|
POzytywnie
Nie życzę sobie... W połowie 2007 r. Rada Dzielnicy Białołęka skierowała do odpowiednich organów m.st. Warszawy wniosek dotyczący przystąpienia do sporządzania miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego na terenach Dzielnicy Białołęka, nie objętych planami zagospodarowania. Stwierdziliśmy wtedy, że rozpoczęcie prac nad przystąpieniem do opracowywania planów zagospodarowania przestrzennego dla obszarów dzielnicy, do tej pory nie objętych stosownymi planami, spowoduje zapewnienie dzielnicy pożądanego ładu urbanistycznego, ukierunkuje jej charakter w taki sposób, aby tereny zielone harmonizowały z istniejącą i planowaną zabudową. Od tego czasu Rada m.st. Warszawy nie podjęła żadnej uchwały o przystąpieniu do sporządzenia jakiegokolwiek nowego planu zagospodarowania przestrzennego na Białołęce, czyli na terenie dzielnicy, w której wydaje się najwięcej pozwoleń na budowę w Warszawie. Zupełnie zlekceważona została także uchwała z 23 listopada 2008 r. w sprawie przystąpienia do sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego obszaru osiedla Henryków - na terenie objętym uchwałą toczy się obecnie postępowanie administracyjne o wydanie wz i zt dla zabudowy Parku Wiśniewo - problem jest bardzo wrażliwy społecznie (http://www.zm.org.pl/?a=park_wisniewo-079). Z tworzonych na podstawie decyzji z poprzedniej kadencji planów dotyczących Białołęki (m.in. mpzp Tarchomina, Brzezin, Białołęki Wsi, Trasy Olszynki Grochowskiej), nie uchwalono do chwili obecnej żadnego. Co interesujące, według harmonogramu prac przesłanego 10 sierpnia 2007 r. do Rady Dzielnicy, przez dyrektora Biura Architektury i Planowania Przestrzennego - p. Marka Mikosa, terminy uchwalenia tych planów miejscowych zostały określone na I poł. 2008 roku. W żadnym z tych przypadków plan nie został jeszcze uchwalony. Usprawiedliwieniem tej sytuacji nie może być fakt uchwalenia 3 października 2008 r. ustawy o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko (Dz.U. z 2008 r. Nr 199, poz.1227), która nakłada nowe, czasochłonne obowiązki przy tworzeniu mpzp, bowiem procedurę zmierzającą do sporządzanych tych planów rozpoczęto co najmniej cztery lata temu. Procedura ta nie powinna trwać dłużej niż 2-3 lata. Mam także pytanie do Szanownych Radnych m.st. Warszawy, miłych sąsiadów gazetowej strony, jaką decyzję będziecie podejmować w sprawie planów mając na uwadze, że znaczna część uwag, przygotowanych przez Radę Dzielnicy, nie została uwzględniona w przygotowanych projektach planów. Uważam jednak, że problem jest gdzie indziej i nie dotyczy samych radnych, ale konkretnych urzędników, którzy odpowiedzialni są za nadzór na przygotowaniem planów oraz za przygotowanie wniosków w sprawie tworzenia nowych. Na początku lutego br., zostałem poproszony przez członka Zarządu Dzielnicy, jako Przewodniczący Komisji Inwestycyjnej, o udział w roboczym spotkaniu z Markiem Mikosem, dyrektorem Biura Architektury i Planowania Przestrzennego w sprawie czterech nowych planów zagospodarowania przestrzennego, które dotyczącą gęsto zabudowanego terenu Białołęki - jakim są Nowodwory i Winnica. Jakież było moje zaskoczenie, gdy przed spotkaniem otrzymałem informację, że urzędnik miasta, Pan Marek Mikos nie życzy sobie udziału w takim spotkaniu jakichkolwiek radnych. Mam wrażenie, że podobny stosunek jest do uwag zgłaszanych do projektów mpzp przez Radę Dzielnicy, w toku opiniowania tych projektów. Może zmieńmy Statut m.st. Warszawy i zabierzmy dzielnicom uprawnienia w tej sprawie. Po co radni dzielnic mają się pałętać po urzędach i interesować tworzonymi planami zagospodarowania. Swego czasu, Pan Marek Mikos, p.o. dyrektora biura architektury i planowania przestrzennego w piśmie z 24 sierpnia ub. r. postawił władzom dzielnicy Białołęka zarzut, że konsultacja z mieszkańcami przez radnych projektów planów zagospodarowania, które zostały przesłane do zaopiniowania przez radę dzielnicy, może być traktowane jako naruszenie procedury zmierzającej do uchwalenia planu. Ciśnie się na usta coś, co nie powinno mieć miejsca w tak szacownych czasopiśmie, więc na tym zakończę. |