O równość szans


      Po raz pierwszy w historii praskich organizacji pozarządowych, jedna z nich zorganizowała konferencję w parlamencie RP. 2 lutego z inicjatywy Stowarzyszenia "Otwarte Drzwi" i sejmowej komisji polityki społecznej, w Sali Kolumnowej gmachu Sejmu, odbyła się konferencja O równość szans dla dzieci i młodzieży niepełnosprawnej. Patronat nad spotkaniem objął Jan Król, wicemarszałek Sejmu.
      Z punktu widzenia prawodawstwa sytuacja osób niepełnosprawnych w ostatnich latach znacznie się poprawiła. Według Joanny Staręgi - Piasek, pełnomocnika rządu ds. niepełnosprawnych, ochrona praw osób niepełnosprawnych jest zadowalająca. Wiele do życzenia pozostawia praktyczna realizacja i możliwość egzekwowania tych praw. Różnego rodzaju niepełnosprawnością dotkniętych jest w Polsce 3,6 procent dzieci w wieku do 15 roku życia, 80 procent to upośledzenia umysłowe. Tym dzieciom trzeba stworzyć szansę nauki w szkołach specjalnych. Cóż z tego skoro na wsi jest tych szkół zaledwie 160 (na ogólną liczbę 800 w całym kraju). 20 procentom dzieci z innymi niepełnosprawnościami trzeba dać możliwość zdobycia wykształcenia - najpierw średniego, potem wyższego. Wchodzącym w dorosłe życie należy zapewnić pracę na odpowiednio przygotowanym stanowisku. I w szkołach i na uczelniach, i w miejscach pracy wciąż występują bariery architektoniczne - często nie do pokonania dla osób na wózkach. Brakuje bazy dydaktycznej dla osób głuchych i niewidomych. Grażyna Staniszewska, posłanka UW powiedziała, że niepełnosprawność nie może być przeszkodą w robieniu kariery - Sama jestem od czwartego roku życia niepełnosprawna, a mimo to od jedenastu lat jestem posłanką. Każdy rodzaj edukacji dla niepełnosprawnych jest inwestowaniem w ich samodzielność. Jeśli stworzy się im odpowiednie warunki mogą wiele osiągnąć. Według mnie dostęp do internetu to wielka szansa dla niepełnosprawnych, przypominam akcję posłów ze wszystkich opcji politycznych, dzięki której szkoły dostały w ciągu trzech lat 60 tys. komputerów. - powiedziała posłanka. Grażyna Staniszewska zauważyła, że PFRON zbyt masywnie inwestuje w miejsca pracy dla dorosłych niepełnosprawnych, zbyt mało uwagi poświęcając przygotowaniu szkół do przyjęcia dzieci i młodzieży niepełnosprawnej. Piotr Pawłowski, prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Integracji przypomniał, że osoby niepełnosprawne wciąż mają w znaczący sposób ograniczony dostęp do edukacji. - Wielu chce studiować, tyle że nie są oni w stanie zdać egzaminów wstępnych na uczelnie. Niepełnosprawni muszą normalnie funkcjonować, a nie ciągle prosić - o podjazd, tłumacza języka migowego, psa przewodnika. To wszystko powinno być normalnie, bez proszenia. Dlatego w sejmie powinna powstać grupa, która zadba o respektowanie praw osób niepełnosprawnych. - powiedział Piotr Pawłowski.
      Wszyscy byli zgodni co do tego, że system edukacji powinien być bardziej elastyczny i wyrównywać możliwości zdobywania wiedzy. Szansę powinni mieć i ci najzdolniejsi i ci najsłabsi. Rodzice osób niepełnosprawnych opowiadali o perypetiach szkolnych swoich dzieci. Często zdarza się tak, że dziecko kończy normalną szkołę podstawową, nie radzi sobie w liceum, nie może podjąć nauki w szkole zawodowej ze względu na niepełnosprawność, na edukację w szkole specjalnej jest zbyt zdolne. Efekt - nastoletni rencista. - To właśnie skutek sztywnego systemu szkolnego. Brakuje oferty edukacyjnej, w której każde dziecko znalazłoby coś dla siebie i uczyło się na takim poziomie, z jakim jest w stanie sobie poradzić. - mówiła Iwona Grzesińska, psycholog ze Stowarzyszenia "Otwarte Drzwi".
      O swoich problemach opowiadali również sami niepełnosprawni. Przychodnie rehabilitacyjne bez podjazdów, uczelniane windy, w których nie mieszczą się wózki inwalidzkie, konieczność ciągłego zmagania się z drobnymi, ale jakże dokuczliwymi niedogodnościami. - Trzeba po prostu mieć osobę chorą w rodzinie żeby spojrzeć jej oczami i zrozumieć. - powiedział jeden z niepełnosprawnych uczestników konferencji.

(egu)