-
Praga Północ kojarzy się z dwoma miejscami: Bazarem Różyckiego oraz z ZOO - powiedział dyrektor Zarządu
Dzielnicy Praga Północ Ireneusz Tondera, wręczając medal dyrektorowi Warszawskiego Ogrodu Zoologicznego
Maciejowi Rembiszewskiemu - zdjęcie na str. 5. ZOO zostało docenione za działalność edukacyjną i
przyczynianie się do poprawy wizerunku Pragi. Na uroczystości wręczenia medalu obecnych było wiele osób
związanych z Ogrodem przez swoje zaangażowanie i pracę społeczną.
Przybyli tam przede wszystkim sponsorzy, wspomagający od lat Ogród hojnymi datkami, znani aktorzy,
nieobojętni na los dzikich zwierząt, którzy prowadzili zbiórkę pieniędzy, a nawet nowożeńcy - państwo
Barbara i Czesław Kwiatkowscy - martwiący się brakiem słonia w naszym ZOO. Przynieśli oni sporą sumę
pieniędzy, którą zebrali, prosząc swoich weselnych gości, aby gotówkę przeznaczoną na kwiaty wrzucili do
puszki z napisem „SŁOŃ”. Nie mogło też zabraknąć nikogo z sympatyków Fundacji Rozwoju Warszawskiego Ogrodu
Zoologicznego „Panda”. Fundacja ta powstała w sierpniu 1991 roku z inicjatywy dyrektora ZOO, który do dziś
jest przewodniczącym Rady Fundacji.
To właśnie dzięki staraniom takich ludzi warszawskie ZOO całkowicie zmieniło swoje oblicze. Przebudowano
herpetarium (pomieszczenie dla węży), zbudowano przepiękną ptaszarnię z przestronną salą wolnego lotu. Buduje
się nową słoniarnię i ogromny wybieg zwany „Krainą Australijską”, gdzie zamieszkają kangury, strusie emu,
kazuary i czarne łabędzie. Wśród drzew będą swobodnie fruwały papużki faliste. Na wybiegu urządzony zostanie
staw, otoczony czerwonymi skałami, które już przyjeżdżają z kamieniołomu w Szydłowcu.
Wspaniałą i już całkowicie ukończoną inwestycją jest „Baśniowe ZOO”. W małych, kolorowych chatkach, wśród
parkowych alejek, mieszkają króliki, osiołek, świnki, które można osobiście karmić i głaskać. Jest tam plac
zabaw dla dzieci i ławeczki dla rodziców. Zbudowano także zjeżdżalnię dla dzieci niepełnosprawnych ze
specjalnym podjazdem i wysoką piaskownicę, do której można podjechać wózkiem.
W „Baśniowym ZOO”, dzieci mogą karmić i głaskać zwierzęta, a przy okazji dowiedzieć się od opiekunów wielu
ciekawych rzeczy. Widywano tam nieraz młodych ludzi, którzy na pierwszy rzut oka wyglądali na „trudną”
młodzież. Jednak przybywali do Ogrodu po to, aby z wypiekami na twarzy przez cały dzień karmić dzikie gęsi.
Widocznie kontakt ze zwierzętami łagodzi obyczaje i poprawia charakter.
Często pierwszy kontakt małego dziecka z dzikim zwierzęciem następuje gdy znajdzie ono rannego ptaka. Wielu
z nas pamięta taki epizod ze swojego życia, najpierw ogromny entuzjazm, aby zwierzątko hodować i zaraz potem
sceptyczne uwagi rodziców. Ptaki mają specyficzne wymagania pokarmowe i w większości wypadków nie udaje się
ich uratować. W warszawskim ZOO z inicjatywy Fundacji powstał azyl dla ptaków. Co roku trafia tu około
półtora tysiąca ptaków, przynoszonych przez mieszkańców Warszawy. Większość to pisklęta, które wypadły z
gniazd, ale także ofiary zderzeń z samochodami i te porażone prądem. Nie zawsze są to ptaki krajowe. Często
zdarzają się papugi, które uciekły właścicielom i zostały na przykład poturbowane przez sroki. Kierownictwo
i pielęgniarze warszawskiego ZOO poświęcają wtedy każdą wolną chwilę na karmienie i leczenie skrzydlatego
bractwa. Można ptaka zostawić w ZOO albo uzyskać wskazówki, jak się nim opiekować w domu. Większość
wyleczonych ptaków wypuszcza się na wolność, a te które są niezdolne do lotu, pozostają w ZOO już na zawsze.
Niezwykłe wrażenie robi trawniczek pełen stojących na jednej nodze bocianów - rekonwalescentów.
W Ogrodzie są też wspaniale wyposażone sale dydaktyczne, gdzie można dotykać eksponatów, brać do ręki ptasie
jaja i gniazda, a także słuchać nagranego na taśmę śpiewu ptaków. Szkoły podstawowe i średnie mogą tu sobie
zamawiać ciekawe lekcje za jedyne 100 zł od grupy. Bilety do ZOO są na całym świecie bardzo drogie, średnio
kosztują około 15 dolarów. W warszawskim ZOO dorosły płaci 10 zł, a dziecko tylko 5. W dodatku będą to
doskonale wydane pieniądze, ponieważ Ogród Zoologiczny przeznacza je na potrzeby zwierząt, a dziecku
fundujemy niezapomniane przeżycia.
Gdyby ktoś z państwa zapragnął nagle znaleźć się w środku tropikalnej dżungli, to w ptaszarni jest ogromna
hala wolnego lotu dla ptaków egzotycznych. Można sobie usiąść na ławeczce, podziwiać tropikalne rośliny,
słuchać szumu wodospadu, podczas gdy nad głowami latają kolorowe ptaki, a niektóre nawet plączą się pod
nogami. Zbudowanie tego obiektu było poważną inwestycją. Wystarczy wspomnieć, że palmy i bambusy, które
teraz tak pięknie zakorzeniły się w warszawskiej glebie, przyjechały ogromnymi ciężarówkami aż z Holandii.
W sklepiku można sobie kupić kasety z nagranymi głosami ptaków, posłuchać w zimowe wieczory, a później
imponować znajomym bezbłędnym rozpoznawaniem, kto wiosną ćwierka w krzakach.
Wszystkie te innowacje spowodowane są tym, że w ostatnich latach bardzo zmieniła się wizja ogrodu:
Przyjęto, że nie powinien on kojarzyć się z kratami, lecz z naturalnymi warunkami, w których zwierzęta
są wolne i szczęśliwe. W naszym ZOO wszyscy się starają, aby zwierzęta żyły na wybiegach, odgrodzonych
od zwiedzających jedynie fosami lub szklanymi barierami. W takim środowisku lwy, tygrysy i inne dzikie
zwierzęta czują się znakomicie. Świadczy o tym chociażby ich potomstwo. Gepardy mają szczególne zwyczaje
miłosne i niezwykle rzadko rozmnażają się w niewoli - mówi dyrektor ZOO Maciej Rembiszewski - Samica
musi wybierać spośród kilku samców. Warszawska gepardzica, mając do wyboru dwa kocury: Bolka i Lolka,
w zeszłym roku doczekała się trojga kociąt. W tym roku ma ich aż pięcioro. Jest to ogromny sukces
warszawskiego ogrodu.
I choć powiadają, że od przybytku głowa nie boli, to jednak...
Misiom zamieszkującym wybieg przy trasie W-Z tak podoba się tamto miejsce, że przez 50 lat przyszło tam na
świat 600 młodych! Nie wiadomo, co robić z małymi niedźwiadkami. Bardzo łatwo się oswajają i wypuszczone na
wolność podchodzą do ludzi w nadziei otrzymania jedzenia, co ze względu na ich niedźwiedzią siłę może być
bardzo niebezpieczne.
Każdy z pracowników ZOO i ludzi opiekujący się dzikimi zwierzętami, opowiada o nich wiele wzruszających
anegdot. Pani Xymena Zaniewska, prezes fundacji „Panda”, podczas rozmowy z nami, wspominała o gęsiach,
które z daleka rozpoznają odgłos silnika jej samochodu i witają ją radosnym gęganiem, o oswojonej kaczce,
która regularnie wpada do jej domu, licząc na poczęstunek z surowego śledzika. Na szczęście ptak nie żąda
alkoholu do tej zakąski, jak uczyniłby to niejeden warszawiak. Szklaneczką wódki zdarzyło się natomiast
pani Xymenie (oczywiście za radą weterynarza) poczęstować kozła, który cierpiał na niestrawność.
Ogród Zoologiczny jest instytucją budżetową, tymczasem jego potrzeby finansowe są ogromne. Wyobraźmy sobie
tylko, jakie koszty pociąga za sobą choćby wykopanie i wybetonowanie fosy ogradzającej wybieg, sprowadzenie
egzotycznych drzew, czy zbudowanie pomieszczeń dla zwierząt, leczenie i codzienne wyżywienie. Ogród
Zoologiczny zarabia wprawdzie na biletach, ale przy niskiej frekwencji odwiedzających, jak to miało
miejsce w tym roku, pieniędzy nie wystarcza. Z ogromną pomocą finansową przychodzą liczni sponsorzy
wspomagający Ogród przez fundację „Panda”. To właśnie fundacja sfinansowała większość nowoczesnych
inwestycji i spowodowała, że zmieniło się tak wiele na korzyść.
Najczęstszym sposobem pomocy dla Ogrodu jest adopcja zwierzęcia. Polega ona na wpłacaniu co miesiąc
określonej sumy na opiekę i wyżywienie. Wśród osób adoptujących zwierzę spotykamy wielkie firmy oraz
osoby prywatne. Do najhojniejszych sponsorów należy Giełda Papierów Wartościowych, która finansuje stado
bizonów, Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych opiekujący się pięcioma nowo narodzonymi gepardami oraz
Polska Telefonia Cyfrowa ERA, która od kilku lat sponsoruje pingwiny. Inne zwierzęta także mają swoich
opiekunów, na przykład lwy - firmę Peugeot, żyrafa - hotel Marriott (w Zoo mówi się, że to ze względu na
wysokość obojga), zaś Browar Jabłonowo finansuje cały wybieg pawianów. Nie żałuje pieniędzy też Commercial
Union, Colgate - Palmolive, Unilever, Hydrobudowa 6, Murator i wielu innych. Na przykład HIT dostarcza
zwierzętom świeżych warzyw i owoców.
Prócz wielkich firm istotną pomocą służą prywatne osoby. Chętnym zdradzamy, że najtaniej wypada adopcja
żółwia (tylko 100 zł miesięcznie), liczy się jednak każdy grosz.
Pieniądze można wpłacać na konto fundacji „Panda”:
PPA BANK SA 16001068-3010-200037-001
Bycie sponsorem to jednak odpowiedzialność. Zdarza się, że ktoś zaoferuje pomoc, a później się rozmyśla.
Niedawno ktoś zadzwonił, proponując każdą ilość cementu, który ogromnie potrzebny jest do budowy słoniarni. Niestety, więcej się nie odezwał. Sponsorze! ZOO nadal czeka!
Anna Hnydka
fot. Maciej Pilipczuk
Rysunki wykonały sześcioletnie siostry Jesica i Angelica - mieszkające w gminie
Białołęka
Żeby powiększyć miniaturę kliknij na niej