Pomagać ludziom


Praski PCK ma nową siedzibę, przy ul. Szymanowskiego 5, blisko placu Hallera. Do ponad 100-metrowego, widnego lokalu na parterze łatwo trafić i łatwo podjechać samochodem z darami. Jest magazyn do ich przechowywania, także większych gabarytów. Obok wejścia ustawione są kontenery do zbiórki odzieży.

      Pomieszczenie pozyskane zostało i odnowione dzięki staraniom Jana Kisiela, w czerwcu br. wybranego ponownie na prezesa Zarządu Rejonowego PCK Warszawa-Praga. Jan Kisiel jest także radnym Pragi Północ, przewodniczącym komisji mieszkaniowej. Działalnością społeczną zajmuje się już 30 lat. Jako dyrektor w Towarzystwie Łączności z Polonią i placówki UNESCO organizował w kraju obozy językowe dla Polonii, a dla naszej młodzieży obozy językowe we Francji i Anglii. Mieszka na Pradze, był dyrektorem Zespołu Szkół Elektrycznych przy ul. Namysłowskiej (do 1976 r. przy ul. Wysockiego). Ma dobre serce, pracuje dla ludzi - mówi o prezesie pani Irena, pełniąca dyżury w siedzibie PCK w poniedziałki, środy i piątki od 9 do 15.
      Jestem czuły na ludzką biedę - potwierdza Jan Kisiel - Odkąd przeszedłem na emeryturę, mam więcej czasu, który mogę poświęcić potrzebującym ludziom z Pragi. Z tą dzielnicą jestem związany od dzieciństwa. Pracę radnego dzielnicy uważa za najbardziej satysfakcjonującą i efektywną. Jego czwartkowe dyżury w ZNK przy ul. Burdzińskiego trwają czasem do 22. Ludzie zwracają się ze sprawami mieszkaniowymi, ale także socjalnymi, bytowymi. Nie chcę im dawać ryby, lecz wędkę - mówi Jan Kisiel. Potrzebującym załatwia prace interwencyjne, np. grabienie liści lub prace doraźne w DOSiR. Zachęca, by zostali wolontariuszami PCK. Jako przewodniczący komisji uważa, że wiele problemów mieszkaniowych Pragi Północ rozwiąże wybudowanie na Golędzinowie tysiąca mieszkań komunalnych. Pozwoli to rozsiedlić budynki zagrożone, które należy rozebrać, a na ich miejsce wybudować nowe. Natomiast odbudowane z pietyzmem domy przy Ząbkowskiej staną się praską Starówką, wizytówką tej części miasta.
      Byłem pedagogiem przez całe życie. Moim oczkiem w głowie wciąż jest młodzież - zapewnia Jan Kisiel. Dla dzieci z rodzin biednych i patologicznych prezes załatwia zajęcia sportowe 3 razy w tygodniu w hali sportowej przy ul. Szanajcy oraz zajęcia rekreacyjne i naukę pływania na basenie przy ul. Jagiellońskiej. Doraźnie - także pomoc edukacyjną w nauce języków obcych, systematycznie wyposażanie w pomoce typu zeszyty, ołówki, flamastry. 6 września w siedzibie PCK dziesięcioro uczniów otrzymało talony o wartości 100 zł na podręczniki szkolne oraz tornistry i wyprawki szkolne; wcześniej siedemnaścioro dostało wyprawki.
      Prywatnie „oczkiem w głowie” Jana Kisiela jest wnuczka Paulina - bardzo zdolna i pracowita. Uczy się trzech języków. Umie już jeździć na nartach, odbywa z dziadkiem podróże do ciekawych miejsc w Europie. Podróże i fotografowanie to wielkie pasje Jana Kisiela. Odnosił sukcesy w konkursach fotografów-amatorów. Ma zbiór 6 tysięcy negatywów. „Zdjęcie życia” zrobił w samolocie z Toronto do Warszawy. Udało mu się uchwycić moment przejścia ze strefy oświetlonej w ciemną. Liczy na ciekawe zdjęcia, które zrobi na Antarktydzie. Póki co, w wolne soboty i niedziele pływa i wędkuje na Mazurach.
      Na pytanie, czego nie udało mu się zrealizować, Jan Kisiel odpowiada: Jestem realistą. Nie obiecuję malowania nieba nad Paryżem. To, co obiecałem - zostało zrealizowane, czasem z nawiązką. Za osobisty sukces uważa poparcie, jakim obdarzają go mieszkańcy Pragi. Od lat uzyskuje największą spośród wszystkich kandydatów ilość głosów w wyborach samorządowych.


K.


4918