Całe serce dla Orkiestry


      To był z pewnością rekord krajowy w zbiórce funduszy na tegoroczny Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. 113 młodych ludzi pod kierunkiem Anny Moczulskiej, nauczycielki biologii ze szkoły podstawowej przy Bartniczej 8 jednego dnia „świątecznego grania” zebrało w sumie 72334 zł. Kiedy podjechali z trzema workami pieniędzy pod rampę studia telewizyjnego przy Woronicza, ochroniarze - w końcu nie ułomki - zdecydowali, że przewiozą ciężkie worki wózkiem.
      Anna Moczulska jest z Orkiestrą od pierwszego finału w 1993 roku. Zainspirował ją do udziału w akcji siedmioletni wówczas syn - stał na mrozie pod Pałacem Kultury i Nauki i zbierał do puszki każdy grosik, wypatrzył pierwszy bodaj w stolicy kolorowy kserograf i dzielnie powielał czerwone serduszka. Zaproponował mamie zorganizowanie orkiestrowej akcji w szkole, w której uczyła. I tak to się zaczęło. Od 1994 roku uczniowie Anny Moczulskiej kwestują już wyłącznie na Targówku. Są wśród nich weterani akcji - absolwenci szkół, w których uczyła. Jeden z weteranów, licealista z Lelewela dziewiąty raz bierze udział w Finale WOŚP i zapowiada zorganizowanie orkiestrowej grupy w swoim liceum. Anna Moczulska uczy w osiemnastu klasach, ma więc kogo zarażać swoim optymizmem. - Czasem jestem zmęczona i mam ochotę zrezygnować, ale uczniowie mi nie dadzą. To jest jak perpetuum mobile - raz zaczęte nie może się skończyć - mówi. Rację ma więc Jerzy Owsiak powtarzając, że Orkiestra będzie grać do końca świata i o jeden dzień dłużej.
      W tym roku rekordzistą spośród uczniów Anny Moczulskiej był Kamil Szpański, który zebrał 2472 zł, niewiele ustępuje mu Ola Kurek - w jej puszce było 2318 zł. Kwoty powyżej tysiąca złotych zebrało tak wielu wolontariuszy, że nie sposób ich wymienić. Niezwykle wzruszająca była sześcioletnia Julka, która oddała plecaczek pełen pięcio, dwu, i jednogroszówek. Uzbierało się tego trochę ponad sto złotych, wszystkie jej oszczędności.
      Anna Moczulska jako jedyna przedstawicielka Targówka otrzymała w ubiegłym roku srebrny medal WOŚP. - Czuję się bardzo zaszczycona. Tych medali było tylko 321 na całą Polskę i dla amerykańskiej polonii. To zobowiązuje. Po takim uhonorowaniu zasług Annie Moczulskiej nie pozostaje nic innego jak grać z Orkiestrą do końca świata. I tak pewnie będzie, bo jest osobą niezwykłą i nauczycielką z charyzmą. Ekologia to jej prawdziwa pasja - współtworzyła gminny program ekologiczny, prowadziła klasy ekologiczne, w ramach współpracy z Akademią Podlaską w Siedlcach, Polskim Klubem Ekologicznym w Gdyni jej uczniowie mogą uczestniczyć w interesujących zajęciach wyjazdowych. Wielokrotnie organizowała tzw. zielone szkoły, zabrała swoich uczniów na wycieczkę śladami Adama Mickiewicza - Wilno, Grodno, Nowogródek. Dzieciaki zwiedzały Disneyland we Francji i Legoland w Danii, odwiedziły też Włochy. Rokrocznie zabiera młodzież do Centrum Ekologiczno - Rekolekcyjnego w Wisełce, jej uczniowie uczestniczą w sympozjach i festiwalach, wygrywają konkursy ekologiczne. Wychowankowie Anny Moczulskiej, dziś osiemnastolatkowie, wciąż ją odwiedzają. - Mam ogromną satysfakcję kiedy czytam wrażenia młodzieży z finałów WOŚP. Gromadzę te wspomnienia pełne dobrych uczuć, entuzjazmu i radości z tego, że zrobili coś dla najbardziej potrzebujących. To sprawia, że wciąż znajduję siły by uczestniczyć w akcji Jurka Owsiaka. Anna Moczulska i ludzie jej podobni z pewnością zasługują na niejeden medal. Ich obecność wśród nas napawa wielką otuchą. Tak trzymać - do końca świata i ...
E.G.