|
Zdążyć wydać
chodzi oczywiście o pieniądze, konkretnie na inwestycje. I to nie dlatego, że jest ich za dużo – przeciwnie, ale dlatego, że ze względu na totalną reorganizację miasta wszystkie procedury przetargowe zaczną się praktycznie dopiero teraz, w czerwcu. Tak jest wszędzie, ale bardzo dotkliwie odczuwa to Białołęka, najlepsza w ciągu minionych lat gmina (obecnie dzielnica) na Mazowszu. O tym, co zrobiono, a co się planuje mówi wiceburmistrz Tadeusz Semetkowski. W projekcie budżetu, opracowanym jeszcze w ub. r przez gminę, planowaliśmy 50 mln zł na inwestycje. Po korektach nowych władz miasta zostało 30, na inwestycje w całej Białołęce. Najważniejsza wśród nich jest budowa gimnazjum na Van Gogha, na którą przewidziano 6,5 mln zł. Obawiam się jednak, że nawet po tak znacznym obcięciu środków nie wykorzystamy ich. Wprawdzie dokumentację przygotowaliśmy jeszcze w roku ubiegłym, ale wyłonienie wykonawcy dopiero się rozpoczyna. Jak długo potrwa trudno określić. Szkoda. Trzeba było zrezygnować z budowy przedszkola na Odkrytej, wielu dróg, m.in. odcinka Sprawnej od Odkrytej do Aluzyjnej, który umożliwiłyby uruchomienie tam komunikacji miejskiej do osiedla Dąbrówka Wiślana. (Pisaliśmy o tym w poprzednim numerze NGP; mimo apeli radnych także obecnej kadencji przeznaczone na ten cel pieniądze przepadły, a mieszkańcy ogromnego osiedla Dąbrówka Wiślana muszą dochodzić do Modlińskiej, gdzie zresztą nadal nie ma przystanku – przyp. red.) Nie powstanie też ulica Krokwi i wiele ulic na terenach zielonych, nie zostanie zbudowane oświetlenie ulic, co przecież ma ogromne znaczenie dla bezpieczeństwa. Przez minione lata zbudowano m.in. 80 km wodociągów, przede wszystkim na terenach zielonych, bo przecież wielkie osiedla miały wodę. Choć mówi się, że zaczęliśmy to robić w 1994, to faktyczna budowa zaczęła się prawie 2 lata później – wspomina T. Semetkowski. Tyle bowiem czasu zajęło przygotowanie dokumentacji, a zwłaszcza uzgodnienia z MPWiK, które upierało się przy dużych przekrojach rur. To znacznie podniosłoby zwłaszcza koszty. I całe szczęście, że udało się nam te mniejsze przekroje wywalczyć, bo teraz, przy powszechnym wprowadzeniu liczników wody, jej zużycie niezwykle spadło. Kierowaliśmy się zasadą, że w pierwszej kolejności trzeba udostępnić bieżącą wodę tam, gdzie jej jakość jest najgorsza. Dlatego wodociąg pobiegł ul. Ostródzką i Berensona, Kąty Grodziskie gdzie woda w studniach była fatalna, praktycznie nie nadawała się do użytku. Wodociągowaliśmy też ulice w pobliże centralnej magistrali przebiegającej Modlińską. W najbliższych planach – na ten rok – jest wodociąg w Białołęce Dworskiej, potem w Choszczówce. Przez te lata przybyło 20 tys. mieszkańców już zameldowanych – szacujemy, że 6-8 tys. jeszcze nie dopełniło tej formalności, bo jest w trakcie budowy domu czy zasiedlania w budynku wielorodzinnym. Tych też – m.in. na terenach zielonych – wyrosło parę. Przy Skarbka z Gór wszystkie mieszkania sprzedane są w I etapie osiedla “Dęby”, budowanego przez Dom Development. To kameralne osiedle, budynki – zgodnie z planem zagospodarowania nie przekraczają 15 metrów wysokości – 4 piętra. Ma tam być – póki co – tysiąc mieszkań, ale zaczęła się już budowa drugiego etapu. Obecnie inwestor buduje drogę. Stosunkowo niedaleko jest szkoła na Berensona, którą gmina 5 lat temu zmodernizowała m.in. z myślą o nowych mieszkańcach. Przy Berensona będzie się budowało osiedle firmy Maripol, która niedawno zawiesiła wiechę na pięknym budynku przy Floriańskiej. Te tereny, na których tak ruszyło budownictwo mieszkaniowe, były przedtem własnością osób prywatnych. Ziemia tu jest niskiej klasy, stąd rolnictwo nie przynosiło środków do życia. Teraz wszystko się tu zmienia, właśnie dzięki sprzedaży działek pod nowe domy. Na razie do komunikacji miejskiej trzeba będzie dochodzić do przystanków komunikacji miejskiej, bo linie autobusowe poprowadzone są ul. Kąty Grodziskie i Głębocką. Znacznym ułatwieniem życia będzie budowa planowanej szybkiej drogi Nowo-Wincentego, która właśnie w tej okolicy ma przebiegać, choć termin jej powstania nie jest określony, to jednak zaznaczona jest od dawna w planach. Ten rozwój zarówno tu, jak i po drugiej stronie Modlińskiej nie został zahamowany: przez 8 lat wydaliśmy, jako samodzielna gmina, przeszło 4 tys. pozwoleń na budowę, a w ciągu ostatnich 3 lat dopuściliśmy do użytkowania około 3 tys. mieszkań łącznie (dom jednorodzinny liczy się jako jedno mieszkanie). Bardzo ładne, kameralne osiedle na 600 mieszkań zbudował przy Głębockiej Agroman. Powstało na gruntach po PGR Bródno. Też, o ile wiem, wszystkie mieszkania są sprzedane. Obok przy Ostródzkiej, jednak mamy przykład zawodu ludzi i porażki inwestora: osiedle Draczer. Zapowiadało się ładnie. I etap jest już zamieszkany, drugi zbudowano tylko częściowo, a dalsze etapy nawet nie wyszły z ziemi. Grunty zostały kupione od prywatnych właścicieli, ale w trakcie budowy III etapu nastąpiło bankructwo developera. Obok tego osiedla mamy dwa przykłady ulic – udany i nieudany. Ulica Juranda ze Spychowa, uporządkowana rok temu, z nową jezdnią, chodnikiem i oświetleniem, i zaraz obok – Zbyszka z Bogdańca. Tu nic nie zdołaliśmy zrobić i raczej nie zdołamy. Nie ma tu wody ani kanalizacji, nie ma też praktycznie drogi. Podziały gruntów zrobiono jeszcze przed 1994 r., gdy gmina nie miała na to wpływu. Płoty postawiono samowolnie w liniach rozgraniczających. Teraz w niektórych miejscach trzeba byłoby je przestawiać nawet o 4-5 metrów, co wzbudzi wiele konfliktów. Jedna z bardzo ważnych tegorocznych inwestycji jest skanalizowanie rejonu Białołęki Dworskiej. Podstawą tego planu jest odprowadzenie ścieków z więzienia do oczyszczalni. Obecnie jest tam oczyszczalnia, z której pozostałości trafiają do Kanału Żerańskiego. Nie jest to wystarczające, o czym świadczy smród, niekiedy unoszący się przy Płochocińskiej. Ministerstwo Sprawiedliwości wyasygnowało na ten cel 1,7 mln zł, a w naszym budżecie jest już zapisany 1 mln. Dzięki położeniu tam kanalizacji ciśnieniowej uda się nam skanalizować ul. Ciupagi, Bohaterów, Majorki i Zegarynki, co praktycznie stworzy możliwość skanalizowania wszystkich bocznych ulic Białołęki Dworskiej. Być może te inwestycję będzie wykonywał zakład przywięzienny, co pozwoliłoby na zastosowanie skróconej procedury, związanej z zamówieniami publicznymi. Udało się zrobić bardzo dużo w porównaniu do tego, co było przed 1994 r. Wciąż jednak za mało, w stosunku do potrzeb i oczekiwań mieszkańców. Teraz jednak będzie o wiele trudniej coś obiecywać i dotrzymywać słowa.
(T)
|