Patroni naszych ulic

św. Jacek Odrowąż

W dawnych czasach słowo "patron" oznaczało przede wszystkim świętego, który sprawować miał szczególną opiekę nad daną ulicą, Kościołem, szkołą, czy też szpitalem, z czasem jednak takie rozumienie tego słowa stawało się coraz mniej powszechne. Współcześnie patroni warszawskich ulic to w większości ludzie sławni i znani - poeci, pisarze, uczeni, bohaterowie, działacze społeczni... Wciąż jednak odnajdujemy wśród nich imiona świętych - św. Cyryla i Metodego, św. Wincentego, św. Hieronima i wielu innych, których przed wiekami wyniesiono na ołtarze. Dziś najczęściej ich zasług nikt już nie pamięta, co więcej, zapomniano nawet, że są świętymi, a ich ulice nazywane są po prostu - Cyryla, Wincentego, Hieronima...

Z pewnością niewielu Warszawiaków zdaje sobie sprawę, że również ulica Odrowąża przy Cmentarzu Bródnowskim nosi imię świętego. Winna jest temu w dużym stopniu nieścisłość w nazwie tej ulicy. Rodzina Odrowążów wydała wielu wybitnych przedstawicieli, nie wiadomo więc, o którego z nich chodzi, gdyż na tablicach nie ma podanego imienia patrona. Ulica ta powinna nosić nazwę - św. Jacka Odrowąża lub po prostu św. Jacka.

Jacek Odrowąż jest jednym z największych polskich świętych. Okres jego działalności przypada na XIII stulecie, zwane przez historyków Kościoła "wiekiem polskich świętych", gdyż wtedy właśnie żyła ponad jedna trzecia wszystkich polskich świętych i beatyfikowanych, m.in. Czesław Odrowąż (krewny, a być może rodzony brat św. Jacka), Jadwiga Śląska, Kinga, Salomea i Wincenty Kadłubek.

Bieg życia św. Jacka Odrowąża (1183-1257) jest osnuty legendą, przekazaną nam przez XIV wiecznego hagiografa. Jednak wiele faktów jest dla historyków wątpliwych i da się ustalić tylko w przybliżeniu. Tak więc, według niepewnej tradycji, Jacek Odrowąż był bliskim krewnym błogosławionego Czesława. Pochodził z rodu Odrowążów, a miejscem jego urodzenia miał być Kamień pod Opolem. Być może pobierał nauki w szkole katedralnej w Krakowie wówczas, gdy funkcje scholastyka pełnił Wincenty zwany Kadłubkiem. Związany ze swoim krewniakiem, Iwonem Odrowążem, kanclerzem Leszka Białego obrał karierę duchowną i otrzymał kanonię krakowską.

XIII wiek był okresem ogromnego ożywienia religijnego i ekspansji chrześcijaństwa: toczono walki z niewiernymi o Ziemię Świętą podczas wypraw krzyżowych - wtedy rozwinęły swoją działalność i urosły w siłę zakony rycerskie - templariusze, joannici, krzyżacy (zakonnicy Panny Marii). Nie brakło jednak ujemnych stron oddziaływania krucjat na życie społeczne w Europie. Fanatyzm religijny i ideologia zwalczania “niewiernych” mieczem przeniosły się niebawem na heretyków i Żydów. Wielkim problemem tamtych czasów było zepsucie kleru i osób duchownych, budzących zgorszenie życiem w luksusie, obnoszących się z bogactwem. Wielu kaznodziejów, między innymi św. Franciszek, nawoływało ludzi do odnowy życia religijnego w duchu ewangelicznego ubóstwa. Niektórzy wierni całkowicie odwrócili się z tego powodu od Kościoła katolickiego i przestali uznawać władzę papieża, wtedy zaczęto ich zwalczać jako heretyków, odstępców od wiary katolickiej. Taką sektą byli albigensi, zwani też katarami, działający na południu Francji.

Wtedy właśnie powstał zakon dominikanów, których zadaniem było nawracanie heretyków poprzez akcję propagandową i działalność kaznodziejską. Św. Dominik rozumiał jednak, że przekonać ich mogą tylko kaznodzieje wykształceni, żyjący w całkowitym, ewangelicznym ubóstwie i czystości, którzy by swoją postawą moralną nie tylko dorównywali, ale i przewyższali samych katarów.

Wkrótce zakon stał się cennym narzędziem w rękach papieża i rozprzestrzenił się z Francji i Hiszpanii na Włochy Niemcy, Polskę, Danię i Lewant chrześcijański. Klasztory dominikańskie w Polsce powstały w dużym stopniu dzięki staraniom św. Jacka. W 1220 roku Jacek Odrowąż wybrał się razem z Czesławem i Iwonem Odrowążem w podróż do Rzymu. Właśnie w czasie jej trwania zdecydował się na wstąpienie do świeżo powstałego zakonu kaznodziejskiego św. Dominika. Przez kilka lat studiował teologię w Bolonii, ostatecznie jednak opuścił Italię, by zająć się działalnością misyjną i zakładaniem nowych klasztorów dominikańskich. Pomagał przy założeniu domów zakonnych między innymi na Węgrzech, we Friesach, a także w Polsce – we Wrocławiu, w Gdańsku i w Krakowie, przy kościele św. Trójcy.

Jako dominikanin św. Jacek prowadził też działalność misyjną. Wraz z towarzyszami wyruszył nad Dniepr, by nawracać Kumanów, potem przebywał przez pewien czas na Rusi, w Kijowie. W tym czasie na teren Polski zostali sprowadzeni krzyżacy. Był to trudny czas dla państwa polskiego - osłabione rozbiciem na dzielnice i brakiem jedności, borykające się z najazdami Tatarów, nie dawało sobie rady z pogańskimi plemionami Prusów, dlatego Konrad Mazowiecki poprosił o pomoc zakonników, by ochraniali północną granicę Mazowsza. Krzyżacy przystąpili natychmiast do pacyfikacji tych plemion, połączonej z akcją misyjną, a więc nawracali Prusów "ogniem i mieczem". W szeregach misjonarzy działających na tamtych terenach znalazł się też Jacek Odrowąż, gdyż dominikanie pomagali krzyżakom w misji pruskiej.

Jak wielkim poważaniem cieszył się u współczesnych św. Jacek, może świadczyć fakt, że w 1236 roku, w Paryżu, na generalnej kapitule dominikańskiej był jednym z trzech przedstawicieli prowincji polskiej zakonu dominikanów, powołanej do życia w 1228 roku. Niejasne są losy Jacka w ciągu następnych lat. Wiadomo, że u schyłku życia znalazł się w Krakowie i tam zmarł 15 VIII, w dzień Wniebowzięcia NMP, 1257roku. Jacek Odrowąż został kanonizowany dopiero 17 IV 1594 roku, jednak ślady jego kultu sięgają XIII w.

Znanych jest wiele legend z nim związanych, ciekawa jest zwłaszcza jedna, z powodu której często nazywany jest "św. Jackiem z pierogami". Podobno w czasie jednej z podróży święty zabłądził w lesie i dopiero gdy zapadał już zmrok napotkał chatkę ubogiej wdowy. Tam znalazł schronienie i gościnę, więc odchodząc chciał się jakoś odwdzięczyć gospodyni. Zapytał, jakiego daru kobieta najbardziej by sobie życzyła, a ona mu wyznała, że słyszała o wielkim przysmaku, jakim są pierogi, ale jest to rarytas zupełnie jej niedostępny, więc ma nadzieję, że może kiedyś, po śmierci, w Królestwie Niebieskim, dane jej będzie go skosztować. Św. Jacek pomodlił się pobożnie nad swoją torbą podróżną, a za chwilę wydobył z niej wspaniały pieróg i podał go kobiecie, litując się i smucąc "że dusza ludzka w takim poniżeniu żyła, że jej się nagroda niebieska w pieróg zmieniła".

Święty Jacek jest patronem Archidiecezji Krakowskiej i miasta Krakowa. Na obrazach i w rzeźbach przedstawiany jest zwykle z dwoma atrybutami - posągiem Matki Bożej i puszką z komunikantami (hostią), którą wyniósł z miasta w czasie wojny z Tatarami w 1241 r.
Tymoteusz Pawłowski