Śmierć i Zmartwychwstanie


Niedziela Palmowa, rozpoczynająca Wielki Tydzień, dwa tysiące lat temu była bardzo radosna. Uroczystemu wjazdowi Jezusa z Nazaretu na osiołku do Jerozolimy towarzyszyły tłumy mieszkańców, wiwatowano na Jego cześć i serdecznie pozdrawiano. Jezusa witano po królewsku gałązkami palmowymi i z drzew oliwnych, jako wielkiego nauczyciela i uzdrowiciela. Drogę do miasta usłano płaszczami. Niestety ten stan uniesienia trwał tylko kilka dni, do piątku. Co wydarzyło się w Wielkim Tygodniu? Dlaczego do tego doszło?
Jezus już wcześniej przynajmniej dwa razy był w Jerozolimie. Wielu mieszkańców znało Go więc osobiście, wiele osób przybyło z okolicznych wsi i miasteczek, aby się z Nim spotkać. Jego nauki o nadejściu Królestwa Bożego oraz miłosierdzie dla najbiedniejszych, chwytające za serce prostych ludzi, od dawna nie podobały się arcykapłanom, uczonym w Piśmie i całej Wysokiej Radzie (Sanhedrynowi).

Sanhedryn

W czasach Jezusa Sanhedryn był najwyższą władzą żydowską w sprawach religijnych, administracyjnych i sądowych. Składał się z arcykapłanów, uczonych w Piśmie oraz starszych ludu (saduceuszy i faryzeuszy). Rzymianie nie wnikali w jego uprawnienia, żądając tylko nadzoru nad zachowaniem spokoju i terminowego wpłacania podatków.
Większość członków Wysokiej Rady obawiała się, że przez swoją naukę Jezus wywoła bunt wśród najbiedniejszych i sprowadzi gniew Rzymu na naród wybrany. Dla utrzymania porządku gotowi byli poświęcić jednostki. Zresztą Jezus od dawna był niewygodny, podważał ich autorytet, działał niezgodnie z ortodoksyjną tradycją (np. uzdrawiał w szabat lub jadał z celnikami). Poza tym znajdował u ludzi taki posłuch, jakiego oni nigdy nie mieli, również w Jerozolimie zdobywając zwolenników. Tego było za wiele. Należało Jezusa schwytać i zabić. Okazja nadarzyła się, gdy apostoł Judasz obiecał wydać Nauczyciela za 30 srebrników. Jezusa pojmano w Ogrójcu, gdzie poszedł się modlić po Ostatniej Wieczerzy, będącej pamiątką ustanowienia sakramentu Eucharystii i Kapłaństwa.

Proces

Proces Jezusa przed Sanhedrynem pokazuje, że religijni przywódcy żydowscy dopiero w trakcie rozprawy szukali dowodów Jego winy. Wezwani świadkowie nie zeznawali jednomyślnie. Nie było dowodów na to, że Jezus chciał wywołać bunt lub obwołać się królem Judei. Dlatego najwyższy kapłan Kajfasz, aby wreszcie złapać Jezusa na jakimś odstępstwie, zapytał Go czy jest Synem Bożym. Jezus odpowiedział: “Tak, Ja Nim jestem. Ale powiadam wam: odtąd ujrzycie Syna Człowieczego siedzącego po prawicy Wszechmocnego i nadchodzącego na obłokach niebieskich” (Mt 26, 64; Mk 14, 62). Ta odpowiedź w zupełności wystarczyła, aby zgodnie z prawem, Jezus zasłużył sobie na śmierć za bluźnierstwo. Bluźniercą był bowien ten, kto czynił się równym Bogu, mówiąc że będzie zasiadał po Jego prawicy.

Przed Piłatem

Ponieważ Żydzi sami nie chcieli wykonać wyroku śmierci, musieli dopilnować, aby Poncjusz Piłat, prokurator Judei w latach 26-36, także skazał Jezusa na śmierć. Dlatego starszyzna żydowska oskarżyła Nauczyciela o podburzanie ludu przeciw Cesarstwu, aby to Rzymianie musieli Go zgładzić (gdyby Żydzi uznali Jezusa za odstępcę religijnego to powinni Go ukamienować). Piłat szybko zorientował się, że ich oskarżenia nie mają podstaw. I choć Jezus rzeczywiście uważał się za króla, nie zagrażało to w ogóle Imperium Rzymskiemu – mówił przecież, że Jego królestwo nie jest z tego świata...
      Prokurator starał się Jezusa uwolnić. Jednak Sanhedryn nie chciał o tym słyszeć. Piłat doskonale wiedział, czym grozi niezadowolenie starszyzny żydowskiej. Pamiętał, że na początku swego urzędowania popełnił duży błąd, kiedy kazał wprowadzić do świątyni jerozolimskiej chorągwie legionów z wizerunkami orłów i cesarza. Dla Żydów była to prowokacja, gdyż ich prawo zabraniało przedstawiania wizerunków ludzi i zwierząt. Wysłali więc posłów ze skargą do cesarza. Tyberiusz zganił prokuratora za prowokowanie Żydów do buntu. Wobec tego Piłat musiał postępować bardzo rozważnie. Dlatego wbrew sobie zgodził się na żądania Żydów. Bał się, że poskarżą się cesarzowi na to, że chce uwolnienia buntownika, zamiast utrzymywać porządek w prowincji. Piłat umył więc ręce... Dla Imperium nic nie znaczyła śmierć jednego, niewinnego człowieka.
Powyższy opis wynika z faktów historycznych. Jednak jako chrześcijanie musimy pamiętać, że za śmierć Jezusa, Syna Bożego, nie odpowiadają wyłącznie Żydzi, ale wszyscy grzesznicy. Każdy z nas przez swój grzech, popełniany również dzisiaj, jest odpowiedzialny za śmierć Jezusa. Śmierć
Ubiczowany, wyszydzony, z koroną cierniową na głowie, Jezus szedł na Golgotę wśród wrogiego tłumu. Tylko kilka kobiet płakało. Jego męczeńska śmierć na krzyżu nastąpiła w piątek, prawdopodobnie 7 kwietnia 30 roku, tuż przed początkiem święta Paschy.
W sztuce sakralnej często przedstawia się Jezusa przygniecionego ciężarem całego krzyża. Było to jednak niemożliwe, gdyż cały krzyż ważył około 150 kg. Na miejsce ukrzyżowania skazańcy nieśli więc blisko dwumetrową belkę, zwaną patibulum, ważącą około 50 kg. Patibulum przytwierdzano następnie do kilkumetrowego pala (stipes), na stałe wbitego na miejscu straceń.
Wszyscy wiemy, że przybitemu do krzyża Jezusowi jeden z żołnierzy podał gąbkę nasączoną octem. Zrobił tak jednak nie po to, aby Go dodatkowo umęczyć. Warto pamiętać, że ocet ten to nie mocny ocet spirytusowy, jakim przyprawiamy potrawy, ale tzw. posca – woda zmieszana z octem winnym. Był to popularny, zwłaszcza wśród rzymskich żołnierzy, napój orzeźwiający – młode wino zmieszane z wodą.
Pan Jezus umierał na krzyżu około trzech godzin. Pismo św. mówi, że od godziny 6 do 9 (czyli między godziną 12 a 15 naszego czasu). Jego śmierci towarzyszyły nadzwyczajne zjawiska: ciemności, trzęsienie ziemi, rozdarcie zasłony w świątyni, otwarcie grobów świętych (Mt 27, 51-52)
Wielki Piątek jest w każdym kościele dniem czytania opisu męki Jezusa Chrystusa oraz adoracji Krzyża – “nie jako symbolu śmierci, lecz jako źródła autentycznego życia. W tym dniu, pełnym duchowego wzruszenia, dominuje nad światem krzyż Chrystusa, sztandar nadziei dla wszystkich, którzy z wiarą przyjmują jego tajemnicę we własnym życiu” – mówił Jan Paweł II podczas audiencji generalnej w Wielką Środę, 8 kwietnia 1998 r.

Pogrzeb

Nie wszyscy Żydzi byli przeciwni Jezusowi. Józef z Arymatei, członek Sanhedrynu, nie przystał na podjęte uchwały. Jako ukryty uczeń Jezusa wiedział, że stawiane przez arcykapłanów zarzuty były tylko pretekstem do Jego skazania. Podczas gdy Apostołowie ze strachu opuścili swego Nauczyciela, Józef poszedł do Piłata i poprosił o zgodę na pogrzebanie ciała Jezusa. Potem razem z Nikodemem zdjął Go z krzyża, owinął w płótno z wonnościami i położył w grobie wykutym w skale.
Warto wiedzieć, że według żydowskiego zwyczaju Józef natarł ciało Jezusa mirrą (pachnącą żywicą) i aloesem (proszkiem z kory drzewa sprowadzanego z Indii). Do tego celu zużył około 100 funtów pachnideł (ponad 32 kg). Twarz zmarłego zakryto chustą (sudarion), a ręce i nogi przewiązano opaskami. Pogrzeb Jezusa zakończył się przed zachodem słońca (ok. godziny 18 naszego czasu).

Zmartwychwstanie

Po raz pierwszy słowa obwieszczające zmartwychwstanie zostały wypowiedziane przez anioła przy pustym grobie Chrystusa. Marii Magdalenie i Marii, które udały się do grobu pierwszego dnia po szabacie (w niedzielę o świcie), anioł oznajmił: “Nie ma Go tu, bo zmartwychwstał” (Mt 28, 6). Kobiety uradowane pobiegły do Wieczernika, aby powtórzyć te słowa uczniom. Jako pierwsi do grobu przybyli wtedy apostołowie Piotr i Jan. Warto uzmysłowić sobie, że wszystkie Ewangelie podają, iż to kobiety odkryły pusty grób Jezusowy. One też otrzymały polecenie przekazania uczniom radosnej nowiny o Zmartwychwstaniu. Wskazuje to na prawdziwość zaistniałych wydarzeń. Gdyby tak rzeczywiście nie było, ewangeliści na pewno nie podaliby takiej informacji, bowiem w Palestynie relacje kobiet nie brane były nigdy pod uwagę.
Zmartwychwstanie Chrystusa jest najbardziej przełomowym wydarzeniem w ludzkich dziejach. To wydarzenie przyniosło wszystkim nową nadzieję: od tej pory mieć nadzieję nie znaczy już czekać na coś, co ma się dopiero wydarzyć. Znaczy być pewnym, że to się już dokonało, ponieważ „Pan zmartwychwstał i króluje żywy!” – mówił Jan Paweł II do wiernych zgromadzonych w Castel Gandolfo w Poniedziałek Wielkanocny, 5 kwietnia 1999 r.
Jezus jest jedynym człowiekiem w historii świata, o którym uczniowie mówili, że żyje, chociaż umarł na krzyżu. Mieli co do tego całkowitą pewność, za którą oddawali życie.
Na koniec chciałbym jeszcze przypomnieć słowa Ojca św., wygłoszone podczas audiencji generalnej w Wielką Środę, 31 marca 1999 r.: W obliczu Ukrzyżowanego, wymownie przypominającego nam o Bożym miłosierdziu, czyż nie powinniśmy żałować za własne grzechy i nawrócić się do miłości? Czyż nie powinniśmy konkretnie naprawić wyrządzonych innym krzywd oraz zwrócić zdobytych nieuczciwie dóbr? Przebaczenie domaga się gestów konkretnych: żal jest prawdziwy i skuteczny jedynie wtedy, kiedy przybiera formę widzialnych znaków nawrócenia i słusznego zadośćuczynienia.
W ten sposób możemy starać się podziękować Chrystusowi za to, że umarł za nasze grzechy, aby pokonać śmierć i dać nam życie wieczne.
Michał Gajownik






Żeby powiększyć miniaturę kliknij na niej

11919