Miara czasu
Od najdawniejszych lat ludzie próbowali liczyć mijający czas. Powstało wiele przysłów i porzekadeł ludowych o czasie: „czas nie stoi w miejscu”, „czas prędko leci”, „czas bieży jak zegar na wieży”, a współcześnie „czas to pieniądz”.
Często na pewno zastanawiamy się, dlaczego w jednych krajach Mikołaj przychodzi 6 grudnia, a w innych - 19. Dlaczego obchody Rewolucji Październikowej obchodziliśmy w listopadzie. Dlaczego święta wielkanocne co roku obchodzone są w innym czasie. Dlaczego lipiec i sierpień mają po 31 dni - czyżby ze względu na wakacje? Aby odpowiedzieć na te pytania należy wspomnieć o kalendarzu, a więc o stworzonym przez człowieka sposobie odmierzania czasu.
Najpierw liczono dobę od wschodu do wschodu lub od zachodu do zachodu słońca. Wielką role w rozwoju rachuby czasu odegrali Babilończycy. Uznaje się ich za twórców roku, opartego na systemie księżycowym. Rok ustanowiony przez boga Marduka składał się z 12 miesięcy liczących po 28 dni; rok zatem miał 336 dni. Wkrótce potem stwierdzono pomyłkę boga, ustalając miesiąc na 29,5 dnia. Babilończycy zaokrąglili go do 29 dni i w ten sposób powstał rok 348-dniowy.
Zachodzące jednak na Ziemi zjawiska przyrodnicze nie wiążą się z ruchem księżyca. Wiosna, lato, jesień, zima występują w odstępach rocznych, a nie miesięcznych.
Taki sposób liczenia czasu spowodował sporo kłopotów. Pory roku zaczęły występować w różnych miesiącach. Początkowo dodano po jednym dniu do co drugiego miesiąca, później dodawano co kilka lat trzynasty 30-dniowy miesiąc.
Babilończykom przypisuje się też podział miesiąca na tygodnie, a tygodnia na 7 dni. Od nich wywodzi się sobota - szabbatan. Dzień ten uważany był za feralny, w czasie którego nie należało nic robić. Dlatego sobota stała się dniem wypoczynku.
W tamtym czasie różne ludy stosowały różne sposoby określania czasu. Ta różnorodność powodowała trudność w określeniu wydarzeń historycznych.
Sposób określania czasu, najbardziej zbliżony do słonecznej rachuby czasu, wymyślili Egipcjanie. Już w 4241 r. p.n.e. obliczyli na podstawie obserwacji astronomicznych, że długość roku wynosi 365,25 dnia. Oni też w III w. p.n.e. wprowadzili co 4 lata rok przestępny.
Warto zwrócić uwagę na kalendarz rzymski, którego twórcą był legendarny założyciel Rzymu - Romulus. Rok składał się z 10 miesięcy. Sześć miało po 30, a cztery - 31 dni. Nie tyle długość roku jest istotna (304 dni), ile nazwy poszczególnych miesięcy: martius - poświęcony bogu wojny Marsowi; aprilis - poświęcony Wenus, maius - miesiąc Mai, iunius - miesiąc Junony, quinctilis - piąty z kolei, sextilis - szósty, september - siódmy, october - ósmy, november - dziewiaty, december - dziesiąty.
Później dodano dwa miesiące i nazwano je januarius i februarius. Ustawiono je jednak na początek przed miesiącem poświęconym Marsowi. Januarius był miesiącem Janusa - boga stworzyciela nieba i ziemi, ojca wszystkich innych bogów. Jednocześnie rok zaczynał się 1 januariusa a nie 1 martiusa.
Teraz jasne staje się, dlaczego december (u nas grudzień) jest dwunastym miesiącem roku, choć z nazwy (a i poprzednie też) wynikałoby inaczej.
Te wszystkie rozbieżności uporządkowała reforma dokonana przez Juliusza Cezara. Wprowadził on nowy kalendarz, oparty na słonecznej rachubie czasu. Za podstawę przyjęto kalendarz egipski z rokiem ustalonym na 365,25 dnia. W momencie wprowadzenia kalendarza, zwanego juliańskim, powstała dysproporcja między stosowanym kalendarzem rzymskim, opartym na roku księżycowym, a rokiem słonecznym. Wynosiła ona 90 dni. Dodano je do roku poprzedzającego reformę.
Nowy kalendarz juliański wprowadzono 1 stycznia 45 r. p.n.e., a więc w 708 roku od założenia Rzymu. Obejmował on cykl 4-letni. Trzy lata liczyły po 365 dni, a czwarty - 366 dni. Rok dzielił się na 12 miesięcy. Parzyste miesiące miały po 30 dni, nieparzyste - 31 z wyjątkiem lutego, który normalnie miał 29 dni, a w roku przestępnym - 30 dni. Nazwy poszczególnych miesięcy wywodzą się od nazw rzymskich. Ale jak zawsze władcom należy oddać cześć i schlebiać im. Dlatego także w kalendarzu juliańskim nastąpiły zmiany. Po śmierci Cezara nazwę miesiąca quinctilis zmieniono na Iulis. A po objęciu władzy przez cesarza Augusta Oktawiana miesiąc sextilis zmieniono na augustus. Powstał jednak problem. Miesiąc ten miał 30 dni, podczas gdy miesiąc „boskiego” władcy nie mógł być krótszy od miesiąca Cezara. Dodano więc do augustusa 1 dzień, zabierając go februariusowi. Zmieniono też kolejno ilość dni po augustusie. Mimo późniejszej reformy kalendarza ten porządek pozostał obowiązujący do dziś.
Nieco później pojawił się tydzień 7-dniowy. Poszczególne dni tygodnia miały różne nazwy. W Polsce od XV do XI wieku używano rodzimej nazwy poszczególnych dni tygodnia.
Niedziela od niedziałania (dzień ten Konstantyn Wielki ustanowił na wniosek Kościoła katolickiego dniem wolnym od pracy w 321 r.) . Pierwszym dniem tygodnia stał się poniedziałek - dzień po niedzieli. Wtorek - od wtóry, drugi; środa - od środkowego miejsca w tygodniu; czwartek - od czwartego; piątek - od piątego; sobota - od sabbatum.
Do upowszechnienia kalendarza juliańskiego w Europie przyczynił się Kościół katolicki. Sobór nicejski w 325 r polecił wprowadzic kalendarz Juliusza Cezara wszystkim władcom chrześcijańskim w podległych im krajach. Na soborze tym ustalono, że Wielkanoc przypadać będzie w pierwszą niedzielę po pierwszej pełni od równonocy wiosennej. W 325 r. równonoc wiosenna wypadła 21 marca.
Wprowadzenie kalendarza juliańskiego, poza wspomnianymi kłopotami (był za długi) nie rozwiązało problemu liczenia lat. Jak wiadomo, w Egipcie liczono czas okresem panowania władców. W Rzymie od czasu jego założenia. Właściwie nikt nie był pewny w jakim czasie żyje.
Pewien zakonnik rzymski Dionizjusz Mały (VI w.) wyliczył, że Jezus Chrystus urodził się 25 grudnia 754 roku od założenia Rzymu. Zwrócił się więc do papieża z propozycją, aby od daty narodzin Chrystusa rozpocząć nową erę - erę chrześcijańską - zwaną dziś potocznie „naszą erą”.
Nasza era (od urodzenia Chrystusa) upowszechniła się w Europie u schyłku średniowiecza. Trzeba było zatem około 1000 lat od jej zaproponowania, aby została przyjęta i zaaprobowana. Dziś wiadomo, że Dionizjusz Mały pomylił się w swych obliczeniach o kilka lat (najczęściej mówi się, że o 7-8 lat). Nie jest to jednak do końca pewne ani chyba istotne. Data ta ma umowny charakter, a jej wprowadzenie umożliwiło ustalenie jednolitej chronologii historii świata.
Korelacja różnych er z naszą jest następująca:
Era bizantyjska zaczęła się w 5508 r.p.n.e. Rok 2003 jest rokiem 7512 ery bizantyjskiej;
Era żydowska zaczęła się 3760 lat p.n.e. Rok 2003 jest zatem 5764 ery żydowskiej;
Era olimpijska zaczęła się w 776 r.p.n.e. (1 rok I olimpiady). Rok 2003 jest zatem 2779 rokiem olimpijskim;
Era muzułmańska zaczęła się w 622 r. Zatem ten rok jest 1381 ery muzułmańskiej.
Pierwszy projekt reformy kalendarza juliańskiego pojawił się w XIV w. Reformą zajął się Kościół katolicki. Już w tym czasie stwierdzono, że data świąt wielkanocnych jest błędnie wyznaczana. Z wielu propozycji przyjęto projekt opracowany przez profesora medycyny Alojzego Lilio. 21. II. 1582 r. papież Grzegorz XIII (na zlecenie którego opracowano ten projekt) ogłosił bullę, zalecającą przyjęcie nowego kalendarza od 4 X tegoż roku. Kalendarz ten nazwano później gregoriańskim. Nowy kalendarz usuwał 10 dni narosłych od soboru nicejskiego, przywracając równonoc wiosenną na dzień 21.III. Dokonano tego w ten sposób, że po 4.X następował 15.X. Aby zapobiec na przyszłość ponownemu przesunięciu równonocy wiosennej, postanowiono opuścić 3 dni przestępne w ciągu 400 lat. Ustanowiono więc zasadę, że spośród lat zawierających całkowitą liczbę setek (1600, 1700, 1800, 1900, 2000) tylkote będą przestępne, które dzielą się bez reszty przez 400. Rok 1900 nie był więc rokiem przestępnym, a rok 2000 - będzie. W ten sposób nie zmieniając zasady kalendarza juliańskiego uzyskano bardziej zbliżoną do astronomicznej przeciętną długość roku kalendarzowego wynoszącą 365 dni, 5 godzin, 49 minut i 2 sekundy, tj. 365,2425 dnia.
Rok gregoriański jest zatem dłuższy od zwrotnikowego o 26 sekund. A więc dopiero po 34 wiekach od tej reformy utworzy się różnica 1 dnia.
Kalendarz gregoriański był wdrażany w różnych krajach prawie do naszych czasów. Używany jest on do dziś w większości państw.
A skąd wzięły się polskie nazwy miesięcy? Styczeń - bo styka się z przyszłym miesiącem. Luty jakoby stanowiący lody (dawne przysłowie mówi: idzie luty - wdziej buty). Marzec zachował nazwę od Marsa. Kwiecień od wcześnie kwitnących drzew i kwiatów. Maj od zieloności, majenia. Czerwiec - robak, czerw najbardziej w tym czasie mnoży się w drzewach, rozgrzany operacją słońca. Lipiec od lipy, sierpień zaś od sierpa. Wrzesień od wrzosów, październik od paździerza, listopad od liści opadania, a grudzień od grudy ściśniętej mrozem.
M.
Żeby powiększyć miniaturę kliknij na niej
|