|
POzytywnie
Jedność i polityka Sesja Rady Dzielnicy Białołęka z 17 października jest przykładem tego, że "dużej" polityki i partyjniactwa, szczególnie w wykonaniu PiS, nie powinno się mieszać z rzeczywistością samorządową. W trakcie obrad odbyła się dyskusja i głosowanie nad dwoma istotnymi kwestiami. Pierwsza dotyczyła wyrażenia przez radnych opinii na temat wstępnego projektu załącznika Dzielnicy Białołęka do budżetu Warszawy na 2009 rok. Radni wszystkich opcji politycznych jednogłośnie (ewenement w skali Warszawy) poparli ten projekt, uznając, że jest to najlepszy budżet jaki mógł wynegocjować Zarząd Dzielnicy. W imieniu klubu radnych PO pozwolę sobie podziękować za to poparcie, ponieważ jest ono odzwierciedleniem znacznego wzrostu nakładów inwestycyjnych w stosunku do ubiegłej kadencji i przejawem zdrowego rozsądku wśród białołęckich radnych. Niestety, była także ta druga kwestia. Klub Radnych PiS przy poparciu dwóch radnych Porozumienia Wyborczego Gospodarność wprowadził do porządku obrad propozycję stanowiska dotyczącego ograniczenia środków na inwestycje w Dzielnicy Białołęka m.st. Warszawy. W uchwale tej mielibyśmy, jako rada, zaprotestować przeciwko przekazaniu dodatkowych (nie mylić wszystkich) środków na rozbudowę stadionu Legii. Dla tych, którzy nie pamiętają, przypomnę kilka faktów. Już w styczniu 2004 r. Lech Kaczyński, Prezydent Warszawy zadeklarował, że stadion Legii zbuduje miasto. Po dwóch nieudolnie przeprowadzonych i unieważnionych przetargach (w ostatnim przetargu jedyna oferta opiewała na 460 mln zł), we wrześniu 2006 r. Kazimierz Marcinkiewicz, Komisarz Warszawy z nadania PiS obiecywał, że stadion powstanie z funduszy miasta niezależnie od tego, kto będzie właścicielem Klubu Legia. W październiku 2006 r. Hanna Gronkiewicz- Waltz, ówczesna kandydatka na Prezydenta Warszawy, zadeklarowała, że po wygranych wyborach, będzie respektowała i wykonywała ostatnią uchwałę ustępującej Rady Miasta, dotyczącą wybudowania stadionu Legii z miejskich środków. Czytając zaproponowaną propozycję stanowiska można odnieść wrażenie, że została ona napisana na pewno nie przez członków PiS na Białołęce, a z pewnością "narzucona z góry". Obłuda i niespójność tej propozycji wyraża się jeszcze w fakcie, że w jednym miejscu można przeczytać, że protestujemy przeciwko przeznaczeniu dodatkowych środków (PiS zgodził się na rozbudowę stadionu za 360 mln zł), a w drugim miejscu pisze się, że całkowita kwota 480 mln zł przeznaczona na budowę stadionu, podzielona na poszczególne dzielnice, zwiększyłaby ich budżety o ok. 25 mln zł. Efekt dyskusji był taki, że propozycja stanowiska została dorzucona tylko przy czterech głosach sprzeciwu i dwóch wstrzymujących się. Co ciekawe, cześć inicjatorów projektu stanowiska, która podpisała pod wnioskiem o jego wniesienie do porządku obrad, nie poparła go w głosowaniu, a część opuściła obrady nie chcąc się chyba kompromitować. |