|
Karta Przyszłości na Targówku „Integracja Polski z Unią Europejską to szansa na spełnienie marzeń i oczekiwań wielu pokoleń Polaków . Marzeń o silnej i suwerennej Polsce, włączonej na trwałe w struktury Europy wolnych i niepodległych narodów” - tymi słowami zaczyna się Karta Przyszłości. Sygnatariusze powołanego w grudniu 2002 roku ruchu obywatelskiego pod tą nazwą gościli w ratuszu Targówka 3 kwietnia. Nie tworzymy partii ani żadnej nowej organizacji - zapewnił senator Zbigniew Religa. Karta Przyszłości to stowarzyszenie ludzi dobrej woli, którzy czas i pracę chcą poświęcić, by przekonać Polaków, aby zagłosowali w referendum. Wejście Polski do Unii Europejskiej - jak kiedyś chrzest - zadecyduje o naszej przyszłości na najbliższe tysiąc lat. Senator Andrzej Wielowieyski zachęcał nawet jeśli masz wątpliwości - zagłosuj. Jeśli nie wejdziemy do Unii - tracimy bezpieczeństwo gospodarcze, nasza pozycja wobec potentatów przemysłowych będzie dwa razy słabsza, tracimy szansę na fundusze strukturalne i pomocowe. Do współpracy przy monitorowaniu wchodzenia Polski do Unii senator zaprosił Targówek, Białołękę i Pragę Północ. Potrzebne jest nie tylko myślenie o autostradach i dobrobycie, ale także o tym, w jaki system wartości wkraczamy - zaznaczył senator Krzysztof Piesiewicz. Potworną demagogią i kłamstwem nazwał mówienie, że przez wejście do Unii zagrożona jest polska suwerenność, że jest to przestrzeń bez wartości. Jerzy Ejsmont ostrzegał: nie oczekujmy cudu, że po referendum wszystko się zmieni na lepsze. Okres dostosowywania (co najmniej parę lat) będzie miał swoje ciernie. W latach 2007-2008 gospodarka odczuje pozytywne skutki akcesji. „Jeśli powiemy „nie” - znajdziemy się -na marginesie (nie chcę powiedzieć „na śmietniku”). Gdy za parę lat znów zapukamy - otworzyć będzie trudniej.” Problemem nie jest „być albo nie być”, ale: jak się zorganizować, aby, będąc, jak najwięcej skorzystać -argumentował Jacek Szymanderski, dyrektor Agencji Rozwoju Komunalnego. Zachęcał do tworzenia dobrych projektów, do realizacji, których Unia będzie dopłacała. Uczestnicy spotkania postawili wiele pytań. Jaki jest 2008 wspólny system wartości? Skąd wziąć pieniądze na inwestycje z udziałem własnym? Czy sygnatariusze Karty Przyszłości przeczytali 6 tysięcy stron traktatu w Kopenhadze? Padł zarzut: wejście do Unii oznacza utratę suwerenności przez Polskę (już podporządkowujemy się decyzjom z Brukseli w rolnictwie, górnictwie, hutnictwie) Karta Przyszłości to projekt pięknoduchowski. Zbigniew Religa podziękował za te wystąpienia: nie byłoby sensu, gdybyśmy wszyscy mówili jednym głosem. Krótka odpowiedź „Nie” padła na pytanie 16-latki o szanse na obniżenie granicy wiekowej dla osób biorących udział w referendum w sprawie przystąpienia Polski do UE; bardziej ogólna na temat rozwiązań dających szansę wyjścia z bezrobocia: tworzenie nowych miejsc pracy dzięki funduszom strukturalnym, inwestycjom, zwiększeniu napływu obcego kapitału, zwiększeniu sfery usług; pracowitość i przedsiębiorczość. Ostatnie słowo należało do senatora Religi: Unia ani żaden kraj nie rozwiąże za nas naszych problemów, takich jak bezrobocie, niedofinansowanie służby zdrowia. To spadnie na nas, ale wspólnie z Unią będzie łatwiej problemy rozwiązać. Krajowy Komitet Organizacyjny Karty Przyszłości ma siedzibę przy pl. Dąbrowskiego 5, tel. 827- 84-42. Informacje na stronie internetowej www.karta przyszłości.pl |