Apetyt na życie


      Mieszkanie na Targówku jest niewielkie, ale urządzone z dużym smakiem, dopracowane w każdym szczególe, kolorowe i bardzo pogodne. Już od progu czuje się tu dobrą atmosferę. Czarnowłosy, czarnooki, subtelny chłopiec szczerym i zdecydowanym ruchem podaje mi silną dłoń. Porusza się o kulach.
      Nie przejawia zwykłego w tym wieku zażenowania, jest otwarty, kulturalny i sprawia wrażenie człowieka, który wie czego chce. Pierwsze wrażenie nie myli - Zbyszek Wyganowski ma trzynaście lat, ale niejeden dorosły mężczyzna mógłby brać u niego lekcje zdyscyplinowania i odpowiedzialności. Informuje mnie, że mama poszła po młodszego brata - Krzysia i w najmniejszym stopniu nie jest stropiony kiedy mówię, że chcę z nim właśnie rozmawiać, i że długo szukałam z nim kontaktu. Pytam o szkołę i plany na przyszłość - Jestem w szóstej klasie szkoły podstawowej przy Hieronima. Reaguję zdziwieniem, przecież szkoła nie jest integracyjna. - To nie szkodzi, wchodzę o kulach po schodach, a kolega wnosi mój wózek. Jestem dobrym uczniem, nie celującym. Teraz jest inna skala ocen, dobra jest druga w kolejności. Tak, świadectwo jest chyba z paskiem. Trenuję szermierkę i koszykówkę na wózkach, chciałbym uczyć się w gimnazjum przy Gwiaździstej, miałbym blisko do klubu IKS AWF. Proszę o rozszyfrowanie skrótu - Integracyjny Klub Sportowy Akademii Wychowania Fizycznego.
Jestem w nim najmłodszym zawodnikiem i w ogóle najmłodszym szermierzem w Polsce. Na treningi, dwa razy w tygodniu, wożą mnie rodzice albo dziadek. Jeżdżę na zawody - jestem siódmy, ósmy w Polsce na trzydziestu szermierzy na wózkach biorących udział w zawodach. W zeszłym roku brałem udział w Pucharze Świata w Szermierce, to było w Budapeszcie. Na czterdziestu ośmiu zawodników zająłem 23 miejsce. W tym roku jadę z klubem na zawody do Włoch, na Węgry i do Niemiec. Mam dwa puchary zdobyte w szermierce i medale z olimpiad dla osób niepełnosprawnych. Na treningi koszykówki na wózkach w Klubie Sportowym Niepełnosprawnych "Start" jeżdżę też dwa razy w tygodniu. Byłem najmłodszym zawodnikiem, ale niedawno pojawił się ośmioletni chłopiec. W Mistrzostwach Polski moja drużyna zajęła raz pierwsze, raz drugie miejsce. W tym roku jedziemy na Mistrzostwa Europy do Niemiec.
- Pytam jak radzi sobie w czasie wyjazdów bez rodziców, czy nie tęskni - Nie, przecież wiem, że wrócę do domu. Nie myślę o tym, że z czymś sobie nie poradzę, bo po prostu nie ma takich rzeczy. W czasie wakacji w zeszłym roku nie byłem w domu parę tygodni - najpierw kolonie, potem obóz sportowy.
- Waham się zadając następne pytanie, jak się okazuje niesłusznie. Trudno jest pytać co czuł kiedy kilka lat temu dowiedział się, że nie będzie chodził, czy się nie załamał.
- Nie załamałem się, w ogóle o tym nie myślałem, chciałem jak najszybciej zacząć żyć normalnie, to było najważniejsze. Pytam czy nie czuje, że właściwie paradoksalnie życie zaczęło się dla niego w momencie, gdy dowiedział się o chorobie. - Tak było - przedtem żyłem jak wszyscy, chodziłem do szkoły, biegałem z chłopakami po podwórku, nie myślałem w ogóle o sporcie. Teraz trenuję, jeżdżę na zawody, ciągle kogoś poznaję. Mam wielu kolegów, szczególnie przyjaźnię się z Arturem z mojej klasy. W tym mieszkaniu jesteśmy dopiero dwa i pół tygodnia, a już poznałem drugiego Artura, Magdę i Asię. Tutaj mieszka się o wiele lepiej - parter, budynek jest przystosowany dla osób niepełnosprawnych. Znam też wiele ważnych dorosłych osób, ale o tym lepiej opowie mama - o chyba właśnie idzie, przepraszam, muszę otworzyć ...
      Tak więc naszą rozmowę przerywa wejście babci, mamy i małego Krzysia. Babcia wita się ze Zbyszkiem, który zupełnie inaczej niż chłopcy w jego wieku reaguje na jej serdeczności - nie jest zniecierpliwiony. Mama jest delikatną, kruchą blondynką, a jasnowłosy Krzyś na wszystkie sposoby zaznacza swoją obecność, intuicyjnie wyczuwając, że nie on jest dzisiaj najważniejszą osobą. - Rzeczywiście Zbyszek zna sporo ważnych osób, był z wizytą w Ratuszu u prezydenta Pawła Piskorskiego, udzielał mnóstwa wywiadów - dla ... Naszego Bródna, Echa Nadwiślańskiego, dla Płomyczka, Super Expressu, Trybuny, Anteny, dla stacji telewizyjnych - TVP1, TVN, WOT, RTL7, występował w Teleranku i w Mini Maxie - mówi Urszula Wyganowska, mama Zbyszka.
      Przystępujemy do oglądania dyplomów i zdjęć. Zbyszek nie powiedział ani słowa, że miał spore osiągnięcia w konkursach recytatorskich - ostatnio trochę je zaniedbał, ma zbyt wiele zajęć. Poza treningami trzy razy w tygodniu chodzi na rehabilitację, na kurs komputerowy i na dodatkowe lekcje angielskiego.
      - Jest niesłychanie szybki, aktywny i odważny, odziedziczył te cechy po tacie. Nigdy nie miał żadnych pretensji do nikogo - do Boga, do życia, do nas z powodu tego co się z nim stało. Nie usłyszeliśmy słowa skargi kiedy pół roku spędził na łóżku pionizacyjnym. Na wózku wyczynia cuda. Jeździ konno, świetnie pływa. (E, wcale nie tak świetnie - protestuje Zbyszek. - Do niedawna mieszkaliśmy na trzecim piętrze, w budynku bez windy - kilka razy dziennie wspinał się i schodził po schodach. Nie ma żadnych zahamowań, zna swoje prawa - na przykład kiedy sam jedzie autobusem prosi kierowcę o wysunięcie platformy, wjeżdża wózkiem i spokojnie jedzie. Potrafi świetnie wyręczyć mnie w załatwianiu różnych spraw, na przykład przez telefon, o wszystkim pamięta, jest zorganizowany. Testuje programy telewizyjne dla dzieci, żeby ustrzec brata przed przemocą - po obejrzeniu kilkuminutowego fragmentu Pokemonów zadecydował, że czteroletni Krzyś nie może tego oglądać. - mówi Urszula Wyganowska. Krzyś właśnie prosi Zbyszka o wycięcie jakiegoś papierowego elementu. - To nie tak - dyryguje. Zbyszek ze spokojem wycina dalej. - Bardzo kocham Krzysia, jest świetny. Bardzo lubi kibicować mi na zawodach. Mówiła pani, że mieszkanie jest ładne - to wszystko wymyśliła mama. Zaczęła studiować pedagogikę opiekuńczą, dobrze się uczy i dużo, dostaje piątki. Mama Zbyszka chciałaby po studiach podjąć pracę z dziećmi, przede wszystkim z niepełnosprawnymi dziećmi. - Mam wiele własnych doświadczeń i przemyśleń, wbrew pozorom potrafię być bardzo twarda, kiedy trzeba i kiedy jest to dla dobra dziecka. Zbyszek potwierdza. Rozmawiamy jeszcze o innych zamiłowaniach Zbyszka oglądając m.in. zdjęcia z rodzinnej wycieczki do Paryża. Jedno z nich jest szczególne - Zbyszek z tatą w jakiejś gondoli, która z dużą szybkością spada pionowo w dół. Obaj mają ten sam wyraz twarzy - zachłanny wręcz apetyt na życie. Na tym zdjęciu są dwaj mężczyźni, dla których nie ma rzeczy niemożliwych.
      Zbyszek lubi historię, fizykę, język polski, słucha rapu i rocka w najlepszym polski wydaniu - Jam, Perfect, Budka Suflera. Przy komputerze spędza dziennie rozsądną godzinę, lubi wędrować po internecie i jak wszyscy chłopcy w jego wieku lubi gry komputerowe. Ma papużkę i rybki, marzy o rottweilerze. Długo jeszcze rozmawiamy, obserwuję Zbyszka. Nie widzi niczego nadzwyczajnego w swoim zaraźliwym optymizmie i zupełnie nie zdaje sobie sprawy, że śmiało mógłby być idolem wielu znudzonych życiem i zblazowanych młodych ludzi, którym nic się nie chce i nie widzą sensu w przejawianiu jakiejkolwiek konstruktywnej aktywności. Kiedy mówię, że w Stanach Zjednoczonych już dawno wykorzystano by jego talent do zjednywania sobie ludzi i zdejmowania piętna cierpiętnictwa z osób niepełnosprawnych na wielkich spotkaniach z tysiącami, gdzieś na stadionach - reaguje we właściwy sobie sposób - Fajnie, zróbmy to. Taki właśnie jest Zbyszek ...


Elżbieta Gutowska



   

Żeby powiększyć miniaturę kliknij na niej