Czy ginekologia i położnictwo zostaną zamknięte?


      Obok zamieszczamy rozmowę z dr Andrzejem Koronkiewiczem, od 1 czerwca dyrektorem Szpitala Praskiego, w której od strony formalno-prawnej wyjaśnia przyczyny planu likwidacji oddziału ginekologii, położnictwa oraz noworodków w szpitalu. Uzupełnijmy to o nader interesujące fakty, świadczące m.in. o manipulowaniu danymi, przekazywanymi najpierw starostwu, a obecnie do Biura Polityki Zdrowotnej Urzędu m.st. Warszawy.
      Pismo o konieczności “restrukturyzacji przez likwidację” oddziału położnictwa, ginekologii i noworodkowego ówczesna dyrektor Barbara Dzierżanowska złożyła w obecnym organie założycielskim szpitala, czyli w Biurze Polityki Zdrowotnej 24 kwietnia. Znamienne, że pisała jedynie o stosunkowo niskiej liczbie porodów ( a wiadomo, że dzieci rodzi się w całym kraju mniej), nie wspominając w ogóle o oddziale ginekologii, gdzie w ub. roku przeprowadzono ponad 1900 zabiegów i operacji, niejednokrotnie ratujących życie. Bo wprawdzie ubywa kobiet rodzących, ale gwałtownie przybywa kobiet (w różnym zresztą wieku, niekoniecznie starych), wymagających diagnostyki, leczenia i niejednokrotnie operacji. Warto przy tym podkreślić, że wiele kobiet z różnych dzielnic, nie tylko po prawej stronie Wisły, wybiera ten oddział właśnie tu, w Szpitalu Praskim. Choć warunki są nieporównywalnie gorsze niż gdzie indziej, rekompensuje je fachowość, opieka i – co najważniejsze – nieodwlekanie terminu operacji.
      Dyrektorka szpitala w tamtym piśmie ten temat całkiem przemilczała. Mogła sobie na to pozwolić, gdyż o treści pisma nikt nic nie wiedział: ani zainteresowani ordynatorzy, ani żaden z 4 działających w szpitalu związków zawodowych. A chodziło nie tylko o likwidację oddziału, ale i zwolnienie z pracy 105 osób. W maju okazało się, że Biuro Polityki Zdrowotnej – przytomnie – poprosiło o dołączenie opinii związków zawodowych. Te jednomyślnie wypowiedziały się negatywnie, i o “projekcie” dyrektorki, nieoficjalnie wprawdzie, ale powiadomiły ordynatorów. Dlatego ordynatorzy w maju poprosili o rozmowę. Bezskutecznie. O zamiarze nie wiedziała także Rada Społeczna Szpitala.
      Formalnie jednak ów “projekt” ordynatorzy otrzymali dopiero po 1 czerwca, gdy stanowisko objął nowy dyrektor. Andrzej Koronkiewicz nie jest zwolennikiem tej decyzji. Podkreśla jednak, że decyzję musi wykonać, chyba, że organ założycielski ją zmieni. Dodaje przy tym: “Już w listopadzie ub. r. było to wiadome, że od końca września oddziały przestaną funkcjonować. Tak został wynegocjowany kontrakt. Wszystkie informacje świadczyły o ich głębokiej deficytowości”.
      Wspomniane wyżej pismo świadczy o tym, że dyrektorka uwzględniła to, co było jej wygodne. Zastanawiający jest fakt, że w symulacji kosztów i prognoz na rok 2004, przeprowadzonych w lipcu w szpitalu, prognozowany przychód z oddziału noworodków zmienia całkowicie rachunek ekonomiczny oddziału i pokazuje, że przyniósłby on zysk w wysokości 364.445 zł.
      Tak mówią dokumenty. Przypomnijmy, że dyrektor Dzierżanowska pomysł likwidacji tego oddziału miała już parę razy. W swoim czasie zawiązał się nawet komitet obrony oddziału, w który aktywnie włączył się m.in. ówczesny (i obecny) radny Dzielnicy Praga Północ, J.K. Baranowski oraz były dyrektor Zarządu Dzielnicy Praga Północ Ireneusz Tondera, który nadal, choć już z innej pozycji, walczy o zachowanie oddziału. Wtedy wszyscy byli zgodni, ze decyzje dyrektorki są złe – przede wszystkim dla mieszkanek Pragi. W końcu, po zmianie struktury miasta znów zaczęła dążyć do wytyczonego celu. Czy nie dość delikatnie mówiąc błędnych, decyzji podjęła przez minione lata?
      Na razie 31 lipca wszyscy pracownicy oddziałów dostali trzymiesięczne wymówienia. Po kilku dniach zostały one wycofane. List, odwołujący się od realizacji tego pomysłu, podpisany przez wszystkich, złożono prezydentowi Kaczyńskiemu i A. Struzikowi, marszałkowi Sejmiku. Czy konieczne są strajki i pikiety pod Urzędem m.st. Warszawy organizowane przez pracowników oddziału, kobiet, które tu rodziły i były operowane lub chcą to zrobić w przyszłości, aby skorygować decyzje organu założycielskiego. Redakcja głęboko wierzy w jego mądrość.
      Z ostatniej chwili: Dyrektor Koronkiewicz poinformował nas, że pojawił się nowy pomysł wykorzystania “wolnych mocy przerobowych” oddziału noworodkowego. Według opinii konsultanta wojewódzkiego z zakresu neonatologii, można byłoby hospitalizować w nim noworodki urodzone z niską wagą – wcześniaki, które nie wymagają intensywnej terapii. Byłaby to swoista “przechowalnia” do czasu, kiedy samodzielną opiekę będzie mogła sprawować matka. Warto podkreślić, że w Warszawie nie ma takiego oddziału.

T
6816