|
Towarzyszenie do kresu
Hospicjum Domowe Zgromadzenia Księży Marianów, o którym pisaliśmy w 11. numerze NGP, działa już w nowej siedzibie. Do czasu zakończenia remontu domu zakonnego przy ul. Wileńskiej (ok. 3 lat), chorzy terminalnie i ich rodziny mogą szukać pomocy w domu parafialnym przy ul. Tykocińskiej 27/35 (parafia Chrystusa Króla). Obok pokojów lekarza naczelnego i pielęgniarki jest tu kameralny gabinet psychologa, maleńka stołówka, w holu wypożyczalnia fachowych książek i broszur, magazyn sprzętu rehabilitacyjnego. Obszerne pomieszczenie w podziemiu stanie się salą konferencyjną do szkoleń lekarzy i pielęgniarek. Będą tu także odprawiane msze święte. Hospicjum Domowe jako Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej pomaga chorym z prawobrzeżnej Warszawy oraz Legionowa, Wołomina, Sulejówka, Kobyłki, Zielonki, Nieporętu, Ząbek. Świadczy pomoc w ramach ubezpieczeń zdrowotnych; z tych środków refundowanych jest ok. 60% kosztów działalności. Osób zgłaszających się jest więcej niż przewidują umowy podpisane z Kasami Chorych (teraz Narodowy Fundusz Zdrowia) - informuje dyrektor hospicjum, ks. Andrzej Dziedziul. Do połowy roku wydatki przekroczyły wpływy o ok. 50 tys. złotych. Na razie staramy się nie ograniczać przyjmowania chorych. Może Opatrzność Boża nas wspomoże, dobrzy ludzie także. Może uda się nam przetrwać. Mamy nadzieję, że Narodowy Fundusz Zdrowia uzupełni środki na pracę, którą praktycznie wykonujemy charytatywnie. Pewne kwoty otrzymujemy także z funduszu prezydenta m.st.Warszawy. Dość duży wkład mamy również od osób prywatnych, przeważnie z rodzin chorych, którzy odeszli na tamtą stronę. Ta pomoc, oprócz wymiaru materialnego, daje nam radość, bo jest świadectwem naszej dobrej pracy. Liczba pacjentów praskiego hospicjum znacznie się zwiększyła, gdy przestała funkcjonować podobna placówka w Wołominie. Na pismo w tej sprawie, a także na następne pisma, NFZ nie udzielił jeszcze odpowiedzi. Kierownictwu hospicjum pozostaje cierpliwie czekać i przypominać się kolejnymi pismami. Hospicjum domowe nie może pracować bez wolontariuszy. Często są to osoby związane z rodzinami chorych. Pomagają w sprzątaniu i zakupach; ci, którzy mają stosowne przeszkolenia, mogą wykonywać podstawowe zabiegi pielęgnacyjne. Wolontariusze swoimi samochodami dowożą lekarzy i pielęgniarki w ramach dyżurów i specjalnych zleceń, za zwrotem kosztów benzyny lub sponsorując również paliwo; pomagają w sprawach porządkowych i biurowych. Dyżurują przy telefonach, także w soboty i niedziele. Jakie potrzeby ma dziś Hospicjum Domowe przy Tykocińskiej? Na pierwszym miejscu ks. dyrektor wymienia środki finansowe. Są potrzebne także na organizowane przez hospicjum wakacyjne wyjazdy dzieci i młodzieży z osieroconych rodzin. Ważne jest, by pokazywać, na czym polega rewolucja, którą wprowadziły hospicja - mówi ks. Andrzej. Służba zdrowia staje się bardzo przedmiotowa. My naszego chorego traktujemy inaczej: nie jak numerek czy zespół objawów, lecz jak człowieka, który staje się partnerem. Głównym zadaniem wolontariuszy pracujących przy chorych i ich rodzinach jest tzw. towarzyszenie, czyli obecność, pełna ciepła, pogody i wyrozumiałości. To może wydać się czymś małym. Jednak w wielu sytuacjach wsparcie psychiczne, duchowe, okazywane choremu i rodzinie - pomaga chorej osobie odkryć swą wartość. Poczucie, że ktoś przy mnie trwa, patrzy na mnie jak na kogoś ważnego - staje się przyczyną głębokiej przemiany. Nawet u kresu życia potrafi być pogodny i serdeczny. Akceptuje siebie, dorasta do pełni człowieczeństwa. Ośrodek Hospicjum Domowe zaprasza do współpracy wszystkich, zainteresowanych wolontariatem. Od września spotkania wolontariuszy na Tykocińskiej odbywają się w każdy poniedziałek o 17.30, kontakt telefoniczny: 679-67-00, 679-68-48, 679-68-85, codziennie w godz. 9-20.
ZK
|