|
Czucie wody
- rozmowa z Andrzejem Rodkiewiczem, trenerem koordynatorem białołęckich pływaków - Był Pan trenerem pływaków kadry olimpijskiej i narodowej. Jak trafił Pan na Białołękę? Prawdę powiedziawszy, od dawna chciałem pracować z dziećmi. Zanim oddano do użytku Gminny Ośrodek Sportu skontaktowała się ze mną koleżanka, Aleksandra Śliwowska, która na początku kierowała GOS. Gdy obejrzałem ośrodek, zdecydowałem się. Pomyślałem, że można będzie stworzyć sekcję. - Jak powstał Białołęcki Uczniowski Klub Sportowy? Dzieci drugich klas szkół podstawowych mają obowiązkową naukę pływania. Przychodziłem na zajęcia i przyglądałem się. Po pewnym czasie wyłowiłem perspektywiczną grupę, około 80 uczniów. Chcieli dalej uczyć się pływać. Rodzice to zaakceptowali. I tak się zaczęło. Najmocniejsi, nalepsi zostali. Zaczynaliśmy od 5 godzin w tygodniu – godzina dziennie. Wszystko było nastawione na naukę pływania i technikę. Od marca 2000 zaczęliśmy trenować 2 godziny dziennie. I zaczęły się sukcesy. Teraz trenujemy 2 godziny dziennie – 15 tygodniowo. I to już jest za mało. - Jak dokonywał Pan wyboru? O... Mam trochę doświadczenia. Widać, kto ma czucie wody, predyspozycje.... - Czucie wody? Co to jest? Ja to tak nazywam. Niektórzy mówią, że to “pływalność”. W wodzie od razu widać różnicę między tym, kto ma czucie wody, a tym, kto nie ma. Jeden położy się na wodzie i będzie leżał, drugi od razu zaczyna tonąć. Podobnie – jeden macha rękoma i nogami i prawie się nie posuwa, a drugi dwoma ruchami jest daleko na przedzie. To kwestia receptorów czuciowych. Na początku to tylko predyspozycje, z którymi człowiek się rodzi. To podstawa do przygotowania zawodnika do dalszych dużych wyników. To wstęp do talentu. - Ilu ma Pan takich zawodników? W czołówce jest Marcin Tarczyński, Mariusz Mikołajewski, Joanna Budzis, Agata Nojszewska, Ania Traczewska, Bartek Romanowicz, Filip Rowiński. To 11-latkowie. Z młodszych, 9-10-latków trzeba wymienić Aleksandrę Kamińską, Aleksandrę Łagidę. 12- latki to: Anna Kwiatkowska, Aleksandra Biernat, Piotr Szerszeń, Krzysztof Starczewski. - Macie już spore sukcesy... Tak. W ubiegłym roku Białołęka po raz pierwszy w historii uczestniczyła w korespondencyjnych mistrzostwach Polski w pływaniu. Odbywają się one równocześnie w 6 miejscach w Polsce. Wyniki zbierane są przez komisję pływania, która mieści się w Krakowie. W zeszłym roku w klasie 10-latków zdobyliśmy 8 złotych, 4 srebrne i 3 brązowe medale. W tym – 12 złotych, 8 srebrnych i 3 brązowe. To duży sukces. Trzeba jednak pamiętać, że zawodnika nie da się wychować w ciągu 2-3 lat. Zawsze powtarzam, że trzeba na to przynajmniej 10 lat. Joasia Budzis czy Marcin Traczyński tyle moim zdaniem potrzebują, żeby znaleźć się w porządnej czołówce europejskiej. Nie wolno ich zrazić, nie wolno doprowadzić do znużenia organizmu. Muszą trenować z radością, a nie z obowiązku. Na razie tak jest. Mam nadzieję, że pojedziemy na olimpiadę w 2012 roku. Miałem już swoich zawodników na wielu olimpiadach: w Moskwie, w Seulu, Atlancie...Nie ma na to jednak żadnych reguł. Może się zdarzyć, że nie uda się wychować żadnego olimpijczyka. - Czy gmina pomaga? Na początku wszyscy byli sceptycznie nastawieni do sekcji pływackiej. Przecież przedtem nie było tu nawet prostego basenu. Ale ja jestem uparty, jako że urodziłe się pod znakiem Barana. Przekonywałem. Uznałem, że jak będą wyniki, to się uda. Teraz mi bardzo pomagają, zwłaszcza wiceburmistrz Arkadiusz Przybylski i przewodniczący rady Jacek Kaznowski. To przecież gmina za darmo przyznała mi tyle godzin korzystania z basenu. Gdyby rodzice mieli za to płacić – byłoby to co najmniej tysiąc złotych miesięcznie – sądzę, że nic by z tego nie wyszło. Niewielu rodziców stać na taki wydatek. Teraz, od września, mam obiecane nawet 20 godzin w tygodniu. To najlepsza pomoc dla nas. - Do jakich szkół chodzą dzieci z sekcji? Teraz większość udało się przenieść do szkoły 344. To bardzo ułatwia pracę i im, i mnie. Od września tego roku “pływackie” będą 3, 4, 5 i 6 klasa. W Warszawie już mówi się o tej szkole “szkoła mistrzów”. Na razie to lekka przesada, ale mam nadzieję, że jest to prorocze!
rozmawiała
Ewa Tucholska
|