|
V sesja Targówka
Budżet – negatywnie 7 marca została dokończona odroczona parę dni wcześniej 5. sesja rady dzielnicy Targówek. Przypomnijmy, że odroczenie związane było z brakiem czasu na zapoznanie się z autopoprawką zarządu do dzielnicowego załącznika do budżetu – komisja budżetu otrzymała ją na krótko przed sesją. Projekt budżetu wraz z poprawkami przedstawiła skarbnik dzielnicy. Dyskusję praktycznie wyczerpało wystąpienie przewodniczącego komisji inwestycji, Witolda Harasima. To niezwykle doświadczony w tej dziedzinie radny, przez minione dwie kadencje wybierany na tę funkcje bez względu na to, jaka koalicja rządziła, z dużym smutkiem stwierdził, że żaden jeszcze budżet nie kosztował go tyle pracy – ponad 5 tygodni. Przede wszystkim dlatego, że trzeba było dokonywać dramatycznych wyborów – z czego można zrezygnować. W stosunku do roku ubiegłego udział wydatków na inwestycje ma się zmniejszyć o 15%, co oznacza stagnację, a nie rozwój dzielnicy. W liczbach bezwzględnych oznacza to, że jeśli w roku 2002 gmina Targówek wydała na inwestycje prawie 72 mln zł, to w roku bieżącym będzie miała na ten cel nieco ponad 33 mln. Radny Harasim szczegółowo omówił poszczególne pozycje, podkreślając jednocześnie, że należy upominać się – także za pośrednictwem radnych w Radzie Warszawy – o realizację zadań, znajdujących się w budżecie miasta na br., jak np. budowa ul. Nowo-Rzecznej do Radzymińskiej wraz z wiaduktem nad torami kolejowymi (było to zobowiązanie w zamian za budowę ZUSOK na terenie Targówka), rozbiórka wiaduktów na Trasie Toruńskiej oraz budowa ekranów akustycznych wzdłuż Trasy Toruńskiej. W sumie Rada dzielnicy Targówek zaopiniowała negatywnie załącznik do zmiany projektu uchwały budżetowej miasta, ponieważ brakuje w nim środków na wymienione w nim cele i wniosła o zwiększenie dochodów o 24,5 mln zł, zwiększenie wydatków bieżących o 8,7 mln, wydatków majątkowych o 15,7 mln oraz o zwiększenie planu przychodów i wydatków zakładów budżetowych o 4,9 mln. Za uchwałą w takim brzmieniu głosowało 21 radnych, 1 się wstrzymał. W ramach interpelacji przewodniczący rady M. Świderski poinformował o liście, który na jego ręce, a także przewodniczącego Rady Warszawy i prezydenta miasta skierował wiceburmistrz J. Wojciechowicz. Rzecz dotyczy kompetencji. Wiceburmistrz w swoim zakresie miał m.in. geodezję i administracje domów komunalnych. Faktycznie jednak – jak napisał w swoim liście – nie ma żadnego wpływu na podejmowane decyzje – odbywają się poza nim. W związku z tym nie czuje się za nie odpowiedzialny. Poproszony o ustosunkowanie się do sprawy, burmistrz Gronkiewicz stwierdził, że rada nie powinna się wtrącać do tego, co robi zarząd, tak, jak zarząd nie wtrąca się do np. składów komisji powoływanych przez radę. Wywołało to burzę – odezwał się nawet milczący zazwyczaj radny P. Waniek, który przypomniał, że to rada powołuje (i zazwyczaj odwołuje) burmistrza, a nie odwrotnie, toteż radni powinni być zawczasu, a nie po fakcie informowani o tym, co dzieje się w zarządzie. Wynika to z uprawnień ustawowych. Dyskusja wokół tego tematu była ciekawa – szkoda, że prawie nie było na sesji mieszkańców. Faktem bezdyskusyjnym jest jednak to, że w obecnej strukturze stolicy radni mogą tylko głosować negatywnie, ale niewiele mogą zrobić.
(egu)
|