XX sesja Rady Dzielnicy Praga Północ
Ofensywa PiS

Kolejna praska sesja została zwołana, jak wiele poprzednich, z inicjatywy grupy radnych. Tym razem byli to radni opozycyjnego PiS. Nie jest to nowa strategia walki politycznej, ale strategia coraz szerzej stosowana przez PiS nie tylko na Pradze, ale i w całej Warszawie. Znaleźć problem, nagłośnić go, napiętnować PO i nie podejmować żadnych decyzji, to w skrócie cała taktyka strategii. Początkowo, jak wynikało z zaproponowanego porządku obrad, radni PiS zamierzali się pastwić nad stanem i stopniem realizacji inwestycji w dzielnicy oraz polityką kadrową zarządu. W tak zwanym międzyczasie pojawił się w rozumieniu radnych PiS kąsek bardziej smakowity, który stał się głównym przedmiotem obrad. Problemem, który radni PiS próbowali cynicznie wykorzystać na sesji rady, jest sprawa dożywiania dzieci w praskich placówkach oświatowych. Do końca ubiegłego roku na Pradze z darmowego dożywiania korzystało ponad 1400 dzieci, przy czym funkcjonowały dwa źródła finansowania posiłków. Pierwszym z nich jest zasiłek przyznawany przez OPS, o który muszą wystąpić rodzice dziecka, a na dodatek spełniać określone kryteria finansowe. Drugim źródłem były środki będące w dyspozycji wydziału edukacji, uruchamiane na wniosek pedagoga szkolnego w dużo łatwiejszej procedurze. Od początku bieżącego roku to drugie źródło wyschło wskutek czego na Pradze prawie 700 dzieci utraciło możliwość korzystania z darmowych posiłków. Problem wcześniej sygnalizowany na komisji edukacji, na sesji rady postanowili eksploatować radni PiS.

Padały gromkie słowa o głodujących dzieciach, cytowano słowa premiera Tuska, że żadne dziecko w Polsce nie powinno być głodne. Radni PiS ciskali gromy na PO, zarząd dzielnicy, dostało się wiceburmistrzowi Buczyńskiemu. Wszystko do chwili, gdy radny Tondera (SLD) przypomniał, że zmiana sposobu dystrybucji środków na dożywianie dzieci została zapisana w ustawie o systemie oświaty z IX 2007 roku za rządów PIS, gdy premierem był Jarosław Kaczyński.

Po takim dictum radni PiS stracili zainteresowanie dalszą dyskusją na ten temat i przegłosowali wniosek o przerwę w obradach rady do 30 maja. Przerwa została ogłoszona nie po to, aby dogłębnie zbadać problem dożywiania dzieci, tak mocno eksploatowany przez radnych PiS ponad godzinę na sesji, ale po to, by radni - inicjatorzy sesji z PiS mogli się zapoznać z dość dużą ilością materiałów dotyczących kolejnego punktu debaty, czyli inwestycji przygotowanych przez zarząd. Panie i Panowie radni, a co z problemem dożywiania?

DCH
4412