Rok burmistrza Sosnowskiego


      Od roku jesteśmy pilnymi obserwatorami działań władz dzielnicy Praga Północ i jej burmistrza Roberta Sosnowskiego. Nie dlatego, że znamy go jeszcze z pracy w urzędzie dawnej Gminy Targówek, ale dlatego, że taka jest rola gazety lokalnej, a burmistrz jest osobą publiczną i powinien odpowiadać na pytania dotyczące życia dzielnicy.
      Na egzaminie „Życia Warszawy” w grudniu ubiegłego roku ze znajomości dzielnicy i problemów samorządowych nowy włodarz Pragi wypadł średnio. Na zadane pytania przeważały odpowiedzi „nie wiem”, „nie odpowiem”.
      Kompromitacja nastąpiła w trakcie rozmowy o zabytkach starej Pragi z Gazetą Wyborczą (GW 14 01 03). Na pytanie zadane przez dziennikarzy, jakie zabytki tej dzielnicy są Panu najbliższe pada odpowiedź „Na pewno ogród zoologiczny”. Poza tym, jak we wcześniejszej wypowiedzi padają stwierdzenia. „nie wiem”, „nie potrafię odpowiedzieć”, „tego jeszcze dokładnie nie wiem”.
      Problematyka zabytków i rewitalizacji zabudowy Ząbkowskiej przewijała się na łamach prasy zarówno w lutym, jak i marcu. Burmistrz Sosnowski okazał się być konsekwentny, żadnych pomysłów poprzedników kontynuował nie będzie.
      W marcu burmistrz dał się namówić na rozmowę z lokalną gazetą – „Czasem Warszawskim” gdzie mówiąc o przebiegu Trasy Tysiąclecia powiedział: “Będę zabiegał o rozważenie możliwości połączenia Pragi Południe z nami na wysokości ronda Wiatraczna” ???
      Rozbrajającą szczerość burmistrz wykazał na pytanie zadane mu przez dwutygodnik “Praga” o jego osiągnięcia i porażki. Pan Sosnowski o swoich sukcesach po roku działalności powiedział: „Do sukcesów należy zaliczyć przede wszystkim pełną wiedzę, jaką obecnie posiadamy na temat wszystkich spraw dotyczących dzielnicy”. Jakby trochę mało. Kadencji może nie starczyć, by od wiedzy, poprzez analizę, dojść do działań... Na razie nic nie zrobiono, oprócz zwiększenia liczby pracowników. I to głównie o nowych – co nie znaczy, że bardziej kompetentnych. Jako gazetę lokalną niepokoiło i niepokoi nas wiele spraw, które słusznie oburzają mieszkańców, m.in. totalny brak środków na usuwanie zagrożeń budowlanych, niewykonanie żadnego ruchu w sprawie remontu Ząbkowskiej, choć sam prezydent przyznał na to środki, zamknięcie gabinetów dentystycznych w szkołach, wątpliwe wyniki przetargów na Pradze. O tym wszystkim pisaliśmy, ale chcieliśmy poznać opinię samego burmistrza. Czasy się zmieniły, pytania muszą być przedstawione zawczasu, toteż, zgodnie z życzeniem, wysłaliśmy je faksem trzy tygodnie temu. Raczej nie były zbyt trudne, chyba Czytelnicy się z tym zgodzą. Oto one:

1. Od wyboru Lecha Kaczyńskiego na stanowisko prezydenta stolicy i od wyboru Pana na stanowisko burmistrza dzielnicy minął rok. Co w tym czasie zmieniło się na Pradze Północ?

2. Jak Pan ocenia działania swojego poprzednika na stanowisku burmistrza?

3. Z rankingu dzielnic Gazety Wyborczej wynika, że w ostatnich dwóch latach Praga Północ awansowała na piąte miejsce - z piętnastego. Czy uda się utrzymać tę dobrą pozycję?

4. Jaka jest Pańska wizja rozwoju Pragi Północ?

5. Jakie inwestycje w dzielnicy są według Pana priorytetowe?

6. Co jest największym problemem dzielnicy?

7. Jakie są Pańskim zdaniem przyczyny narastającego konfliktu w radzie dzielnicy pomiędzy rządzącą koalicją a opozycyjnym SLD?

8. Burzę w radzie dzielnicy wywołała ostatnio sprawa gabinetów stomatologicznych w szkołach. Czy uważa Pan, że praska młodzież powinna korzystać z bezpłatnych usług dentystycznych w szkołach?

9. Czy nie odczuwa Pan pewnego dyskomfortu po ujawnieniu informacji, że Pański Ojciec, radny dzielnicy Białołęka prowadzi działalność gospodarczą niejako z rekomendacji Urzędu Dzielnicy Praga Północ, któremu Pan szefuje?

      Czy Panu burmistrzowi nie podobał się kolor włosów dziennikarki? Choć to nie to – bo przed oblicze najważniejszego się nie dostała. Została zastopowana na szczeblu biura zarządu przez naczelnika, który nie powinien pełnić tej funkcji. Chwała urzędnikom, że tak bronią swego burmistrza przed natrętnymi dziennikarkami.
      Zapominacie Panowie jednak, że jawność życia publicznego jest wymogiem numer jeden. Na naszych łamach wypowiadali się burmistrzowie i dyrektorzy ze wszystkich partii politycznych, począwszy od wybranych jeszcze przez Komitety Obywatelskie, jak z AWS, Unii Wolności, SLD, Platformy Obywatelskiej, Ugrupowania “Gospodarność”, a także – PiS, ale – z Targówka. Mieszkańcy, także dzięki dziennikarzom, powinni wiedzieć co dzieje się w dzielnicy. Za nasze podatki macie Panowie pensje i przez mieszkańców zostaliście wybrani. I to mieszkańcy właśnie was zweryfikują. Szkoda, że dopiero za trzy lata. Jedno jest pewne: zdobycie władzy na Pradze zaskoczyło PiS. Nie ma do chwili obecnej żadnej koncepcji sprawowania powierzonego przez społeczeństwo mandatu, oprócz ogólników typu “jedno miasto jeden budżet” powtarzanych przez burmistrza do znudzenia na sesjach rady. Jedno realizowane jest z całą konsekwencją – kadry. Burmistrz, a właściwie jego zastępca, bo tak naprawdę to chyba były starosta pruszkowski, obecnie wiceburmistrz Zbigniew Sipiera, wykorzystując młody wiek i niedoświadczenie swojego nominalnego szefa, rozdaje karty na Pradze i konsekwentnie otacza się swoimi ludźmi. Opinia publiczna winna być informowana o aktualnych zamierzeniach władzy lokalnej. Choćby dlatego, żeby móc przeciwko nim zaprotestować. Jawność życia publicznego traktujmy jako dogmat a nie jak pobożne życzenie.
      Postanowiliśmy zatem jako redakcja napisać o całej sprawie, a zwłaszcza o lekceważeniu elementarnych norm prawnych do przełożonego burmistrza Sosnowskiego – prezydenta m.st. Warszawy Lecha Kaczyńskiego. Być może to wystarczy. W razie czego – dalsza droga prawna powinna być znana panu Sosnowskiemu – jeśli nie, zawsze ma doradców prawnych, którzy odpowiednie przepisy przełożą mu na zrozumiały język.

Redakcja