Nie te metody

Na gorąco rozmawiamy z Marią Tonderą byłą już wiceprzewodniczącą Rady Dzielnicy Praga Północ

Na ostatniej sesji rady dzielnicy złożyła Pani rezygnację z funkcji wiceprzewodniczącej północnopraskiej rady. Co skłoniło Panią do takiej decyzji?

Moja decyzja jest pochodną wydarzeń, które nastąpiły na tej sesji rady. Związane jest to z odwołaniem z funkcji przewodniczącej komisji edukacji mojej koleżanki klubowej Anny Jurczyńskiej.

Czym spowodowany był wniosek o odwołanie A. Jurczyńskiej?

Od paru miesięcy jako członkowie komisji edukacji otrzymywaliśmy sygnały od zarządu, że nie będzie już pieniędzy na utrzymanie i działalność gabinetów stomatologicznych w szkołach. Z takim kierunkiem polityki zarządu nie zgadzaliśmy się i nie zgadzamy się nadal. Rozumiemy, że nie jest to zadanie, które winno być finansowane ze środków oświatowych, ale dobro naszych dzieci jest nadrzędne. Za poprzedniej kadencji też nie było to zadanie dzielnicy, a mimo to dzięki dobrej woli poprzednich zarządów środki na bezpłatną opiekę stomatologiczną w szkołach znajdowały się. Ponadto pod koniec ubiegłego roku szkolnego dowiedzieliśmy się, że zostaną ograniczone w dużej mierze środki na zajęcia pozalekcyjne i dodatkowe godziny nauczania. Troska o dobro publiczne spowodowała, że na jednej z posiedzeń komisji edukacji jej przewodnicząca Anna Jurczyńska zaproponowała przyjęcie stanowiska komisji w tej sprawie, zbieżnego z naszym późniejszym apelem. Komisja edukacji, w której większość mają przedstawiciele rządzącej na Pradze koalicji PO i PiS to stanowisko odrzuciła. Nie zostało nam więc nic innego, jak odwołanie się do opinii publicznej. Na bazie stanowiska sformułowaliśmy więc apel o poparcie, w którym zwróciliśmy się do rodziców uczniów jako głównych zainteresowanych.

Z jakim odzewem spotkała się wasza inicjatywa?

W krótkim czasie apel podpisało około tysiąca mieszkańców Pragi. Uzbrojona w takie argumenty koleżanka Jurczyńska odczytała go i wręczyła wraz podpisami na sesji rady burmistrzowi Sosnowskiemu.

Jaka była reakcja na apel?

Brutalna. Pięciu radnych PiS i PO (członkowie komisji edukacji), którzy poprzednio nie chcieli poprzeć tego stanowiska, złożyło wniosek o odwołanie z funkcji przewodniczącej komisji koleżanki Jurczyńskiej. Kuriozalne jest to, że wśród osób, którzy poparli wniosek na sesji była trójka lekarzy.

Pani zdaniem wniosek ten był nieuzasadniony?

Oczywiście. Nieważne czy jeden radny, czy grupa radnych ma prawo do odwołania się do opinii publicznej. Wszak jesteśmy mandatariuszami społecznymi, zobowiązanymi do obrony interesów naszych wyborców. Nikt nie ma prawa ingerować w wykonywanie mandatu radnego, nawet, jeżeli ta inicjatywa nie podoba się rządzącym. Do opinii publicznej odwoływaliśmy się również niedawno w obronie oddziału ginekologii i położnictwa w Szpitalu Praskim. Tamta inicjatywa zyskała jednogłośne poparcie rady dzielnicy. W obydwu przypadkach chodzi przecież oto samo, niedopuszczenie do ograniczenia dostępności do bezpłatnych usług medycznych.

Po Pani rezygnacji klub radnych SLD opuścił posiedzenie Rady.

Reakcja klubu była naturalna, moja rezygnacja także, tym bardziej, że ja również i to na pierwszym miejscu apel ten sygnowałam. Jeżeli rządząca koalicja PiS - PO i Prawica Razem uważa, że będzie mogła zabronić radnym SLD dbania o interesy mieszkańców tej dzielnicy to się grubo myli.

Czy według Pani radni rządzącej koalicji źle dbają o interesy mieszkańców Pragi?

Moim zdaniem tak. Dam przykład: jeżeli dwoje lekarzy - członków komisji zdrowia bezkrytycznie popiera projekt budżetu na 2004 rok, w którym nie ma złotówki na wsparcie publicznej służby zdrowia to coś jest nie tak. W poprzednich latach takie środki były. To samo dotyczy bezpieczeństwa.

Co Pani zamierza dalej?

Zamierzam nadal wypełniać mandat radnego na rzecz mieszkańców Pragi bez względu na to czy będzie się to podobało aktualnej władzy, czy nie i żadne tego typu reperkusje jak na tej sesji mnie nie zastraszą. Bo tak naprawdę, co udowodniłam swoją rezygnacją, nie chodzi mi o piastowanie funkcji, lecz działanie na rzecz Pragi i jej mieszkańców, którzy obdarzyli mnie swoim zaufaniem wierząc, że będę zawsze miała na uwadze ich dobro.

Po Pani rezygnacji i wyjściu klubu radnych SLD burmistrz Sosnowski stwierdził, że źle się stało.

Być może, nie byłam tego świadkiem. Nie wiemy także, co burmistrz Sosnowski miał na myśli. Sądzę jednak, że nie przewidziano naszej reakcji. Rządząca koalicja myślała, że jeśli ukarze jednego z naszych radnych za działalność na rzecz mieszkańców, niezgodną z wolą obecnego zarządu, to nas zastraszy i zamknie usta. Burmistrz Sipiera wielokrotnie miał “problemy” z radnymi SLD na posiedzeniach komisji edukacji. Znaleziono więc proste rozwiązanie: odwołać przewodniczącą komisji z SLD za zadawanie trudnych pytań i umożliwianie swobodnych wypowiedzi wszystkim radnym, co nie zawsze było wygodne dla zarządu. Pretekst lepszy lub gorszy zawsze można znaleźć.

rozmawiała
Danuta Chmielewska