. Wystosowaliśmy odpowiednie pisma do Kancelarii Prezydenta RP, Kancelarii Sejmu i Wojewódzkiego Komisarza Wyborczego. Jestem pewien, że tydzień wystarczy na jakąś wykładnię zapisu. - powiedział nam Jerzy Smoczyński.

(egu)