Czy MSM „Tarchomin” grozi upadłość?


      Spółdzielnia z dwudziestoletnią tradycją - rzec można doświadczona. Wzorcowe w latach osiemdziesiątych osiedle Porajów - interesujące architektonicznie, estetyczne, przyjazne dla mieszkańców. Ładne osiedla Lelewitów i Wróblewo 1. W zasobach Młodzieżowej Spółdzielni Mieszkaniowej „Tarchomin” znajduje się dziś czterysta mieszkań. Początek kłopotów spółdzielni to inwestycja Wróblewo 2 przy Odkrytej.
      Ciekawy, ładnie położony budynek z 65 mieszkaniami, podziemnym garażem, wykonany z doskonałych materiałów, zachęcająca cena metra kw. lokalu - nic dziwnego, że mieszkania przy Odkrytej sprzedawały się niemal na pniu. Poza środkami przyszłych lokatorów MSM wykorzystała na inwestycję zaciągnięty w banku kredyt. Budowa miała się zakończyć w grudniu 2000 roku.
      Tymczasem coraz częściej pojawiały się przestoje spowodowane problemami z wykonawcą - firmą Warcent. Nie sprawdzali się podwykonawcy, pogarszała się jakość wykonywanych prac, spółdzielnia kwestionowała - zresztą słusznie - jakość tych prac, nie dochodziło do odbiorów kolejnych etapów inwestycji, Warcent zarzucał MSM nie wywiązywanie się z płatności za wykonane prace.
      Nieporozumienia i obopólne roszczenia pomiędzy Warcentem i MSM „Tarchomin” doprowadziły do tego, że pod koniec 2001 roku obie strony niemal równocześnie zerwały umowę. Zmieniający się trzykrotnie w ciągu roku zarząd spółdzielni zdecydował o samodzielnym dokończeniu budowy - szkopuł w tym, że zabrakło środków finansowych.
      Kolejny termin zakończenia inwestycji - grudzień 2001 - również nie został dotrzymany, ale władze spółdzielni wyraziły zgodę na wykańczanie mieszkań przez przyszłych lokatorów - część z nich mieszka w nie oddanym do użytku budynku, narzekając m.in. na brak gazu.
      Dziewięcioro spośród przyszłych lokatorów nie wytrzymało sytuacji - ślimacząca się budowa i mizerne widoki na jej szybkie zakończenie sprawiły, że postanowili wycofać swoje wkłady. Spółdzielnia nie miała środków na pokrycie ich roszczeń - jeden z niedoszłych mieszkańców Wróblewa 2 oddał sprawę do sądu i wygrał - konta spółdzielni zostały zajęte. - Uważamy, że bardzo nieuczciwa jest sprzedaż mieszkań zwolnionych przez niezadowolonych nabywców w sytuacji gdy budowa praktycznie stanęła. Przecież pracownicy spółdzielni doskonale wiedzą, że nie będą w stanie dotrzymać wpisanego do umów terminu zakończenia budowy. Władze spółdzielni nie mają prawa żądać od nas dopłat na poziomie ponad trzystu złotych za metr kw. lokalu. Kolejny nasz zarzut dotyczy niechęci zarządu do przewłaszczenia lokali. Jesteśmy dosłownie szantażowani - albo dokonamy dopłat na żądanym poziomie albo nici z ustanowienia na naszą rzecz odrębnej własności lokali. Coś tu jest nie tak. Nie możemy bez końca dopłacać do tego interesu nie mając żadnych gwarancji. Spółdzielnia jest zadłużona i scenariusze mogą być bardzo różne. Jeśli ogłosi upadłość zostaniemy z niczym, a na dodatek stracimy swoje pieniądze - mówią zdenerwowani mieszkańcy Wróblewa 2.
      Sytuacja przy Odkrytej siłą rzeczy musiała rzutować na kondycję całej spółdzielni. Brakuje środków na pokrycie bieżących zobowiązań - opłaty za media, ochronę, bieżące remonty. Oliwy do ognia dolało wywieszone w osiedlu Wróblewo 2 przez władze MSM „Tarchomin” ogłoszenie o tym, że firma ma kłopoty. Widmo bankructwa zaczęło krążyć po wszystkich osiedlach spółdzielni.
      O komentarz do sytuacji poprosiliśmy Tomasza Tyszkiewicza, prezesa zarządu MSM „Tarchomin”. - Nie ukrywam, że mamy problemy z inwestycją Wróblewo 2. Budowa przy Odkrytej 53C jest na etapie 90 proc. zaawansowania prac, miała być zakończona w 2000 roku, utknęła w 2001 m.in. ze względu na problemy z wykonawcą. Podważyliśmy zasadność kilku faktur wystawionych przez Warcent i ostatecznie właśnie w 2001 roku doszło do rozwiązania umowy z firmą, w stosunku do której skierowaliśmy na drogę sądową roszczenia finansowe. Mniej więcej w tym samym czasie z umów z MSM „Tarchomin” wycofało się kilku nabywców mieszkań przy Odkrytej i nie znaleźliśmy nowych na ich miejsce z uwagi na spadek cen na rynku. Nie mieliśmy więc środków na oddanie wkładów osobom, które zrezygnowały z mieszkań. Ostatnio, jeden ze zniecierpliwionych nabywców skierował sprawę przeciw MSM „Tarchomin” na drogę sądową i wygrał - nakaz sądowy spowodował zajęcie naszych kont. Faktem jest również, że w miarę zaawansowania inwestycji cena metra kwadratowego mieszkania przy Odkrytej zmieniała się na niekorzyść przyszłych lokatorów. W umowie zawarto klauzulę o wzroście ceny metra kwadratowego lokalu zgodnie ze wskaźnikiem inflacji i oszacowanie ostatecznych kosztów po zakończeniu inwestycji. Jeśli ceny wyjściowe w momencie podpisywania umów opiewały na kwotę 2950 zł za m kw. to wiadomo było, że wzrosną i dzisiaj rozmawiamy z przyszłymi mieszkańcami Wróblewa 2 o dodatkowej, budzącej kontrowersje dopłacie rzędu 170 zł za m kw. lokalu - przeciętnie na jedno mieszkanie przypada dopłata w wysokości 10 - 11 tys. zł. Namawiam do porozumienia, gdyż chcę zakończyć inwestycję w 2002 roku. Zostało do zrobienia niewiele - uruchomienie urządzeń grzewczych, energetycznych, wodnych i odbiór końcowy. Możemy przekazać mieszkańcom aktami notarialnymi własność lokali natychmiast - jeśli dopłacą tę kwotę. Sytuacja nie jest łatwa, ale wykazaliśmy, że pragniemy iść przyszłym mieszkańcom na rękę - wyraziliśmy zgodę na wejście do lokali i ich wykańczanie, częściowo pokrywamy koszty zużycia energii elektrycznej, gazu, wody, ciepła, ochrony. Problem Wróblewa 2 rzutuje coraz bardziej na kondycję całej spółdzielni. Nie ma obawy o to, że zostaną odcięte media w naszych budynkach - negocjujemy z dostawcami restrukturyzację zadłużenia. Rozmawiamy z mieszkańcami zadłużonymi w opłatach czynszowych, których brak powoduje problemy z wykonywaniem drobnych remontów naszej substancji mieszkaniowej, usługami na rzecz osiedli typu ochrona, sprzątanie, utrzymanie zieleni. Nie wchodzi w rachubę zaciągnięcie kolejnych kredytów ponieważ część budowy przy Odkrytej pokrył kredyt - więc rozmawiamy również z bankiem o sytuacji spółdzielni. Jestem z natury optymistą - wierzę, że uda nam się wspólnie wyjść z niełatwej sytuacji, będziemy o tym dyskutować na Walnym Zgromadzeniu Przedstawicieli MSM „Tarchomin”. Jestem prezesem Zarządu MSM od trzech tygodni - zmiana Rady Nadzorczej i Zarządu to pierwszy etap porządków. Mam doświadczenie w trudnych negocjacjach - byłem dyrektorem FSO i Daewoo FSO. Walczyliśmy o większe sprawy i wiele większe pieniądze. Mieszkańcy MSM „Tarchomin”, pracownicy dawnej FSO mogą to potwierdzić. Oni mieli kłopoty podobne do tych, które mają dzisiaj mieszkańcy Wróblewa 2. Najważniejsze by o tych problemach rozmawiać. Mój apel do mieszkańców osiedli MSM „Tarchomin” o terminowe regulowanie płatności spotkał się z pozytywnym odbiorem. Zwołuję Nadzwyczajne Walne Zebranie Przedstawicieli by podjąć szereg ważkich decyzji we wszystkich kwestiach dotyczących kondycji MSM. Jestem przekonany o możliwości porozumienia - deklaruje Tomasz Tyszkiewicz, prezes zarządu MSM Tarchomin. W imieniu zaniepokojonych mieszkańców trzymamy za słowo ...

Elżbieta Gutowska

8522