|
POzytywnie
Apolityczni politycy No i weszliśmy oficjalnie w okres kampanii wyborczej. Zaczął się czas opowiadania przez niektórych polityków bzdur, uznając, że maksyma głównego propagandzisty PIS, Jacka Kurskiego - "ciemny naród to kupi" - okaże się słuszna. W ostatni weekend, Katarzyna Munio, wiceprzewodnicząca Zarządu Warszawskiego Stronnictwa Demokratycznego oraz członkini Zarządu Głównego SD rozpoczęła swoją kampanię pod hasłem "Odbierzemy Warszawę partiom". To dość groteskowe, gdy słyszy się to z ust osoby, która była szefową jednego z kół dzielnicowych Platformy Obywatelskiej, a następnie uznała, że SD to idealne miejsce do walki z "partyjniactwem w Warszawie." No, ale żeby w Warszawie było mniej partyjniactwa, to, jak dowiadujemy się z materiału TVN Warszawa, Pani Katarzyna Munio będzie chciała zwiększyć liczbę radnych w dzielnicach i ograniczyć "janosikowe". Co do liczby radnych, to raczej nonsensowna propozycja. Przy obecnych kompetencjach dzielnic powinno być ich raczej mniej. Co do "janosikowego" - pełna zgoda. Jest jednak w obu propozycjach mały problem. Żeby to zrobić, trzeba zmienić ustawy. Jestem tolerancyjny co do różnych poglądów. Nie lubię jednak jednego i dotyczy to każdej sfery życia. Obiecywanie przez kogokolwiek czegoś, na co nie ma wpływu, to czysta obłuda, żeby nie nazwać tego inaczej. Kończy się obecna kadencja samorządowa, więc czym bliżej jesiennych wyborów, tym więcej pojawia się ludzi aspirujących do miana "apolitycznych działaczy" z mnóstwem pomysłów i inicjatyw. Ich diagnoza sytuacji jest prosta: dzisiejszy samorząd jest ponoć zły, bo "upartyjniony", a władze i większość samorządowa słuchają się "partyjnej góry", a przecież jest źle; drogi i szkoły nie są budowane, nie respektowane są potrzeby mieszkańców, ogólnie mówiąc: katastrofa!... Antidotum na to jest: trzeba wybrać prawdziwych społeczników, mających z reguły w nazwie ugrupowania "wspólnota samorządowa", którzy zmienią to wszystko i nastanie wówczas wielki "boom inwestycyjny", a Białołęka i inne dzielnice będą krainą mlekiem i miodem płynącą... Osobiście też nie podoba mi się obecny ustrój m.st. Warszawy, w którym dzielnice to już nie gminy. Też chciałbym, aby w Polsce samorząd wybierano w jednomandatowych okręgach wyborczych (obecnie tak jest w gminach do 20 tys. mieszkańców). Żyjemy jednak w takiej a nie innej rzeczywistości prawnej, która przed wyborami samorządowymi się już nie zmieni. Chciałbym więc na wstępie kampanii samorządowej zaapelować do kandydatów każdego szczebla, aby nie obiecywali mieszkańcom rzeczy, których nie mogą zrealizować jak np. pomysł Pani Katarzyny Munio zbudowania w Warszawie w ciągu 3,5 miesiąca 20 przedszkoli. Cały proces inwestycyjny budowy przedszkoli w systemie modułowym (vide: doświadczenia Dzielnicy Targówek) trwa po prostu znacznie dłużej. Zawsze staram się pisać o konkretach. Jako że dobiega końca obecna kadencja samorządowa, zachęcam Czytelników do zapoznania się ze znajdującym się na mojej stronie internetowej http://piotrjaworski.waw.pl/wp-content/uploads/2010/09/Folder-informacyjny.pdf materiałem informacyjnym Koła PO Białołęka, dotyczącym inwestycji w latach 2006-2010. Tam są same fakty bez zbędnej propagandy. |