|
Wileńska
Ulica Wileńska jest ulicą długą, biegnącą równolegle do ruchliwej al. Solidarności. Historyczne uwarunkowania, w jakich następował jej rozwój, sprawiły, że ulicę możemy podzielić na dwie części o zauważalnych do dzisiaj różnicach w charakterze. Pierwsza część to odcinek od ul. Targowej do ul. Konopackiej. Tu właśnie Wileńska ma prawdziwie wielkomiejską zabudowę sprzed wieku. Gdyby odnowić i przywrócić dekoracje stojącym tu rzędem po nieparzystej stronie kamienicom, byłaby to jedna z ładniejszych ulic i to nie tylko Pragi. Szczególną urodą, pomimo usunięcia części wystroju, wyróżniają się fasady kamienic nr 9 i nr 13. Podobnych domów nie powstydziłaby się żadna ze śródmiejskich ulic. Na rogu Targowej i Wileńskiej wznosi się opuszczona od lat kamienica, która znajdowała się po wojnie w gestii radzieckiej. Podobno swoje lokale miało tu mieć NKWD. Obecnie niszczeje, a otaczające ją drewniane daszki, mające chronić przechodniów, same są już mocno nadwerężone przez czas. Podobno dom jest już we władaniu prywatnego inwestora, który, miejmy nadzieję, przywróci go do dawnej świetności. Po przeciwnej stronie znajdują się monumentalne gmachy kolejarskie, wzniesione wedle projektu profesora Mariana Lalewi-cza w latach 1928-31 na pomieszczenia Dyrekcji Okręgowej Kolei Państwowych. Zespół gmachów powstał w stylu nawiązującym do klasycyzmu, stąd zdobią go np. portyki rodem ze świątyń starożytnych Greków i Rzymian. Za budynkami biurowymi wznoszą się mieszkalne bloki kolejarskie z lat 30. Właśnie kolej miała niezwykle silny wpływ na rozwój ulicy. Naprzeciw wylotu ulicy Zaokopowej na ulicę Wileńską usytuowany był Dworzec Petersburski. Linia Kolei Petersburskiej została oddana do użytku jeszcze w 1861 roku, choć sam dworzec przy ulicy Wileńskiej uruchomiono rok później. Tu przybywali goście przyjeżdżający ze stołecznego wówczas Petersburga. Piętrowy budynek o architekturze typowej dla ówczesnych dworców zaprojektował Narcyz Zborzewski. Pod koniec XIX wieku w jednym z pomieszczeń dworcowych zorganizowano niewielką kaplicę prawosławną. Fronton budynku skierowany był na ulicę Wileńską, dokładnie na wysokości dzisiejszej uliczki Zaokopowej. Tu podróżni przesiadali się do dorożek lub do tramwaju. Był to pierwszy praski dworzec, który jednakże spłonął w 1915 roku, kiedy to wojska carskie, uciekając przed armią niemiecką, zniszczyły m.in. mosty i część infrastruktury kolejowej. Dworca nie odbudowano, w okresie międzywojennym na jego miejscu powstał wspomniany zespół budynków kolejarskich. Prowizoryczny Dworzec Wileński, gdyż taką nową nazwę otrzymał, istniał aż do 2002 r., kiedy to ukończono nowoczesny gmach połączony z centrum handlowym. Sąsiedztwo dworca nobilitowało ulicę Wileńską, czego efektem są wspomniane okazałe kamienice sprzed 100 lat mieszczące w parterach liczne sklepy. Dobrodziejstwem było też to, że już w 1904 roku środkowa część ulicy korzystała z kolejowego oświetlenia elektrycznego, podczas gdy warszawskie ulice oświetlały jeszcze latarnie gazowe. Druga część ulicy Wileńskiej, od Konopackiej do Szwedzkiej, jest już inna. Zresztą linia ulicy nie przechodzi płynnie przez skrzyżowanie z Konopacką, lecz na styku obu odcinków bieg Wileńskiej ma charakterystyczny uskok. Ta część Wileńskiej, która jest teraz przed nami, stanowiła ulicę powstałej w 1861 roku osady Nowa Praga, założonej przez Ksawerego Konopackiego. Bieg Wileńskiej wyznaczał granicę nowo powstałej dzielnicy, oddzielając ją od terenów kolejowych. Ta część ulicy stała się częścią miasta dopiero z chwilą przyłączenia Nowej Pragi do Warszawy w 1891 roku. Także tu całą parzystą pierzeję zajmowały zabudowania kolejowe (zachowały się one częściowo na rogu ulic Wileńskiej i Kosmowskiej) oraz bocznice. Domy mieszkalne znajdowały się po stronie nieparzystej, ale były znacznie mniej okazałe od tych z pierwszego odcinka ulicy. Nie tworzyły również zwartej pierzei. Część posesji należała też do kolejarzy. Dziś przeważają tu współczesne domy, wzniesione w ciągu kilku ostatnich lat. Dom nr 37 rozebrano ok. 1990 r., a w 1999 wysadzono w powietrze dwupiętrową kamienicę przy Wileńskiej 35. Na odcinku pomiędzy Środkową a Czynszową przetrwała tylko 4-piętrowa kamienica M. Kahana przy Wileńskiej 43, projektowana przez Henryka Goldberga. Zbudowano ją w latach 1935-36. Widoczna jest ona na naszym zdjęciu. Bystre oko dostrzeże na jej bocznej ścianie ślady po dachu stojącego niegdyś obok drewniaka nr 41. Na posesjach nr 45 i 47 znajdują się nowe domy o dopasowanych do historycznego otoczenia formach. We wnęce parteru domu nr 47 umieszczony jest głaz z wyrytym napisem "Tu leży Rozalia Zamoyska umarła R. R 1795". Jest to najstarsza pamiątka na Nowej Pradze, ale również dość tajemnicza. Już od końca XIX wieku pojawiały się w prasie warszawskiej artykuły na temat tego nagrobka. Wyobraźnię pobudzało magnackie nazwisko oraz położenie grobu na pustkowiu (zabudowania pojawiły się tu dopiero w czasach Konopackiego). Według dawnych opowieści Rozalia Zamoyska została tu zamordowana przez rabusia. Początkowo istnieć tu miała mogiła szlachcianki, ale z czasem rodzina przeniosła jej ciało do grobowców rodzinnych. Franciszek Galiński w "Gawędach o Warszawie" z 1937 roku podaje, iż głaz z krzyżem, otoczony drewnianym płotkiem, znajdował się pierwotnie przed piętrowym domem przy Wileńskiej 33 na rogu z Konopacką. Mogiłę przesunięto przed 1934 r., gdy to w dawnym jej miejscu postanowiono zbudować narożną stację benzynową. Przy Wileńskiej 59 stoi dom Pierwszej Spółdzielni Mieszkaniowej Lokatorów i Sublokatorów w Warszawie. Jego fasada została cofnięta w części środkowej, aby utworzyć niewielki zieleniec od strony ulicy. Powstał on w latach 1924-26. Neogotycka fasada ozdabia dawny Dom Pracy dla Chłopców im. Jadwigi i Wacława Mańkowskich przy Wileńskiej 69. Powstał on w latach 1899-1901 według projektu Władysława Adolfa Kozłowskiego i Apoloniusza Nie-niewskiego. Była to instytucja mająca opiekować się ubogimi chłopcami, dbać o ich wychowanie i wykształcenie. Dom powstał jako fundacja ziemian, małżonków Mańkowskich, mających swój majątek w Moji na Podolu. Uroczyste oddanie do użytku miało miejsce 18 maja 1901 roku W holu domu umieszczono tablicę z pamiątkowym napisem: "Dom ten pracy dla nieletnich chłopców zbudowany i uposażony został przez Wacławostwa Mańkowskich z Moji, w tym celu, aby młode polskie pokolenie, od zarania życia swego, oswajało się z modlitwą i pracą, i wyrastało na bogobojnych, uczciwych i pożytecznych członków społeczeństwa. Boże błogosław tym zamiarom". Ta biała, marmurowa tablica szczęśliwie zachowała się do dziś i miejmy nadzieję, że przetrwa odbywający się właśnie remont zabytkowego gmachu. Opiekę nad Domem Mańkowskich przejmują w 1917 roku księża Marianie i prowadzą go do czasów stalinowskich. Z Domem Mańkowskich sąsiaduje kościół p.w. Matki Boskiej z Lourdes. We wrześniu 1934 roku przystąpiono do wznoszenia świątyni u zbiegu ulic Wileńskiej i Szwedzkiej. Powstał niewielki kościół według projektu Stanisława Mancewicza, który uroczyście poświęcił 30 czerwca 1935 r. kardynał Aleksander Kakowski. Księża Marianie sprowadzili jeszcze w 1930 roku figurę Matki Boskiej z Lourdes, która stała się patronką kościoła, a od 1951 roku także nowo utworzonej parafii. Z biegiem lat mała świątynia przestała wystarczać, więc na sąsiedniej działce podjęto trud wzniesienia nowoczesnego kościoła. Jego konsekracja odbyła się 7 października 1992 roku. W nowym kościele, do którego główne wejście prowadzi od strony ulicy Równej, umieszczono w prezbiterium wspomnianą statuę Maryi, a także pochodzące z dotychczasowej świątyni stacje Drogi Krzyżowej. W kościele znajduje się też popiersie i tablica upamiętniające księdza Władysława Łysika, zasłużonego duszpasterza, organizatora okupacyjnych obiadów dla potrzebujących. Codziennie przychodziły tu tysiące ludzi, dla których często była to jedyna szansa na godziwy posiłek, po prostu szansa na przeżycie. Ksiądz Łysik był też twórcą Dni Chorych w tutejszym kościele, kiedy to potrzebujący zanosili swe prośby do Matki z Lourdes. To on zapoczątkował długą drogę uwieńczoną ustanowieniem nowopraskiego kościoła Diecezjalnym Sanktuarium Chorych w 1999 r. Stary kościół całkowicie przebudowano na pomieszczenia biurowe. Zmianom uległ też wygląd elewacji. Zbyt pochopnie zlikwidowano charakterystyczny schodkowy szczyt od strony ul. Szwedzkiej, gdzie umieszczone było główne wejście. Obecnie tylko narożna figura Matki Boskiej przypomina o tym, że był to kiedyś obiekt sakralny.
Michał Pilich
|